W czwartek, 28 listopada, podczas kolejnego spotkania w naszym DKF-ie 16 oglądaliśmy film Andrzeja Jakimowskiego. Międzynarodowa koprodukcja Imagine to wzruszająca i urzekająca historia Iana, charyzmatycznego instruktora niewidomych, który przybywa do prestiżowego ośrodka w Lizbonie, by uczyć młodych pacjentów trudnej sztuki orientacji w przestrzeni. Ian chce także obudzić wyobraźnię swych uczniów, by z otaczających dźwięków budowali świat i wyobrażali sobie jego piękno. Od początku budzi zainteresowanie dzieci, które podejrzewają, że w rzeczywistości wcale nie jest niewidomy. Tymczasem największe zainteresowanie nauczyciela wzbudza piękna, zamknięta w sobie Ewa. Ian i Eva, zrazu nieufni, z czasem zafascynują się sobą.
Bohater Jakimowskiego, zmusza swoich „uczniów” do wiary w niemożliwe. W końcu przekonuje się, że w życiu każdy akt odwagi rodzi ryzyko, bez którego nie sposób poznać smaku wolności.
Widzowie zwrócili uwagę na to, że reżyser pokazuje nam jak ważna w życiu jest wyobraźnia,jest ona podstawą, bez niej nie można usłyszeć i w konsekwencji „zobaczyć”. W Imagine wyobraźnia wyznacza granice niezależności osoby niewidomej, ale wzrok jest najmniej ważnym zmysłem w świecie kreowanym przez Iana.
Moderatorem listopadowego spotkania DKF-u był Szymon Konieczny – bibliotekarz, Biblioentuzjasta i muzyk.

W czwartkowe popołudnie biblioteczną Strefę Koloru wypełnili komputerowi gracze. Wszystko za sprawą twórcy najbardziej szalonych gier w historii – Sosa Sosowskiego.
Pseudonim ten trafił do nagłówków wszystkich branżowych mediów, a skrywa się pod nim mieszkaniec Bukowca – Mikołaj Kamiński.
Popularność przyniosła mu w szczególności gra McPixel, czyli cytując: Parodia MacGrubera, który jest parodią MacGyvera, nawiązująca do oldskulowych przygodówek point’n’click i wielu bezsensownych rozwiązań, z jakich one słyną. Na spotkanie z twórcą gier licznie przybyli uczniowie nowotomyskich szkół podstawowych i gimnazjum. Dowiedzieli się, jak powstają gry, jak samodzielnie stworzyć grafikę do nich, skomponować muzykę i przekonali się, że wcale nie jest to bardzo skomplikowane. Sos Sosowski z entuzjazmem namawiał, by godziny spędzone przy komputerze kreatywnie wykorzystywać na realizowanie własnych pomysłów, chętnie odpowiadał na pytania graczy, a atmosferę spotkania wypełnił sporą dawką poczucia humoru.

Dolére – to znaczy odczuwać ból. Temat bliskiego człowiekowi stanu emocjonalnego stał się kanwą do stworzenia kolejnego wyjątkowego spektaklu Teatru Paragraf -2 z Siedlca, jaki w sobotę, 23 listopada, w naszej bibliotece obejrzeli nowotomyscy fani teatru i Paragrafu -2. Przedstawienie Projekt dolére pokazane po raz pierwszy w ramach ubiegłorocznego Międzynarodowego Dnia Teatru zaskoczyło nowotomyską publiczność nie tylko – jak zwykle – ciekawymi tekstami, poruszającymi tematami i pełną emocji grą aktorską, ale przede wszystkim formą.
Na spektakl złożyły się bowiem 4 etiudy teatralne, odgrywane równocześnie w różnych miejscach biblioteki na przygotowanych specjalnie na tę okazję 4 różnych scenach. Publiczność podzielona na 4 grupy wędrowała od sceny do sceny po to, by wziąć udział – nierzadko dosłownie – w odgrywanych epizodach. Taka konfiguracja pozwoliła nie tylko na obcowanie ze sztuką aktorską członków Paragrafu – 2 bardzo blisko, ale spowodowała również, iż publiczność stała się częścią przedstawienia.

