Kwietniowe spotkanie w Klubie Molików Książkowych zostało poświęcone Januszowi Korczakowi.
Piątoklasistki ze Szkoły Podstawowej nr 1, podczas czytelniczych zajęć w bibliotece poznały bliżej sylwetkę Starego Doktora, którego zasługi sprawiły, że rok 2012 został oficjalnie ogłoszony właśnie jego rokiem.
Po rozmowie na temat życia, twórczości i dokonań Janusza Korczaka oraz przyświecających mu idei dotyczących tego, jak należy traktować dzieci, klubowiczki wysłuchały książki autorstwa Iwony Chmielewskiej, zatytułowanej Pamiętnik Blumki. Toruńska autorka i ilustratorka książek obrazkowych otrzymała za nią nagrodę IBBY – najważniejsze w Polsce wyróżnienie przyznawane autorom publikacji dla dzieci i młodzieży. Książka ma formę pamiętnika napisanego przez jedną z podopiecznych domu sierot, który mieścił się w Warszawie przy ulicy Krochmalnej 92. Prowadził go Stary Doktor – jak zwykli nazywać Janusza Korczaka wychowankowie – człowiek pełen ciepła, miłości i poświecenia. W stosunku do swoich podopiecznych stosował wspaniałomyślne zasady pedagogiczne, tworząc tym samym sprawnie działający system wychowawczy. Ustami Blumki autorka książki stara się przekazać czytelnikowi najważniejsze przesłanie płynące z nauki Korczaka o tym, jak kochać dziecko. Dziewczynka opisuje w pamiętniku swoje koleżanki oraz kolegów z sierocińca i choć nie są to rozbudowane opisy, są one niezwykle sugestywne. Z krótkiej charakterystyki wyłaniają się indywidualne historie każdego dziecka, ale także atmosfera domu, w którym przyszło im dorastać pod opieką Starego Doktora. Treść książki dała początek rozmowom na temat tych korczakowskich zasad, które w szczególności zainteresowały piątoklasistki, a także rozważaniom na temat praw nastolatków, których przestrzegania można by oczekiwać ze strony dorosłych. Niezwykle oryginalna oprawa graficzna Pamiętnika Blumki zainspirowała klubowiczki do upamiętnienia w podobny sposób spotkań w Klubie Molików Książkowych. Posłużyły do tego różnorodne materiały, takie jak: zdjęcia z zajęć, tkaniny, tapeta, kolorowy papier. Dzięki temu czytelniczy klub doczekał się bardzo barwnego pamiętnika.

Wiosennie nastrajająca wystawa, pt. Ptaszarnia, jaką można było obejrzeć w kwietniu, w sali wystawowej naszej biblioteki cieszyła się dużym zainteresowaniem także wśród dzieci. Różnorodne gatunki ptaków, wykonane z rozmaitych materiałów, przybierające często niezwykłe formy przyciągnęły do biblioteki maluchy ze wszystkich nowotomyskich przedszkoli. Z tej okazji na najmłodszych czekały specjalne atrakcje.
Podążając za wzorem artystów, których prace można było podziwiać podczas ptasiej wystawy, dzieci również miały okazję wykazać się pomysłowością i plastycznymi umiejętnościami. Pomógł im w tym Edward Kupiec – nowotomyski rzeźbiarz, którego metalowe ptaki, na niejednym zwiedzającym wspomnianą ekspozycję wywarły spore wrażenie. Warsztaty, jakie zaproponował dzieciom tematycznie od niej nie odbiegały. Każde dziecko otrzymało wyciętego z drewna ptaszka, farby i kolorowe piórka do ozdoby. Praca pochłonęła dzieci bez reszty. W efekcie powstały piękne, barwne ptaki, które powędrowały wraz z dziećmi do przedszkola.
Następnego dnia grupom zwiedzającym wystawę towarzyszył Waldemar Lisicki – emerytowany nauczyciel biologii i wielki miłośnik ptaków, który podzielił się z przedszkolakami swoją ornitologiczną wiedzą. Dzięki pasji zaproszonego gościa, Mali Odkrywcy z Plastusiowego Osiedla, którzy za sprawą bibliotecznych spotkań odkryli już niejedną tajemnicę, do swojej listy odkryć dołączyć mogą świat ptaków.

W czwartkowy wieczór 26 kwietnia zaprosiliśmy naszych bywalców do wystylizowanej kawiarenki, którą ze względu na kwiecisty temat spotkania wiosennie zaaranżowały panie z nowotomyskiej kwiaciarni Miniaturka. A powodem dla którego zaprosiliśmy naszych gości w tak barwne i pachnące wnętrza było poetyckie spotkanie z autorką tomiku wierszy Kwiaciarnia, współfinansowanego przez Starostwo Powiatowe w Nowym Tomyślu – Anną Muzyka-Walawender oraz ilustratorką wierszy – Magdaleną Gibczyńską, które nie tylko czytały wiersze, ale również zdradzały ciekawostki o kwiatach przenikających wszelkie dziedziny życia człowieka. Nie od dziś wykwintne restauracje serwują kwiatowe sałatki, kobiety od wieków są dumne ze swoich kwiecistych imion, a rozliczne kwiatowe wzory zdobią nie tylko kobiece stroje. Kwiaty obecne są w sztuce, jubilerstwie, fajanserii. Artyści uwieczniają je na swoich płótnach, fotografiach, a pisarze w swych książkach i poemach.
Pani Anna, tworząc swoje wiersze również nie mogła oprzeć się ich urokowi. Jej tomik emanuje różnorodnością kwiatów wśród których królują m.in. bratnie dusze rycerzy śpiących- bratki, modrakiem wśród kłosów kołyszące się chabry, zdające się być nieustanną skargą kalie, dwuwargie i przyozdobione wielce lwie paszcze, przykoronkiem strojne narcyzy, wonne piwonie, muślinowe powoje, sasanki o srebrzystych włoskach listeczek, a także wiotka i delikatna przytulinka wiosenna.
Stronice tomiku zdobią piękne kwiatowe malunki autorstwa Magdaleny Gibczyńskiej. Kwieciste fotografie i dedykacje w ofiarowanych tomikach zakończyło radosne, kwieciem okraszone spotkanie.

