We wtorek, 12 stycznia zapraszamy na pierwsze w 2016roku spotkanie w Dyskusyjnym Klubie Książki. Będziemy rozmawiać o książce Grażyny Jagielskiej pt. „Miłość z kamienia”.

Bliski Wschód to obecnie jeden z najbardziej dotkniętych konfliktem na tle religijnym regionów świata. To tu narodziło się chrześcijaństwo i tu obecnie spotyka się z ogromnym cierpieniem i okrucieństwem. Ziarno i krew to wielce udana próba wyjaśnienia problemu, z jakim każdego dnia borykają się współcześni chrześcijanie. Książka jest podróżą, w którą zabiera nas Dariusz Rosiak. Podczas niej poznajemy postawy różnych ludzi, od prostych po wysoko uplasowanych w hierarchii państwowej i kościelnej na Bliskim Wschodzie, od chrześcijan, po Żydów i muzułmanów. W książce teraźniejszość przeplata się z odległą historią. Autor, dla przybliżenia stosunku swoich bohaterów do współzamieszkujących oraz obecnej sytuacji zabiera nas na wędrówkę zarówno po współczesnym Bliskim Wschodzie, jak również tym oddalonym o 2000 lat. Dzięki niej poznajemy źródła obecnych konfliktów. Czytając Ziarno i krew spotykamy ludzi, którzy za swoją wiarę ryzykują zdrowiem, są gotowi oddać nawet życie. Wiara mieszkańców Bliskiego Wschodu wydaje się w swojej istocie prosta i czysta. To dla rozsmakowanego w konsumpcjonizmie człowieka zachodu często okazuje się niezrozumiałe. Wielką wartością tej książki jest to, że autor nie narzuca swojego zdania. Zadaje pytania, ewentualnie dzieli się swoimi przemyśleniami i wątpliwościami. Pozostawia nas z otwartymi pytaniami, skłania do refleksji i nie pozwala pozostać obojętnymi na problemy targające Bliskim Wschodem.

Zdzisław, przez znajomych zwany Zdziszek, przeprowadza się do Rykowa z Miasta Wojewódzkiego, gdzie do tej pory wiódł żywot policjanta. W Rykowie podejmuje się pracy ochroniarza. Chcąc nie chcąc poznaje Kamila, właściciela pizzerii oraz jego rodzinę, żonę Izę i trzy córki, Wiktorię, Olę i Julkę. Rodzina idealna, charyzmatyczny ojciec, pełna poświęceń matka, aż do momentu buntu najstarszej córki, oraz jej kłamstwa, że ojciec ją pobił. Od tej chwili zaczynają się w rodzinie „schody”, a kiedy zostają porwane dwie córki, dramat jest trudny do opisania. Dwie córki nowych przyjaciół zostają porwane, trzecia, która ich nie dopilnowała, bliska jest obłędu. Jak odkrywa Zdzisław, z więzienia został niedawno zwolniony psychopatyczny zabójca, po którym zniknął wszelki ślad. Zaczyna się walka z czasem…

Samia jest małą dziewczynką z Mogadiszu, która bieganie ma we krwi. Każdego dnia swoimi marzeniami dzieli się z Alim, swoim przyjacielem od serca, powiernikiem i pierwszym pełnym pasji trenerem. Podczas gdy Somalia pada ofiarą nasilającego się politycznego i religijnego radykalizmu, gdy coraz głośniej przemawia broń i język gwałtu, Samia sięga wzrokiem daleko w przód i czuje, że jej szczupłe nogi mają do spełnienia misję: przyczynić się do wyzwolenia umęczonego kraju i somalijskich kobiet. Nocne treningi na pustym stadionie w obawie przed oskarżycielskim wzrokiem fundamentalistów i pierwsze sportowe sukcesy przynoszą jej kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Ma wówczas zaledwie siedemnaście lat. Na igrzyskach do mety dobiega jako ostatnia, ale dla muzułmańskich kobiet na całym świecie staje się symbolem. Jednak jej prawdziwym marzeniem jest odnieść zwycięstwo. Chce się zakwalifikować na olimpiadę w Londynie w 2012 roku. Tymczasem wszystko wokół sprzysięga się przeciwko niej. Islamscy fundamentaliści coraz bardziej rosną w siłę, Samia biega okryta burką i musi znosić rozdzierający ból po stracie bliskiej osoby, a ten, którego dotąd nazywała „bratem na całe życie”, na zawsze odmienia jej los. W pewnej chwili uświadamia sobie, że pozostawanie w Somalii straciło wszelki sens. Pewnej nocy wyrusza w drogę. Na własnych nogach. W pogoni za wolnością i marzeniem olimpijskiego zwycięstwa decyduje się na Podróż: wyrusza samotnie na szlak długości ośmiu tysięcy kilometrów, w odyseję emigrantów z Etiopii do Sudanu i przez Saharę do Libii, by stamtąd drogą morską dotrzeć do Włoch.