Poszczególne etiudy teatralne wywarły ogromne wrażenie na widzach dzięki umiejętnemu operowaniu słowem, muzyką, światłem i scenografią, ale przede wszystkim przez ich treść i przesłanie. Pierwszy z czterech epizodów, nosił tytuł: „Kraina Pleśni”, a jego scenariusz powstał w oparciu o poezję Stanisława Grochowiaka. Turpistyczną kompilację jego wierszy ubrał w formę teatralną i wyreżyserował założyciel teatru – Grzegorz Śmiałek, a opracowała muzycznie: Maria Malewicz Oboje też zagrali role symbolicznych, bohaterów – buszujących w śmieciach krainy wspomnień kloszardów poszukujących szczęścia i zapomnienia.
Druga etiuda wyreżyserowana przez Grzegorza Śmiałka i zilustrowana muzycznie przez Marię Malewicz – nosząca tytuł „Maria Moriewna” powstała na podstawie powieści Catherynne M. Valente „Nieśmiertelny”. Kolejna para aktorska: Paulina Brudło, Daria Bimkiewicz przedstawiła scenę przesłuchania Marii Moriewny – narzeczonej Kościeja, przez Towarzyszkę Jagę, w czasie której toczy się batalia o uczucia i wspomnienia.
Trzecia część przedstawienia zatytułowana – tak jak powieść Sylwii Chutnik „Dzidzia” pokazywała z kolei ponadczasowy wymiar macierzyństwa, bezsilności, cierpienia. Na pozór banalna opowieść o matce, niepełnosprawnej córce i ich losach, kryła w sobie tajemniczą historię zbrodni z II wojny światowej. Tę jedną z wywołujących największe emocje u widza scen wyreżyserowała Alicja Brudło, a Marzena Guzior- Piosik, Krzysztof Świgło, Liliana Brudło stworzyli niezapomniane kreacje aktorskie. Czwarta etiuda pt. „Stypa” stworzona na podstawie „Balladyn i Romansów” Ignacego Karpowicza i wyreżyserowana przez Alicję Brudło odegrana została przez jednego aktora – Sebastiana Dzięcioła z udziałem publiczności. Na jej potrzeby w bibliotecznej wypożyczalni dla dorosłych stanął stół, przy którym – w rolach uczestników stypy zasiedli zaskoczeni widzowie spektaklu. Prawdziwy poczęstunek i bliski kontakt z aktorem odtwarzającym rolę nieoczekiwanie tracącego rodziców młodego człowieka wywarły na widzach ogromne wrażenie. Tym bardziej, iż Karpowicz rozlicza się w swej powieści z wieloma polskimi przyzwyczajeniami i świętościami.

Finał trwającego 80 minut spektaklu „Projekt dolére”, odbył się na piątej scenie – w sali wystawowej, w której zebrali się wszyscy widzowie i artyści. Przedstawienie zakończyło się przepiękną pieśnią o odchodzeniu i odchodzącym w wykonaniu Alicji Brudło. Ukojenie jakie niosła zebranym, pozwoliło uspokoić burzę uczuć, którym nie sposób się by oprzeć podczas uczestnictwa w etiudach, które nie mogły nie wywołać refleksji na tak ważne i trudne tematy jak: śmierć, okrucieństwo, kalectwo, ból, bezsilność, ale także marzenia, miłość, szczęście.
W styczniu 2014 roku teatr znów będzie gościem naszej biblioteki , więc już dziś zapraszamy na kolejny spektakl Teatru Paragraf -2.

Oddział dla Dzieci i Młodzieży zyskał nową nazwę. Na konkurs pod hasłem: Wspólnie twórzmy wyjątkowe miejsce wpłynęło ponad 20 propozycji, z których 7 zostało nagrodzonych. Książkowe wyróżnienia zostały wręczone pomysłodawcom podczas oficjalnego otwarcia nowej, funkcjonalnej, bardzo barwnej bibliotecznej przestrzeni, która od dziś funkcjonuje pod nazwą Strefa Koloru.
Uroczystość nadania nazwy była okazją do podziękowania Ewie Łodydze – autorce projektu wnętrza, a także: Mirosławie i Edwardowi Kupcom, Lidii Dudek, Aleksandrze Antoniewicz Kaszczyńskiej, Magdalenie Kędzi – Kluj, Hance Billert,Emilii Korek, Annie Urbaniak, Krystianowi Dybkowi – osobom, które swoim zaangażowaniem i chęcią dzielenia się swoimi pasjami znacznie urozmaicają działalność kulturalno – edukacyjną, prowadzoną na rzecz młodych czytelników.
Strefa Koloru to również przestrzeń do prezentowania różnorodnych talentów. Licznie przybyli goście mieli okazję obejrzeć poplenerową wystawę prac plastycznych oraz indywidualne występy wokalne uczniów nowotomyskiego gimnazjum.

