Ponad stu uczniów z klas czwartych i piątych nowotomyskich szkół podstawowych odwiedzających Oddział dla Dzieci naszej biblioteki miało okazję poznać nieprzeciętnego chłopca o imieniu Tsatsiki. Tsatsiki i Mamuśka oraz Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic to tytuły książek autorstwa wielokrotnie nagradzanej szwedzkiej pisarki – Moni Nilsson, na temat których z dziećmi rozmawiała Agnieszka Cienciała reprezentująca poznańskie Wydawnictwo ZAKAMARKI.
Książki o Tsatsikim poruszają tematykę dorastania, szkolnych problemów, autorytetów, pierwszych miłości, relacji w rodzinie, odnajdywania w sobie siły, wyznaczania granic, opowiadania się za słuszną sprawą, działaniu wbrew lękowi. Dodatkowo, okraszone sporą dawką humoru stanowią doskonałą propozycje dla dorastających czytelników. Tytułowy bohater książek – chłopiec będący rówieśnikiem uczestników spotkania, przeżywający podobne perypetie i problemy, mający głowę pełną pomysłów wzbudził dużą sympatię i zainteresowanie. Uczniowie chętnie dzielili się swoim zdaniem na tematy poruszane w prezentowanych książkach i głośno zastanawiali się, jak główny bohater powinien postąpić w poszczególnych sytuacjach. Spotkanie z Tsatsikim miało na celu nie tylko zachęcenie uczniów do czytania i literackich poszukiwań, ale także pokazanie im, że nie są osamotnieni w swoim dorastaniu, problemach z rówieśnikami i z dorosłymi, że z każdej sytuacji jest wyjście, a książki mogą pomóc w znajdowaniu rozwiązań.

W poniedziałek, 29. października w bibliotecznej Galerii na Piętrze odbył się wernisaż niezwykle barwnych, radosnych i żywiołowych prac Erny i Eduarda Diłanian, Ormian z naszego partnerskiego miasta Sulęcina.
Na wystawę, którą można zwiedzać do 29. listopada składają się prace niezwykle wysmakowane, o dużych walorach estetycznych, opiewające piękno, szczęście i spełnienie. Stanowią one zdecydowaną przeciwwagę do często smutnych i szarych myśli, towarzyszących nam w listopadowe dni. Obrazy małżonków różnią się co prawda zarysowanymi bryłami postaci, ale łączy je z pewnością podobne spojrzenie na życie, dynamika, radość, w wielu przypadkach również i tematyka. Wspólnie namalowane przez artystów obrazy to m.in. te roztańczone na ulicach – Tango for ever!, Viva latino!, cza-cza-cza, a także dopracowane w każdym detalu weneckie maski karnawałowe. Wśród obrazów Eduarda na szczególną uwagę zasługuje sekwencja muzyczna z Puzonistą, Skrzypaczką i Wiolonczelistką, przy której nowotomyślanie przystawali z zachwytem. Emanujące świeżością prace p.Emmy również wzbudziły spore poruszenie wśród zwiedzających. Wystarczy wspomnieć tylko tak ładnie brzmiące tytuły jak: Pora zakochanych, Romantyczny poranek czy Pieszczotliwy powiew lata.
Na tym pełnym ciepła, nastrojowym wernisażu obecni byli: Michał Deptuch – burmistrz Sulęcina, Agnieszka Mazurczak – kierownik Referatu Rozwoju i Promocji Urzędu Miejskiego w Sulęcinie, Henryk Helwing – burmistrz Nowego Tomyśla, Tomasz Wlekły – przewodniczący Rady Miejskiej i prezes Nowotomyskiego Towarzystwa Kulturalnego, radni, artyści lokalni, a także wszyscy miłośnicy sztuki.
Atrakcją wieczoru był występ zespołu Niespodzianka, który pod kierunkiem Aleksandry Walczak wykonał kilka jesiennych utworów.
Zwiedzający, a także sami artyści byli pod wrażeniem profesjonalnej aranżacji wystawy, którą zajęła się bibliotekarka Sylwia Kupiec. Wkomponowane w poszczególne sekwencje obrazów detale w postaci m.in. instrumentów muzycznych, masek karnawałowych oraz tkanin dodały smaku całości.