Nastrój Świąt Bożego Narodzenia, od 14 do 18 grudnia wypełniał Strefę Koloru dzięki uczniom  Zespołu Szkół Zawodowych i Licealnych im. dra. K. Hołogi w Nowym Tomyślu, którzy wraz z nauczycielką Lidią Dudek, po raz kolejny zorganizowali dla dzieci w wieku przedszkolnym cykl popołudniowych, czytelniczych zajęć. Wypełnione atmosferą zabawy spotkania odbywały się przy choince. Towarzyszyły im czytane na głos bajki o świątecznej tematyce, kolorowanki, mikołajowe przebrania oraz wykonywane z papieru, choinkowe ozdoby. W efekcie kilkudniowej, wspólnej pracy dzieci i młodzieży powstał kilkunastometrowy, kolorowy łańcuch, będący w stanie opleść największą choinkę w mieście. Świąteczne opowieści pełne magicznych treści  to cykl zajęć dla dzieci realizowany przez licealistów już od 2011 roku, można go więc uznać za naszą przedświąteczną biblioteczną tradycję.

Pewnego dnia, podczas porannego spaceru, jedenastoletnia Daria Cato odnajduje na brzegu morza noworodka. Choć dziewczynka jest przerażona swoim znaleziskiem, to jednak decyduje się uratować dziecko. Od tego czasu mieszkańcy miasteczka Kill Devil Hills nazywają ją „Superdziewczyną”. Nie wiadomo kto porzucił noworodka i gdzie jest jego matka, a poszukiwania niestety nie przynoszą efektów. Rodzina Darii postanawia adoptować znalezioną dziewczynkę, tym samym nadając jej imię Shelly. Daria od samego początku otacza ją troskliwą opieką i nawet teraz, gdy dziewczyna ma już dwadzieścia lat, Daria dalej nie pozwala jej na samodzielne decyzje. Wszystko przez lekkie uszkodzenie mózgu, które najprawdopodobniej jest efektem porzucenia małej Shelly nad morzem. Daria boi się, że ktoś mógłby skrzywdzić jej siostrę, zwłaszcza że ta jest zbyt naiwna i łatwowierna. Dziewczyna ma jednak plan, chce poznać swoją biologiczną matkę i dowiedzieć się dlaczego ją zostawiła. W tym celu prosi o pomoc Rory’ego Taylora, znanego producenta filmowego i dawnego przyjaciela Darii Cato. Mężczyzna przyjeżdża do Kill Devil Hills, jednak jego działania spotykają się z dużą niechęcią ze strony Darii i jej rodziny. Tymczasem w okolicy pojawia się kobieta imieniem Grace, która zaczyna kręcić się obok Rory’ego i ewidentnie interesuje się Shelly. Jakie są jej zamiary? Kim jest? Czy Rory odnajdzie matkę Shelly? Jaki będzie finał tej historii? To piękna i przejmująca opowieść o szukaniu prawdy i odpowiedzi na dręczące pytania. Niezwykle poruszająca historia o miłości i jej wielu odcieniach. O wybaczaniu i odkrywaniu samego siebie, o decyzjach których nie da się cofnąć i wyborach, które mają znaczący wpływ na resztę życia. Niesamowicie poruszająca, skłaniająca do przemyśleń i głębszych refleksji. Pełna tajemnic i rodzinnych sekretów.