We wtorek, 19 listopada nowotomyscy myśliciele przybyli do naszej biblioteki na trzeci już wykład z cyklu Wyprzedaż geometrii, tym razem pod hasłem: Świat człowieka: gramatyka i logika.
Cykl tych niezwykle interesujących spotkań prezentuje autorski program prof. dra Piotra de Walla – filozofa, etyka, socjologa kultury i logika, profesora International Personnel Academy w Kijowie – wykładania filozofii o ludzkiej twarzy, dziedziny, która potrafi mówić o ludzkim trudzie i sensie…ludzkim językiem. Każdorazowo obiektem rozważań jest filozofia realistyczna, nazywana również filozofią wieczystą i filozofią życia.
Jako, ze najwięksi polscy filozofowie na swych barkach dźwigali „sedes”, również i podczas wtorkowego wykładu ten przedmiot się pojawił. Prof. rozpoczął spotkanie właśnie od aklamacji na sedesie. Odczytał na nim teksty Hitlera i zakazanego w Polsce od 25 lat Władysława Broniewskiego. Zachęcił również inne osoby, aby poprzez ten gest pokazali bolące ich polskie absurdy, bezprawie, głupotę. Każdy wykład ma swoje pytanie przewodnie. Podczas listopadowego uczestnicy spotkania zastanawiali się, czy istnieje kawa z mlekiem. Profesor udowodnił, że nie istnieje, bo mleko w kawie nie traci swego bytu i odwrotnie. Gdyby było inaczej to znaczyłoby, że przerośliśmy Boga. Rozłożone na czynniki pierwsze zostały też takie pojęcia jak: indukcja, dedukcja, gramatyka i logika.
Jak się okazuje miłośników myśli i poznania w naszym mieście nie brakuje. Wykład trwał aż 3,5 godziny, a słuchacze chłonęli go aż do samego końca, pytając, prowokując, komentując. Nie ma się czemu dziwić, gdyż wykłady prof. dra Piotra de Walla są bardzo dynamiczne, nie tylko ze względu na sposób prezentowanych treści, ale również poprzez to, że łączy je z różnymi dziedzinami sztuki. Na ekranie pojawiały się reprodukcje Chagalla, a także przejmujące pieśni Ofry Hazy i Eleny Vaengi.
Tradycyjnie już wieczór umiliła muzyka na żywo w wykonaniu Lechosława Szaraty (śpiew, instrumenty klawiszowe) i Rafała Kubale (klarnet).

 

 

Bednarz, kołodziej, tkaczka, kowal – to zawody, których nazwy brzmią dziś nieco archaicznie, a dla dzieci bywają całkiem niezrozumiałe. Aby zapobiec ich odejściu w całkowite zapomnienie listopadowe spotkanie w Klubie Małego Odkrywcy poświęcone zostało dawnym profesjom.
Gościem spotkania w Oddziale dla Dzieci i Młodzieży był Edward Kupiec – z zawodu stolarz, sercem i duszą artysta – rzeźbiarz. Po ilości przyniesionych eksponatów można wywnioskować, że również pasjonat i kolekcjoner przedmiotów, które wyszły już z powszechnego użycia. Hebel, koponkę, kopyto szewskie, imadło, ok. stuletnią maszynę do szycia i wiele innych niezwykłych rzeczy przedszkolacy oglądali z ogromnym zaciekawieniem. Niełatwym wyzwaniem okazało się przypasowanie rysunków przedstawicieli dawnych zawodów do zdjęć ich warsztatów pracy oraz zapamiętanie, czym się dokładnie zajmują. Ostatecznie jednak zadanie doczekało się prawidłowego rozwiązania. W nawiązaniu do przeczytanej podczas zajęć baśni, dzieci otrzymały od gościa spotkania własnoręcznie przez niego wykonane, drewniane figurki przedstawiające kowala, które barwnie ozdobiły i zabrały ze sobą na pamiątkę.