Erna Diłanian urodziła się 3 sierpnia 1948 roku w stolicy Armenii – Erewaniu. Z pochodzenia jest Polką. Jej dziadkowie w XIX w. zostali wysłani na Syberię za udział w powstaniu narodowym. W 1965 roku, po ukończeniu szkoły średniej, rozpoczęła studia na Akademii Sztuk Pięknych w Erewaniu. Od 1970 roku, kiedy to ukończyła studia, pracowała w Republikańskim Centrum Estetycznego Wychowania Dzieci i Młodzieży. Zorganizowała w tym czasie szereg wystaw prac swoich uczniów, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, a album z reprodukcjami prac prezentowanych wówczas prac został wydany w Stanach Zjednoczonych. Artystka brała udział w zbiorowych wystawach artystycznych w Armenii. W 1997 roku razem z mężem i córką zamieszkała w Sulęcinie. Mieszkając w Polsce, podobnie jak mąż, brała udział w wystawach zbiorowych oraz plenerach malarskich. W roku 2011 wzięła udział w plenerze malarskim w niemieckim mieście Friedland. 8 listopada 2011 roku prezentowała swoje prace w Centrum Współpracy Polsko-Niemieckiej w Sulęcinie podczas wystawy zorganizowanej w związku z Jubileuszem 55. lecia pracy twórczej swojego męża Eduarda. Oprócz malarstwa Erna Diłanian zajmuje się także makramą.

Eduard Diłanian urodził się 17 września 1943 roku w Armeńskim Erewaniu . W 1965 roku ukończył Państwowy Uniwersytet na Wydziale Filologii Germańskiej. W latach 1965 – 1971 był wykładowcą języka niemieckiego w Państwowej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Erewaniu. Pracując jako tłumacz języka niemieckiego na budowie elektrociepłowni w Boxberg w Niemczech, w wolnym czasie malował obrazy i prezentował je w galeriach, m.in. w Cottbus, Weisswasser, Drezden, Guben, Spremberg. Zdobywał również nagrody w wielu konkursach plastycznych. W 1997 roku dzięki polskiemu pochodzeniu żony, otrzymał pozwolenie na pobyt stały w Polsce i zamieszkał wraz z rodziną w Sulęcinie, gdzie do niedawna pracował jako nauczyciel języka niemieckiego w szkole podstawowej. Eduard Diłanian zajmuje się malarstwem, grafiką i rysunkiem. Brał udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w Armenii, Rosji, na Litwie, w Polsce i w Niemczech. Jego prace znajdują się w zbiorach państwowych i prywatnych w Polsce, Kanadzie, Francji, Szwajcarii, Niemczech, Malezji, Gruzji, Armenii, Łotwie, Litwie i Rosji. Malarz czerpie inspirację z otaczającego świata. Utrwala na płótnie magiczną ulotność natury. Rozmiłowany w pejzażach i architekturze, tworzy swoiste dokumenty artystycznej podróży w miejsca szczególnie mu bliskie. Jego drugą pasją jest literatura. Języka polskiego zaczął uczyć się dopiero w połowie lat 90.tych XX w. Mimo to opanował go tak dobrze, że zaczął pisać książki po polsku. Do tej pory wydał 3 powieści: „Pytania do Isabelle”, „Prawdziwy mężczyzna”, „Kocham Cię, Glino”. Gotowa jest już jego czwarta książka pt. „Horoskop miłości”.

We wtorek, 23 października gośćmi Klubu Miłośników Podróży Przez kontynenty byli Beata i Marcin Brudło z Grodziska Wlkp, którzy zabrali nowotomyślan w krainę górskich przestworzy.
By dotrzeć do samego serca najwyższych gór świata – wznoszących się majestatycznie w parku narodowym Sagarmatha na grubo ponad osiem tysięcy m n.p.m. Mount Everest, Lhotse i Makalu – trzeba dostać się do Lukli, niewielkiej miejscowości położonej na wysokości 2.840 m n.p.m. Słynie ona z lotniska uznanego za najbardziej niebezpieczne na świecie, z uwagi na krótki, zaledwie 200 metrowy pas startowy kończący się stromym urwiskiem. Ale to zaledwie początek górskiej przygody. Po dwudniowym podróżnicy osiągnęli szerpańską stolicę, Namche Bazar, ostatnią miejscowość, w której można jeszcze korzystać z ostatnich dobrodziejstw cywilizacji. Starsi mieszkańcy wciąż pamiętają Jerzego Kukuczkę, którego darzą wielkim szacunkiem. Mówią o nim po prostu „Jerry”. Dalej były już tylko góry i patronująca każdego dnia przepiękna Ama Dablam, czyli „Matka z Perłowym Naszyjnikiem, uchodząca za jeden z najpiękniejszych szczytów na świecie. Celem tej wyprawy było zdobycie sześciotysięcznika Island Peak.
Opowieść Beaty i Marcina Brudło zilustrowana była niezwykłymi zdjęciami. Widać na nich góry, klasztory buddyjskie, tragarzy z nieprawdopodobnie wielkimi ładunkami, pustorożce i gęsi himalajskie.