Wzruszająca i mądra powieść o tym, że wszystko w życiu ma swój sens i zawsze jest czas na miłość. Wydawać by się mogło, że życie Julki jest poukładane i nie ma w nim miejsca na niespodzianki. W trudnych chwilach zawsze może liczyć na wierną przyjaciółkę Nelę i bliskich, choć jej rodzinie nie brak wad. Jednak wystarczy jedno uderzenie serca i chwila namiętności, by wszystko się zmieniło. W tej historii nic nie jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka. Życie pokazuje, że prawdziwe uczucia wymagają wielkich poświęceń. Czy Julka znajdzie w sobie dosyć siły i odwagi by podążyć za głosem serca? Jakich wyborów dokona? Czy znajdzie szczęście i spełnienie u boku ukochanego? Czas pokaże…

„Choineczka mała w kącie zapachniała”, a u nas wyrosła piękna i wysoka do samego sufitu. A to dzięki życzliwości pani Agnieszki, która kolejny raz podarowała choinkę do biblioteki w Bukowcu, by najmłodsi czytelnicy mogli pięknie ją udekorować. Mnóstwo bombek, łańcuchów i innych dekoracji maluchy przy pomocy rodziców zawiesili na bibliotecznej choince. Ile śmiechu i radości przy tym było, a każdy poczuł atmosferę zbliżających się świąt. Na końcu powiesiliśmy światełka i czekaliśmy odliczając aż zabłysną. Nie mogło oczywiście zabraknąć pamiątkowego zdjęcia pod udekorowanym drzewkiem.

Uprzejmie informujemy, że w okresie świątecznym nastąpią zmiany godzin otwarcia biblioteki. Szczegóły na plakacie. Za utrudnienia przepraszamy.

Miesiąc grudzień to czas przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia, refleksji, życzeń i miłych chwil spędzonych wśród najbliższych. Tak też zadziało się w poniedziałkowe popołudnie w Bukowieckiej bibliotece. To tu po raz ostatni tego roku spotkali się miłośnicy historii naszej wsi, gdzie wśród życzeń i dzielenia się opłatkiem wspominano dawne świąteczne tradycje i porównywano je z obecnymi. Przy tradycyjnym świątecznym makowcu wg starej babcinej receptury i kawie czas upłynął szybko i przyjemnie.

W książce tej Piotr Fronczewski, jawi się jako doskonały gawędziarz. Opowiada nie tylko o swoim życiu i pracy, ale również dzieli się przemyśleniami na temat zawodu aktora i jego misji współczesnego teatru, filmu, mediów oraz życiowych problemów. Bardzo ciepło i ciekawie aktor wspomina kolegów i przyjaciół z dzieciństwa oraz pierwszej młodości. Pięknie mówi o swojej rodzinie. Dom jest dla niego azylem, ucieczką od aktorstwa, jasno stawia sprawę: to rodzina jest ważniejsza niż praca. Wzruszająca jest opowieść o jego opiece nad matką, obecnie ponad stuletnią.
Dużo tu anegdot, przede wszystkim z życia teatru. Nawet gdy Fronczewski przytacza pieprzne historyjki, robi to z klasą i smakiem. Bohaterami opowiastek są przede wszystkim znani reżyserzy (m.in. K. Dejmek, E. Axer) oraz aktorzy (K. Jędrusik, J. Englert, D. Olbrychski, A. Seweryn, J. Himilsbach, Z. Maklakiewicz), a także artyści łączący oba zawody (G. Holoubek).
Pięknie opowiada o swoich pasjach, autorytetach i mistrzach. Jest w tych wspomnieniach wielki szacunek dla podziwianych ludzi, jest też jednak spora dawka poczucia humoru, które aktor świetnie łączy z powagą. Z książki tej, wyłania się obraz człowieka skromnego, świadomego swej niedoskonałości, bardzo odpowiedzialnie podchodzącego do każdej roli, traktującego teatr i pracę jako sacrum. Wspaniale opowiada też o swojej życiowej pasji jaką są motocykle i samochody, także o jeździe konnej. To wzruszająca i głęboka książka.