Blues jest muzyką nieskończonych emocji. Ktokolwiek się im podda, już na zawsze pozostanie tej muzyce wierny, bo jest ona jak narkotyk. Blues to przede wszystkim stan ducha. Trudno byłoby być wiarygodnym, grać bluesa nie czując emocji, które on ze sobą niesie. Blues to wszystko, co w sercu: miłość, smutek, gniew i zazdrość.
Ogrom tych emocji pozostawiła na scenie naszej biblioteki Bukowiecka Grupa Bluesowa, która zaproponowała muzyczne Zaduszki, oczywiście w bluesowych klimatach.
Zespół wystąpił 14 listopada, w ramach Czwartkowych wieczorów literacko-muzycznych. Ten wyjątkowy wieczór poświęcony był wielkiemu polskiemu twórcy, kompozytorowi, gitarzyście, wokaliście – Tadeuszowi Nalepie. Melanż jego kompozycji, poetyckich tekstów Bogdana Loebla i wykonanie BGB zaowocował profesjonalnym, bardzo poruszającym koncertem. Publiczność była pod wrażeniem interpretacji takich utworów jak: Wara od mych marzeń, Powiedzmy to, Dbaj o miłość, Oni zaraz przyjdą tu, Kiedy byłem małym chłopcem, a przede wszystkim Modlitwy.
Wiele odwagi i samoświadomości wymaga zmierzenie się z twórczością Nalepy. BGB sprostała z powodzeniem, a dowodem na to były bisy, których domagała się oczarowana publiczność. Muzycy udowodnili, że czują bluesa i mają na niego swój pomysł. Zespół zagrał w składzie: Arkadiusz Łapiński – gitara basowa, Szymon Mela – gitara solowa, Piotr Patora – perkusja, Jarosław Weiss – harmonijka ustna i Szymon Konieczny – wokal.

W ramach otwartego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki, w środowy wieczór, 13 listopada w naszej bibliotece zagościła Hanna Cygler – pisarka i tłumaczka, zajmująca się zawodowo tłumaczeniami z języka szwedzkiego i angielskiego, autorka m.in. tryptyku: Tryb warunkowy, Deklinacja męska/żeńska i Przyszły niedokonany oraz książek Głowa anioła i Dwie głowy anioła.
Spotkanie, w którym uczestniczyły również członkinie zaprzyjaźnionego DKK w Miedzichowie odbyło się w ramach projektu Autor na żądanie. Autorka w bardzo sprecyzowany sposób opowiadała o początkach i dojrzewaniu swojego pisarstwa, o czytelnictwie, rynku wydawniczym i swoich zamiłowaniach. Interesujące jest to, że pisząca obecnie 16. książkę autorka, poświęciła aż 12 lat na stworzenie swojej pierwszej powieści – Tryb warunkowy. Ta duża rozpiętość czasowa wynika z tego, że kiedy zaczynała pisać tę książkę, to wydawało jej się, że powinna to być książka o walorach socjologicznych, z poważnymi wątkami. Niestety, nie była w stanie znieść tej powagi i dopiero po latach, doszła do wniosku, że nie ma w Polsce książek dla kobiet, literatury, która mówiłaby przystępnie o latach osiemdziesiątych w naszym kraju. Pokoleniowe doświadczenia chciałam zawrzeć w popularnej formie, nazywaną przez niektórych literaturą kobiecą.
Czytelniczki określają Hannę Cygler jako autorkę pisząca literaturę popularną, obyczajową, Piękne powieści o miłości, które są osadzone zarówno w rzeczywistości lokalnej, jak i politycznej.
Na pytanie, dlaczego zajęła się właśnie pisarstwem odpowiada: Piszę dla przyjemności, a nie dla męki twórczej. Tak postanowiłam już przy mojej pierwszej powieści. Pomyślałam wtedy, że pragnę pisać książki, sprawiające również przyjemność moim czytelnikom. Powieści, które by się szybko czytało, niecierpliwie oczekując co dalej, a jednocześnie które by zbyt łatwo nie opuszczały pamięci czytelnika. Można je nazwać literaturą obyczajową, kobiecą, romansami czy czytadłami. To jest zupełnie nieważne. Ważne jest, by nie spać przez nie przez pół nocy…Każda nowa książka jest dla mnie nowym wyzwaniem i przygodą. Przygody – jak wiadomo – najlepiej przeżywa się wspólnie. Potrzebuję zatem Waszego towarzystwa.
Pisanie to dla niej poszukiwanie, przygoda, chęć poznania czegoś nowego. Sama również jest wierną czytelniczką. Jak przyznała, książki czyta we wszystkich swoich odmianach: tradycyjnej, elektronicznej, a także słucha e-booków. Jedną z jej ulubionych powieści jest Hrabia Monte Christo Aleksandra Dumasa. Obecnie czyta kryminały skandynawskie. Przyznała, że w wolnym czasie uwielbia spotykać się z ludźmi i czatować na facebooku.