Gościem październikowego spotkania w Klubie Miłośników Podróży Przez kontynenty był Krzysztof Sadowski – dziennikarz Radia Merkury i poznańskiego oddziału Telewizji Polskiej S.A., wykładowca w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Opowiedział on klubowiczom o swoich dwóch tegorocznych wyjazdach do Rosji: kwietniowo-majowym do Astrachania i sierpniowym nad Bajkał. Nowotomyślanie poznali Astrachań nad Wołgą jako rosyjską stolicę produkcji kawioru i hodowli jesiotrów, podziwiali też zdjęcia najważniejszych zabytków, m.in.: Kremla z dwoma soborami: Zaśnięcia Matki Bożej i Trójcy Świętej. Ogromne wrażenie zrobiły widoki Błękitnego Oka Syberii – Bajkału, jednego z najstarszych jezior na Ziemi, mającym ok. 25 mln lat, w którego wodach żyje ponad 1200 gatunków zwierząt i ok. 600 gatunków roślin, w tym ok. 75% endemicznych (gąbka, omul, foka bajkalska, gołomianka). Krzysztof Sadowski wzbogacił swą opowieść interesującym materiałem filmowym, a w kuluarach podpisywał karty klubowe i przy filiżance kawy wspominał swą wyprawę.

To pytanie znajdujemy na pierwszej stronie książki Maxa Barry’ego pt. Korporacja, którą miałyśmy przyjemność omawiać na październikowym spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki. Książka wzbudziła wiele emocji. Opisuje bowiem korporację, przede wszystkim zaś jej wewnętrzną strukturę i panującą w niej atmosferę. Pracownicy nie wiedzą i nie dociekają, czym zajmuje się korporacja w której pracują, ważniejsze od tego wydaje im się śledztwo w sprawie zaginionego pączka. Pracownicy są praktycznie ubezwłasnowolnieni, uczestniczą w wyścigu szczurów, który wciąga ich wszystkich. Wielkie zamieszanie wprowadza pojawienie się nowego pracownika Stephena Jonsa, który zaczyna zadawać pytania na temat: czym zajmuje się korporacja „Zephyr”. Jego trud zostaje nagrodzony (poznaje prawdę) i okazuje się, że korporacja jest eksperymentem – wiwisekcją na wielką skalę, którego celem jest badanie zachowań ludzi – całkowicie nieświadomych tego faktu. Książkę czyta się dobrze, napisana jest przystępnym językiem. Uznałyśmy, że autor Max Barry jest świetnym obserwatorem od strony socjologicznej i doskonale ujął wiele sytuacji, z którymi spotykamy się w pracy. Książka wzbudziła wiele emocji w każdej z nas, padły stwierdzenia, że w czasie czytania tej książki czułam się jak w pracy, wkurzyłam się – brzydzę się donosicielstwem.
Książka jest fikcją literacką (autor zaznaczył to na odwrocie karty tytułowej) jednakże zadedykował ją Korporacji Hewlett-Packard. Możemy się tylko zastanawiać czy owa firma była inspiracją dla autora. Gorzki smak naszych wniosków osłodziłyśmy sobie korporacyjnym pączkiem 🙂