Natalia, główna bohaterka powieści, jest redaktorką w wydawnictwie, chciałaby założyć własne wydawnictwo, ale póki co skupia się na wydaniu książki swej mamy. Sama jest mamą, siostrą, przyjaciółką, była żoną i kochanką. Jej życie nie jest doskonałe, ale stara się żyć po swojemu i nie zawsze podejmuje dobre decyzje. Natalia związana była z Andrzejem, ale zerwali ze sobą po siedmiu latach związku. Kobieta mocno to przeżyła. Spotkała jednak na swej drodze przystojnego Brunona, z poplątanym życiorysem, z którym przeżyła cudowną noc. Po jakimś czasie okazało się, że jest w ciąży – postanowiła być samotną mamą, bo nie była pewna, którego z panów jest jej dziecko. Andrzej jednak po raz drugi zamydlił jej oczy i w efekcie została jego żoną. Małżeństwo nie potrwało długo… Natalia została sama z synkiem. I w jej życiu znowu pojawił się Bruno.

Mimo upływu lat Maude Julien pamięta jeszcze szczęk żelaza, który słyszała, gdy zamykały się za nią kraty luksusowego więzienia – ponurej, otoczonej parkiem rezydencji w okolicy Saint-Omer, zakupionej przez ojca. Zamknięta w niej żyła odizolowana od świata i ludzi, mimowolnie przygotowując się do misji, jaką wyznaczył jej ojciec, dygnitarz loży masońskiej. Ten, dzień po dniu, realizował swój plan wychowania córki na „nadczłowieka”. Miała nauczyć się przezwyciężać strach, znosić wyrzeczenia, ból i samotność. Wszystko po to, by odegrać kluczową rolę w misji, do której ją przygotowywał. To, jak perfidny był to plan, zrozumiała dopiero po latach. Jak uwolnić się z takiego ucisku? Gdzie znaleźć siłę, by uciec prześladowaniu, lub odwagę, by znosić je w ciszy?
Książka, oparta na autentycznych wydarzeniach.

W listopadzie i w grudniu, we wtorkowe popołudnia grupa pań zainteresowanych rękodziełem spotykała się w bibliotece w Jastrzębsku Starym, aby tworzyć świąteczne ozdoby.
Panie zdobiły drewniane serduszka i choinki przy pomocy techniki decoupage. Wszystkie pracowały bardzo pilnie, ponieważ technika ta wymaga dokładności, a przy okazji z sentymentem wspominały swoje lata szkolne, kiedy również miały okazję wyczarowywać świąteczne ozdoby. Był to powrót do przeszłości, jednak ze współczesnym efektem w postaci kolorowych ozdób, które będą zdobiły świąteczne stoły i połyskiwały wesoło wśród zielonych gałązek. Jak to przy spotkaniach przy kawie bywa, nie zabrakło zapachu i smaku lukrowanych pierników, rozmów o świątecznych tradycjach, dzielenia się świątecznymi przepisami, a przede wszystkim wzajemnej życzliwości i radości ze wspólnie spędzonego czasu.

Z najlepszymi świątecznymi życzeniami.

Jeszcze przed świąteczną krzątaniną, 8 grudnia członkinie Dyskusyjnego Klubu Książki znalazły czas, aby się spotkać i omówić przeczytane książki. Tym razem były to: „Berek” Marcina Szczygielskiego, oraz Lektor z pociągu 6.27 Jeana-Paula Didierlaurenta. Dwie bardzo różne książki. Berek to opowieść, którą czyta się jednym tchem lub odkłada nieprzeczytaną, my ją przeczytałyśmy i długo o niej rozmawiałyśmy. W dużym skrócie to historia dwóch osób znajdujących się na „przeciwnych biegunach” egzystencji. Z jednej strony Paweł – wielkomiejski gej, który korzysta z życia i dobrze się bawi, a z drugiej strony pani Anna przedstawicielka tzw. moherowych beretów – nienawidzą się szczerze i z wzajemnością. Czy jest szansa, aby ich życiowe ścieżki się skrzyżowały? Raczej nie. Ale jak to zwykle bywa życie potrafi zaskoczyć i jedną i drugą stronę… Nie będziemy zdradzać więcej tylko zapraszamy do przeczytania Berka, można sprawdzić czy jest aktualnie dostępny w naszym katalogu on-line na stronie bibliotekant.pl