Październik przyniósł lubiane i wyczekiwane przez najmłodszych atrakcje. W Oddziale dla Dzieci i Młodzieży odbyły się popołudniowe spotkania z cyklu Pani jesień bajki niesie. Po raz kolejny, czytanie książek, zabawy, zadania plastyczne zorganizowali uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych i Licealnych im. dra Kazimierza Hołogi wraz z nauczycielką Lidią Dudek i ponownie sprawili tym dzieciom ogromną frajdę!

Każdego roku Święto Niepodległości skłania do refleksji na temat patriotyzmu – tego co oznacza to pojęcie i kto zasługuje na miano patrioty. Choć takie rozmowy bywają trudne nawet dla dorosłych w Oddziale dla Dzieci i Młodzieży odbyły się warsztaty, w trakcie których o patriotyzmie rozmawiali przedszkolacy. Punkt wyjścia do rozważań na ten temat stanowiła książka autorstwa Joanny Olech i Edgara Bąka pt. Kto ty jesteś? Stworzona została z myślą o najmłodszych, by uświadomić im, że mimo iż nie dokonują czynów bohaterskich, nie składają ofiary z życia, mogą nazywać siebie patriotami. Uczę się. Jestem patriotą. Pomagam. Jestem patriotą. Nie niszczę zieleni. Jestem patriotką. Nie marnuje wody. Jestem patriotą – to tylko niektóre przykłady płynące z książki. W trakcie zajęć dzieci głośno zastanawiały się nad tym, jak dbają o siebie, o dorosłych, o swój dom, miasto, o Polskę, a mapę kraju wypełniły rysunkami swoich dobrych uczynków.
Dzięki tak rozumianemu patriotyzmowi dzieci zyskały świadomość, że ich chwalebne poczynania i godne naśladowania nawyki składają się na dobro kraju.

W środę, 6 listopada gościem naszego Klubu Miłośników Podróży Przez kontynenty był Stefan Czerniecki z Warszawy – kartograf, rozgadany wielbiciel yerby i komedii Szekspira. Górski dzikus czerpiący przyjemność z kilkudniowego zniknięcia w andyjskiej głuszy. Tematem jego pokazu była Amazonia – teren niemal w całości pokryty lasami deszczowymi i poprzecinany gęstą siecią dopływów Orinoko, od wielu lat niezwykle ściśle broniony przez wenezuelski reżim.
Żywiołowe opowieści, pełne zaskakujących przygód, przeplatane były fotografiami z wyprawy oraz egzotycznym podkładem muzycznym.
Tradycyjnie po pokazie goście przeszli do czytelni, gdzie przy słodkim poczęstunku wymieniano się doświadczeniami z różnych, nie tylko amazońskich wypraw. Nowotomyślanie mieli również możliwość zakupienia książek pana Stefana: Cisza i Dalej od Buenos, które z radością podpisywał. Śladem szeptu amazońskiego potoku była to opowieść nie tylko o zapierającej dech w piersi przyrodzie, ale także o złej sławie działających karteli narkotykowych, przemytników złota i cyny, obozach kolumbijskiej partyzantki oraz czyhającej gdzieś w ciemnościach anakondzie.

 

W ponury, jesienny wieczór, 5 listopada zaprosiliśmy nowotomyślan na otwarcie, również w jesienne barwy ubranej wystawy, zatytułowanej Liście malowane. W naszej Galerii na Piętrze zagościły miniaturowe dzieła Ewy Lipnickiej z Sulechowa, tworzone z tak zwykłych tworów przyrody, jakimi są liście. Dzięki swej artystycznej wrażliwości, wyobraźni i wprawnej ręce sprawiła, że stały się one niezwykłe, spowite ciepłymi barwami i ożywione historiami.