18 października, w ramach Czwartkowych wieczorów literacko-muzycznych zaproponowaliśmy naszym gościom pełną harmonii podróż w świat utworów Burta Bacharacha – kompozytora i aranżera uznawanego za jedną z najważniejszych postaci muzyki współczesnej.
W latach 1956-58 był reżyserem muzycznym dokonań Marleny Dietrich. W latach 60. wiele jego piosenek nagrała na swoich albumach Dusty Springfield, która obok Dionne Warwick jest przez wielu uważana za najlepszą interpretatorkę jego utworów. Lata 1967-68 przyniosły kolejne hity i nominacje do Nagrody Akademii Filmowej za Alfie i Casino Royale (w którym wykonywano piosenkę The Look Of Love). Wreszcie w 1969 roku doszło do uroczystości wręczenia Bacharachowi dwóch Oskarów za muzykę do filmu Butch Cassidy And The Sundance Kid oraz za najlepszy standard Raindrops Keep Falling On My Head. W latach 70. pojawiły się dalsze propozycje pisania muzyki filmowej, ale Bacharach i David postanowili ukończyć swój własny musical Promises, Promises. Przedstawienie spotkało się z olbrzymim aplauzem i przez długi czas nie schodziło z afiszów Broadwayu. Piękna interpretacja Close To You w wykonaniu duetu The Carpenters zdawała się zapowiadać rozpoczęcie kolejnej serii standardów.
To właśnie ten utwór stał się również tytułem programu opracowanego przez Piotra Kałużnego – pianistę, kompozytora, aranżera i dyrygenta, pięknie wyśpiewanego w naszej bibliotece przez Ewelinę Rajchel, piosenkarkę, autorkę tekstów i muzyki, italianistkę.
Przypomnijmy, że pani Ewelina, która gościła u nas również z repertuarem piosenek włoskich jest laureatką programu „Szansa na sukces”, którego gościem była Anna Maria Jopek, a także uczestniczką edycji poświęconej piosenkom Jana Pietrzaka. W 2005 roku zdobyła Grand Prix Festiwalu Piosenki Greckiej w Zgorzelcu, a także statuetkę Prezydenta Miasta Poznania w konkursie Zostań Gwiazdą Kabaretu.
W czwartkowy wieczór oczarowana publiczność oklaskiwała m.in. takie szlagiery jak: Walk on by, One less bell to answer, Alfie, What the world needs now is Love , I say a little prayer, Raindrops keep falling on my head i Message to Michael. Szczególną niespodzianką było wykonanie przez artystów dwóch nostalgicznych utworów własnego autorstwa. Słowa napisała p. Ewelina, a muzykę skomponował p. Piotr. Należy wspomnieć, że jest on utalentowanym twórcą muzyki teatralnej, filmowej i symfonicznej. Jest również współtwórcą wielu zespołów muzycznych, m.in. Classic Jazz Quartet i Vintage Band. Autorem licznych utworów instrumentalnych, piosenek, artykułów i recenzji w prasie muzycznej oraz podręcznika harmonii. Aktualnie jest pianistą i kierownikiem muzycznym zespołu Hanny Banaszak oraz kompozytorem, aranżerem i pianistą duetu Rajchel – Kałużny.

Ślimak ślimak wystaw nogi, dam ci ścierkę do podłogi. Taką wersję znanej rymowanki poznali trzecioklasiści ze Szkoły Podstawowej nr 1, którzy 2. października przybyli do naszej biblioteki na spotkanie z Agatą Widzowską – Pasiak.
Uwielbiająca bawić się językiem polskim autorka książek dla dzieci, m.in.: Co uciął Gucio, Dreptak i pępek świata, Bajeczki dla syna i córeczki, Myszka Precelka swoim zamiłowaniem do rymowanek podzieliła się z młodymi czytelnikami. Czytała im swoje wiersze, a ochotników zachęciła do publicznego zmierzenia się ze słownymi wyzwaniami, zawartymi w jej książkach. Była to nie lada gimnastyka dla nawet najbardziej giętkiego języka.
Autorka zdradza, że układa rymy w każdej wolnej chwili, nawet przez sen. Z wykształcenia bibliotekarka i instruktorka teatralna od zawsze marzyła by zostać pisarką, uwielbia również jazdę konną. Wyraz swoim pasjom dała pisząc książkę Koń na receptę, o której z zapałem uczniom opowiedziała. Opowieść o dzieciach spędzających wakacje na wsi w ośrodku hipoterapii, które przekonują się, że miłość do koni może być lekiem, na tyle spodobała się młodym czytelnikom, że znaleźli się chętni na zakup książki, a na biblioteczny egzemplarz zapisała się kolejka oczekujących. Wszyscy uczestnicy spotkania bez wyjątku otrzymali pamiątkowy autograf.