Książka Lektor z pociągu 6.27 Jeana-Paula Didierlaurenta przenosi nas do świata Guylaina Vignollesa samotnego czterdziestolatka. Praca przy znienawidzonej maszynie do niszczenia książek, powroty do prawie pustego domu (czeka tylko złota rybka w akwarium), po pracy dwóch kolegów – nuda. Ale nasz bohater w tym szarym życiu znajduje troszkę miejsca dla siebie. Jadąc codziennie do pracy pociągiem 6.27 sprawia, że jest pasażerem wyczekiwanym. Zajmuje swoje miejsce, otwiera teczkę i delikatnie wyjmuje z niej pojedyncze kartki książek wykradzionych z czeluści Onego /znienawidzonej maszyny/ i zaczyna czytać. Współpasażerowie są oczarowani jego głosem, czytanymi fragmentami i nie przeszkadza im, że na przemian słuchają fragmentu książki technicznej, a za moment kulinarnej. Zrządzeniem losu Guylain znajduje pendrive z pamiętnikiem młodej kobiety. Po przeczytaniu zapisków postanawia ją odnaleźć. Na podstawie informacji zawartych w plikach, przy pomocy kolegi przygotowują plan działania…

Lektor z pociągu 6.27 to niezwykła powieść, która usatysfakcjonuje każdego miłośnika książek.

Na obie książki naszą uwagę zwróciła jedna z klubowiczek stwierdzając, że są interesujące i warto by je przeczytać. Było warto. Dziękujemy 🙂

Dyskusyjny Klub Książki – dofinansowano ze środków Instytutu Książki.

We wtorek, 8 grudnia ciepłe, barwne, oryginalne, bardzo symboliczne wizerunki aniołów zagościły w naszej Galerii na Piętrze i szczęśliwie pozostaną w niej aż do 3 stycznia 2016r. W okresie przed, między i poświątecznym warto skupić się nad klimatem tych wymownych obrazów i przy dodatkowej animacji muzycznej oddać się kontemplacji.
Twórcą tych dużych rozmiarów prac jest zbąszynianin Krzysztof Rożek, regionalista, współorganizator biesiad koźlarskich, zawodowo zajmujący się realizacją i montażem wizji.

W naszej bibliotece miał przyjemność gościć już wcześniej. W grudniu 2014r. w ramach cyklu: „W kulturowym kręgu” zaprezentował nakręcony przez siebie film „Ostatnie takie granie” mówiący o Leonardzie Śliwie – popularyzatorze muzyki koźlarskiej, instrumentaliście, regionaliście, wychowawcy młodych muzyków, propagatorze Zbąszynia i Regionu Kozła.
Jak się okazuje Krzysztof Rożek jest człowiekiem o wielu pasjach. Jedną z nich jest malarstwo. Niekonwencjonalny punkt widzenia i autorskie podejście do tematu dają rezultaty, które zaskakują i działają na wyobraźnię. Dlatego też sporo osób przystanęło przy obrazach, by przy ich ciepłej aurze wymienić się wrażeniami, opiniami. Była to również dobra okazja do rozmów z samym twórcą oraz skosztowania przygotowanych przez jego żonę Magdalenę, zbąszyńską bibliotekarkę własnoręcznie przygotowanych, aromatycznych wypieków.

W poniedziałkowy wieczór 7 grudnia sala naszej biblioteki pękała nie tylko w szwach, ale również ze śmiechu. Bardzo licznie przybyła publiczność doskonale bawiła się w towarzystwie przepełnionego humorem gościa – Krzysztofa Daukszewicza. Ten satyryk, felietonista, poeta, tekściarz, piosenkarz, gitarzysta i kompozytor przyjechał do nas ze swoją ostatnią książką zatytułowaną „Tuskuland” będącą satyrycznym rozrachunkiem z polską sceną polityczną ostatnich lat. Ponoć tak wiele jest w niej humoru, że sam autor nie potrafi przestać się śmiać. Wiele osób było zainteresowanych tą pozycją i uznało ją za ciekawy pomysł na gwiazdkowy prezent, tym bardziej cenny, że wzbogacony o autograf pana Daukszewicza.
Ostatnimi czasy artysta jest szczególnie znany z programu „Szkło kontaktowe”, w którym bywa bardziej ostry i dosadny niż było to w naszej bibliotece. Na naszym spotkaniu polityki rzecz jasna nie mogło zabraknąć, ale było też sporo opowieści zakrapianych humorem, a często i sarkazmem dotyczących wielu innych, równie interesujących tematów.
Nie mogło obyć się również bez części śpiewanej wieczoru. Artysta zaprezentował kilka starszych i nowszych utworów dotykających polskich bolączek i z niebywałą werwą zaśpiewał jeden z nich wespół z naszą publicznością. Dawno nie było u nas takiego gościa, który absorbowałby ludzi swoją osobą i swoimi opowieściami ponad dwie godziny, za każdym razem otrzymując rzęsiste brawa i buchające salwy śmiechu. Wyjechał od nas obdarowany swą podobizną stworzoną przez artystę plastyka Zdzicha Połącarza. Podobny portret autorstwa pana Zdzicha będzie można wylicytować już w styczniu podczas Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