Ewa Lipnicka związana jest z malarstwem od 27 lat. Pierwsze prace, jakie wykonała były upominkami dla rodziny i przyjaciół. Dziś prezentuje je w ramach wielu wystaw indywidualnych w kraju i za granicą. W rodzinnym Sulechowie odbyło się już 5 wernisaży jej prac, które znajdują nabywców nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech, Anglii, Francji, Australii, Kanadzie i Włoszech.
Sama z radością przyznaje, że inspiracje do malowania czerpie z oglądania świata. Zaklinając czas w palecie barw zabiera odbiorców sztuki do miejsca, w którym czas się zatrzymał, a marzenia się spełniają. Mottem artystki są słowa: Świat widziany oczyma duszy ma znacznie głębszą barwę.
Poza miniaturkami malowanymi na liściach, wyeksponowane zostały również obrazy większego formatu, których motywem przewodnim jest przyroda w różnych jej odsłonach.
Zwiedzający mieli wiele pytań do twórczyni, szczególnie dotyczących samej techniki malowania na liściach. Jak się okazało, wiele lat i wielu prób trzeba było, aby nauczyć się właściwego sposobu gruntowania liści, po to, aby zachowały swoją trwałość. Samo tworzenie jest dla artystki wytchnieniem dnia codziennego, sposobem na dzielenie się emocjami.
Tego wieczoru w naszej galerii, wśród grona nowotomyślan, znaleźli się również przedstawiciele Stowarzyszenia na rzecz Kultury, Sztuki i Edukacji Stella Polaris z Sulechowa, a także poetka i przyjaciółka malarki – Małgorzata Stachowiak-Schreyner. Klimatowi tej jesiennej wystawy sprzyjała muzyka płynąca ze skrzypiec w wykonaniu Anety Lipskiej, uczennicy nowotomyskiego gimnazjum.
Zaprezentowane prace można oglądać do końca listopada. Zapraszamy.

1 października już po raz czwarty miłośnicy poetyckiego słowa wzięli udział w spotkaniu Nowotomyskiego Piętra Wyrazów Literackich. Tym razem przebiegło ono pod tematycznym hasłem: Twarze.
Odnowiona formuła wieczoru sprawiła, że poetycka biesiada rozpoczęła się od spotkania z gośćmi wieczoru: p. Małgorzatą Stachowiak – Schreyner –związaną rodzinnymi więzami z naszym miastem poetką i animatorką kultury z Sulechowa, której pełne ciepła i kobiecego uroku wiersze czytał utalentowany student polonistyki Daniel Jacek Stachuła, również z Sulechowa.
Na ławeczce poetów zasiadły ponownie nowotomyślanki Dorota Nowak i Katarzyna Mrozik-Stefańska, prezentując swe wiersze w słowo ubrane z gustem; a obok nich także nowotomyślanin Marek Geisler, który przeczytał swoje proste rymy o wielkiej mądrości na dnie. Przed publicznością po raz drugi miała przyjemność zaprezentować się Anna Nowaczyk z Nowej Róży, której wiersze porównywalne są do ujmujących swoim wdziękiem piosenek. Po raz kolejny nieprzebranymi, sprasowanymi słowem myślami podzielił się też Marian Ziomkowski z Miedzichowa.
Tego wieczoru swą poetycką szufladę uwolniła i swoją twórczością się podzieliła nowotomyślanka Teresa Dziewiałtowska-Gintowt. Jesienna aura sprzyjała poetyckiej zadumie, a pełen refleksji klimat doskonale współtworzyła muzyka fortepianowa w wykonaniu Jacka Szofera i gitarowa w wykonaniu Sebastiana Ebola Koberlinga i Rafała Putza. Słowu towarzyszyły obrazy ilustrujące poetyckie frazy.
Gospodarzami wieczoru byli: Lucyna Kończal-Gnap i Rafał Putz.
Oto – jak najbardziej na czasie – próbka talentu debiutującej na Nowotomyskim Piętrze Wyrazów Literackich Teresy Dziewiałtowskiej – Gintowt:
SPACER PO LESIE Kiedy Ci smutno, lub jesteś w stresie,
to pospaceruj człeku po lesie.
Zieleń ukoi zmęczone Twe oczy,
niejeden widok serce zaskoczy.
Prędko Ci także zły humor minie,
gdy ptak zaśpiewa w leśnej gęstwinie.
Motylek barwny czasem przeleci
i w drzew koronach słonko zaświeci.
Zajączek śmignie Ci pod nogami,
a nawet znajdziesz grzybka czasami.
Może też znajdziesz maliny, jagody,
lub zalśni lustro jeziorka wody.
Głęboko odetchnij powietrzem zdrowym.