W czwartkowy wieczór, 4 października wraz Klubem LKS Budowlani Nowy Tomyśl zaprosiliśmy nowotomyślan na spotkanie z polskimi sztangistami – uczestnikami Letnich Igrzysk Olimpijskich Londyn 2012: Adrianem Zielińskim – mistrzem olimpijskim w podnoszeniu ciężarów w wadze do 85 kg i jego bratem Tomaszem Zielińskim.Adrian Zieliński (ur. 28 marca 1989 r. w Nakle nad Notecią) – polski sztangista, mistrz olimpijski z Letnich Igrzysk Olimpijskich 2012 w podnoszeniu ciężarów w wadze do 85 kg, mistrz świata. Od początku swojej kariery reprezentuje barwy klubu Tarpan Mrocza. W 2009 został w kategorii juniorów mistrzem Europy i świata oraz zajął piąte miejsce w seniorskim czempionacie Starego Kontynentu. W 2010 roku zwyciężył w akademickich mistrzostwach globu i zdobył złoty medal mistrzostw świata w Antalyi w kategorii do 85 kilogramów. Rok później na mistrzostwach świata zdobył brązowy medal w dwuboju w kategorii do 85 kilogramów. Największy sukces w karierze sportowej odniósł startując w igrzyskach olimpijskich w Londynie. Zwyciężył w rywalizacji do 85 kg uzyskując w dwuboju 385 kg (po rwaniu zajmował trzecie miejsce), tyle samo co Rosjanin Apti Auchadow, wygrywając masą ciała. Tuż przed turniejem, w 2009 r. dwukrotnie otrzymał ofertę przyjęcia niemieckiego obywatelstwa od tamtejszego związku podnoszenia ciężarów, jednak nie skorzystał z niej.
Tomasz Zieliński (ur. 13 grudnia 1990 w Nakle nad Notecią) – polski sztangista, uczestnik Letnich Igrzysk Olimpijskich 2012, gdzie zajął IX miejsce (pierwsze w grupie B) Reprezentuje klub MGLKS Tarpan Mrocza. Jego największe sukcesy to 5. miejsce na Mistrzostwach Europy 2011 i 2012, 13. miejsce na Mistrzostwach Świata 2010 oraz 2. miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów 2010.

Bracia, pochodzący z miasteczka Mrocza na Pałukach na spotkaniu w naszej bibliotece opowiadali z pasją o początkach swojej kariery, ciężkiej pracy włożonej w treningi, odpowiedniej diecie, emocjach podczas zawodów. Uczestnicy spotkania mieli wiele pytań do sztangistów, a zwłaszcza do mistrza olimpijskiego – Adriana. Na koniec były autografy i pamiątkowe zdjęcia ze sportowcami.

W poniedziałek, 1 października nasza Galeria na Piętrze wypełniła się miłośnikami sztuki fotograficznej.
Gregor Laubsch, który był gościem wernisażu to znamienity portrecista. Jego prace nagradzane były wielokrotnie na międzynarodowych konkursach. Jak sam o sobie mówi, jest fotografem z zamiłowania, z wykształcenia natomiast technikiem budownictwa. Urodził się w Polsce, ale od ponad dwudziestu lat mieszka w Berlinie. Z fotografią po raz pierwszy zetknął się w dzieciństwie, w swoim rodzinnym domu. Jego ojciec często robił zdjęcia członkom rodziny, więc niejako naturalną koleją rzeczy było, iż pewnego dnia on sam jeszcze jako dziecko sięgnął po aparat. Swoją przygodę z fotografią rozpoczął od portretu i pozostał mu wierny, skupiając się na doskonaleniu warsztatu. – Fotografia jest dla mnie sposobem na pokazanie mojego pojęcia piękna, wypracowanej przeze mnie estetyki, stylu. Chociaż moja fotografia może być uznana za statyczną, na zdjęciach staram się pokazać emocje, magię chwili, spojrzenia, często traconą na rzecz karykaturalnie powyginanego ciała i przerysowanej mimiki. Fotografuję osoby, a nie stylizacje – mówi artysta.
Auto-Portret Gregora Laubscha to zbiór portretów, aktów i autoportretów. Podczas wystawy w naszej bibliotece zaprezentowane zostały czarno-białe fotografie analogowe i cyfrowe, uporządkowane w tryptyki – Te kobiety, Ci mężczyźni, …i dzieci, Akty niedopowiedziane, Światło i cień- kostiumy Justyny Waraczyńskiej – Varmy oraz dekalog – Auto/Portret.
Na wernisażu obecni byli Starosta Nowotomyski – Andrzej Wilkoński, burmistrz Henryk Helwing, nowotomyski fotografik, przyjaciel Gregora Laubscha – Adam Polański, a także osoby dla których fotografia jest sztuką szczególną. Współorganizatorami wystawy są: Starostwo Powiatowe w Nowym Tomyślu i Urząd Miejski w Nowym Tomyślu. Wernisaż okraszony był muzyką w wykonaniu utalentowanych braci Tomka i Macieja Kasper.
Wystawę można zwiedzać do 20 października. Zapraszamy.