W piątkowy wieczór – 4. grudnia, w nowotomyskiej bibliotece zapanowała prawdziwie mitologiczna atmosfera. Wszystko za sprawą zorganizowanej wspólnie z uczniami Gimnazjum im. Feliksa Szołdrskiego w Nowym Tomyślu  mitologicznej nocy, w której udział wzięło pięćdziesięciu śmiałków w wieku od 7 do 12 lat.

Dzieci w godzinach wieczornych przybyły do Strefy Koloru, by pomóc w rozwikłaniu afery Zeusa i Hery. Na wstępie dowiedziały się, że nieśmiertelność i wieczna młodość olimpijskich bogów jest zagrożona.  Na Olimpie zabrakło bowiem nektaru  i ambrozji, a Zeus i Hera –  gospodarze rozlicznych uczt, na których spożywany bywał ten boski pokarm nie są w stanie wyjaśnić okoliczności jego zniknięcia, rzucając  wzajemne oskarżenia. Uczestnicy imprezy bez wahania zdecydowali się pomóc w pozyskaniu receptury i składników niezbędnych do uwarzenia cudownego nektaru. W tym celu, podzieleni na dziesięć grup musieli się udać  do dziesięciu, rozmieszczonych w budynku biblioteki królestw, zamieszkiwanych przez olimpijskich bogów, herosów i muzy. W ich rolę wcieliło się czterdziestu uczniów nowotomyskiego gimnazjum, którzy niezawodnie zadbali o odpowiednie stroje, dekoracje i tematycznie spójne zadania, jakie dzieci musiały wykonać, by uzyskać niezbędny składnik boskiego nektaru. W Świątyni Sztuki Apollina uczestnicy zabawy musieli m.in. namalować obraz przedstawiający martwą naturę, w Lesie Artemidy – rozpoznać ślady zwierząt i trafić z procy do celu, a w Królestwie Mórz Podejdona – złowić rybę. W Ogrodzie Afrodyty panowała radosna, roztańczona atmosfera, w przeciwieństwie do tej panującej w Podziemiach Hadesa.  Atena dopytywała o polskie miasta, Muzy natomiast o znajomość gwiazdozbiorów. Na Rozdrożach Hermesa trzeba było wykazać się orientacją w terenie, a u Herosów dokładnością przy porządkowaniu stajni Augiasza. Demeter zabrała młodych śmiałków w podróż przez wszystkie pory roku, a Hefajstos, w którego wcielił się Edward Kupiec zapraszał do swej kuźni, gdzie pomagał stworzyć oryginalną biżuterię.  To tylko niektóre z wyzwań, z jakimi zmierzyli się uczestnicy zabawy. W każdym z miejsc czekało na nich co najmniej kilka zadań.  Odwiedziny we wszystkich dziesięciu królestwach pozwoliły im zyskać sporo wiedzy na temat olimpijskich bogów i mitologii, sprawdzić się w różnorodnych dziedzinach, a przede wszystkim zdobyć składniki niezbędne do stworzenia boskiego nektaru. Mitologiczny, magiczny wieczór zwieńczyło wspólne warzenie cudownego napoju w wielkim kotle, a następnie – łyk nieśmiertelności dla każdego.

Elise Dutton jest samotna, a w jej przeszłości kryją się rzeczy, które chętnie wymazałaby w całości. Przez popełniony niegdyś błąd nie potrafi się otworzyć, ani docenić, a szara codzienność przy organizowaniu wycieczek naukowych dla szkół, oraz nielubiana koleżanka z pracy, nie poprawiają jej samopoczucia. I nagle wszystko się zmienia, kiedy przysiada się do niej przystojny prawnik i składa propozycję: by do Wigilii udawała jego dziewczynę. Oboje są samotni, on dość ma pojawiania się na przedświątecznych imprezach bez nikogo. W zamian obsypywał ją będzie prezentami. Szaleniec? Być może, ale mimo obiekcji, Elise podpisuje z nim umowę pod jemiołą i… Jej życie zmienia się nie do poznania, a w sercu zaczyna rodzić się uczucie…

„Grząskie piaski”, to ostatnia powieść tego wybitnego autora. Zaczął ją pisać po otrzymaniu złowieszczej diagnozy, że choruje na raka płuca. Walkę tą przegrał, zmarł w październiku tego roku. Książka ta to pełna ładunku emocjonalnego i intelektualnego opowieść o życiu autora, rozwoju ludzkości – głównie intelektualnym, choć nie tylko, o promyku nadziei na wyzdrowienie. To próba rozliczenia się ze światem – tym w skali mikro i tym makro, to chęć odnalezienia się w świecie, w którym nie ma Boga. Mankell dochodzi do wniosku, że po nas nic nie zostaje, może jakaś drobina materii w kosmosie. Smutne to i zatrważające, co chciał udowodnić sobie przed śmiercią. Poszukiwał sensu istnienia ludzkości w różnych aspektach życia, ale zatracił sens istnienia człowieka, w tym swój własny.

Osadzony w japońskim obozie, którego jeńcy są wykorzystywani do pracy przy budowie Kolei Śmierci w Birmie, chirurg Dorrigo Evans nie może przestać myśleć o romansie z żoną swego wuja sprzed dwóch lat. Bliski rozpaczy codziennie musi walczyć o ocalenie podlegających mu żołnierzy przed głodem, cholerą, torturami… Pewnego dnia otrzymuje list, który zmieni jego życie na zawsze.
Jest to opowieść o wielu rodzajach miłości i śmierci, o wojnie i prawdzie, do której dochodzi się z wiekiem, o sukcesie, który osiąga się po to tylko, by uświadomić sobie, co się straciło…

Pazurzak Ponury to dość nietypowy czarodziej stworzony przez  hiszpańską bajarkę Margaritę del Mazo, którego ponad 140. nowotomyskich przedszkolaków miało okazję poznać podczas listopadowych spotkań w Strefie Koloru.

Tytułowy bohater opowiadania, podczas pełni księżyca uzupełnia dziećmi zapasy w spiżarni. Którejś nocy zakrada się do pokoju małej Blanki, nie może jednak  zrealizować swoich niecnych planów, ponieważ okazuje się bezsilny wobec inteligencji dziecka. Spotkanie to jest początkiem niezwykłej przyjaźni. Pazurzak jest niewątpliwie ucieleśnieniem dziecięcych lęków, pozwala małemu czytelnikowi rozpoznać zagrożenie, podsuwając jednocześnie możliwy sposób przezwyciężenia trudności. Drugie tło historii, odwołujące się do problemów Pazurzaka z higieną, niesie elementy komiczne, niepozbawione wartości edukacyjnej.

W oparciu o tekst opowiadania bibliotekarki ze Strefy Koloru stworzyły scenariusz zajęć dla dzieci, wg którego przeprowadziły szereg zabawnych, wypełnionych czytaniem, rozmowami i piosenkami spotkań z przedszkolakami. Na zajęcia promujące czytelnictwo i dziecięce nowości wydawnicze zapraszamy grupy przedszkolne przez cały rok. Wystarczy zadzwonić pod nr tel. 614421274 i przyjść do nas.

25 listopada dzieci z pierwszej klasy Szkoły Podstawowej w Jastrzębsku Starym odwiedziły bibliotekę z okazji Dnia Pluszowego Misia. Przytulając swoje misiaczki wysłuchały bajki o Złotowłosej i trzech niedźwiadkach, poznały historię święta pluszowego misia, dowiedziały się co nieco o prawdziwych niedźwiadkach, odpowiadały na misiowe pytania i rozwiązywały niedźwiedzie zagadki. Aby nie usnąć tuląc swoje pluszowe miśki, uczestniczyły w misiowych zabawach ruchowych. Kolorowanki pozwoliły im rozwijać wyobraźnię. Podczas zabaw plastycznych dzieci stworzyły swojego bibliotecznego misia, któremu wybierały imię. Zapoznały się z książeczkami o misiach, których w bibliotece nie brakuje. Miś w bibliotece to dobry pomysł na popularyzację czytelnictwa i ożywienie książki w wyobraźni dziecka. Tylko w rękach czytelnika książka spełnia swoje przesłanie. A małe łapki dzieci w bibliotece z jednakowym zaangażowaniem trzymały swoje misie i książki o nich. Biblioteczny miś cierpliwie będzie czekał na dzieci, które przyjdą wypożyczać książki.

23 listopada uczniowie klasy III, IV, V i VI ze Szkoły Podstawowej w Jastrzębsku Starym uczestniczyli w zajęciach zorganizowanych we współpracy z Nadleśnictwem Bolewice. Tematem spotkania były leśne zwierzęta. Dzieci przypomniały sobie gromady i gatunki zwierząt, rolę łańcucha pokarmowego, poprawne nazwy samców, samic i młodych, zwyczaje godowe, miejsca żerowania i wiele innych istotnych wiadomości. Pani leśnik Natalia Hypsz przy pomocy prezentacji multimedialnej sprawiła, że w klasie donośnie rozbrzmiały głosy jeleni na rykowisku, posapywania danieli, chrząkanie sporej gromadki dzików i co najbardziej zaskakujące głosy saren przypominające poszczekiwanie psów. Grozą powiało przy wyciu watachy wilków, które pojawiły się w naszych lasach i właśnie ich tropy i zwyczaje najbardziej zaciekawiły dzieci. Mniejsze zwierzęta jak borsuki i bobry również spotkały się z zainteresowaniem. Na opowieści o ptakach naszych lasów zabrakło czasu i właśnie im poświęcimy następne spotkanie. Dzieci za aktywność zostały obdarowane zakładkami do książek z wizerunkami leśnych zwierząt. Las kryje wiele niespodzianek  i właśnie  leśnicy – najlepsi znawcy  lasu, potrafią je młodemu pokoleniu najciekawiej przekazać

Strefa Koloru oraz 19 Drużyna Harcerska „BUKI” im. Aleksandra Kamińskiego zapraszają dzieci w wieku 6 – 9 lat, w dniu 10 grudnia na mikołajkowe czytanki, zabawy i niespodzianki.

W środę 2 grudnia zaprosiliśmy na spotkanie Klubu Miłośników Podróży „Przez kontynenty”. Jego gościem była nowotomyślanka, emerytowana nauczycielka, podróżnik i fotografik Stanisława Waszkowiak, która opowiedziała klubowiczom o dalekim Wietnamie.
Zabrała uczestników spotkania do tego magicznego kraju rozciągnięty z północy na południe niczym legendarny smok, którego siedem głów spogląda na świat pomiędzy wystającymi z wody wapiennymi skałami Zatoki Ha Long, a ogon pluska się w ciepłych wodach Morza Południowo-Chińskiego. Pokazała też piękne góry, zielone tarasy ryżowe i białe plaże na wybrzeżu. Nowotomyślanie z zaciekawieniem wysłuchali opowieści o tej mieszance komunizmu o kapitalistycznych wpływach i drastycznych różnicach społecznych.

W ostatni czwartek listopada w bibliotece w Wytomyślu ramach cotygodniowych „Podwieczorków z książką” odbyły się tradycyjne Andrzejki biblioteczne. Były buty wróżące, kto pierwszy z uczestników zabawy zmieni swój stan cywilny, magiczne kubeczki pod którymi zostały ukryte pierścionek, listek i moneta, kolorowy kram z marzeniami, wróżby z kolorami, kwiatami. Z wyciętych serduszek dzieci wróżyły imiona przyszłej sympatii. Oczywiście nie obyło się bez wróżb, gdzie rekwizytem były karty do gry. Z numerologii karcianej dzieci dowiedziały się w jakim stopniu data urodzenia wpływa na ich cechy charakteru. Andrzejki były bardzo wesołym spotkaniem towarzyskim, wspaniałą zabawą, która dostarczyła uczestnikom wielu niezapomnianych przeżyć. Teraz trzeba tylko czekać czy wróżby się spełnią.
Po emocjonujących wróżbach uczestnicy spotkania zasiedli do wspólnego podwieczorku konsumując jabłka i cukierki.