24 kwietnia, w sali wystawowej naszej biblioteki odbył się wernisaż fotografii Adama Polańskiego zatytułowany po prostu – Człowiek. Zaprezentowane zdjęcia były swego rodzaju analizą człowieczego wnętrza.
Otwarcie wystawy zgromadziło tłum przyjaciół i znajomych Adama Polańskiego, a także tych, którzy cenią sobie sztukę fotografii. Szczególnie witanymi gośćmi byli nowotomyślanie, bohaterowie zdjęć wśród których znaleźli się m.in..
Pan Franciszek, lat 59
W młodości piłkarz znanego polskiego zespołu. Po doznaniu kontuzji trafił do wojska, gdzie dowiedział się o stanie wojennym, w czasie którego jako kapral, miał pilnować porządku w Poznaniu na starym mieście. Został też wcielony do ORMO, ale mało o tym mówi…. Z zawodu murarz. W 1988 roku z paroma znajomymi zgłosił się na ochotnika, na dwuletni wyjazd w celu odbudowywania Armenii po trzęsieniu ziemi. Mówi, że tam trzeba było mieć zdrowie, że było ciepło więc nikt na trzeźwo do pracy nie chodził. Po powrocie z Armenii pracował w ochronie, teraz jest opiekunem hali sportowej w nowotomyskiej szkole.

Pan Paweł – najsilniejszy Polak
Paweł urodził się w 1973 r. w Nowym Tomyślu. Gdy miał 13 lat zaczęła się jego przygoda z ciężarami. Okazał się bardzo uzdolnionym sportowcem. Był zawodnikiem LKS „Budowlani” Nowy Tomyśl i KS Budowlani Opole. Swoje największe sukcesy odniósł w kategorii super ciężkiej. Jest jedynym Polakiem, który podniósł ćwierć tony. Jego rekordu, ustanowionego w 2011 roku, dotąd nie pobito. Dziewięciokrotny Mistrz Polski, 4.krotny medalista Mistrzostw Europy. Uczestniczył w igrzyskach olimpijskich w Sydney oraz w Atenach.
Dzisiaj jest członkiem Zarządu Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Z wykształcenia nauczyciel w-fu, jest też wychowawcą w OHP. Swoją karierę sportową zakończył w 2009 r. Zdobyty przez siebie srebrny medal z mistrzostw Europy oddał na aukcję WOŚP.

Pani Emilia z domu Lasik, lat 92
Urodzona w 1919 r. Na początku wojny lekarze SS po wykonaniu na niej wszelkich badań antropologicznych zakwalifikowali ją jako ”reproduktora rasy aryjskiej”, w związku z czym została wysłana do Niemiec. Gdy była już w pociągu, ktoś zwrócił uwagę, że ma poważny uraz dłoni – skutek wypadku, któremu uległa przed wojną. Została więc skierowana do Faled i znalazła się w przejętym przez SS dworze hrabiny Czeretyńskiej – Przeźnieckiej, tam ktoś dowiedział się, że skończyła wydział drobiarski jednej z lepszych przedwojennych szkół – „Julianki”, więc zajmowała się hodowlą drobiu. Po pewnym czasie trafiła do majątku, z którego widziała ”Majdanek”. Pracowała tam jako intendent na 120 osób – szewców, murarzy, krawców, itp. Po pewnym czasie wozami trafiła pod Kraków do Myślenic, ostatnią jej wędrówką była 9. dniowa droga końmi do Wielkopolski 489 km.

Pan Edward – z zawodu stolarz, lat 58
Zawsze podkreśla, że pierwsze szlify zdobywał w zakładzie Stefana Kromy, który nazywa „starą szkołą mistrza”. Tam nauczył się ręcznego wykonywania mebli i ich intarsjowania. O swoim dzieciństwie mówi: ”Szczerze mówiąc nie pamiętam niczego innego poza majsterkowaniem. Począwszy od lepienia w glinie domków, przez kompozycje wyrzeźbione w korze, po modele żaglowców, na miniaturach statków kończąc”. Z drewnem i innymi materiałami pracuje od wielu lat, swoją pasją, dzieli się z dziećmi – podopiecznymi świetlicy terapeutycznej, w której prowadzi zajęcia artystyczne. W swojej pracowni oddaje się rzeźbieniu aniołów – kilka wystaw w całym kraju. Były też drewniane formy abstrakcyjne, czasem łączone z metalem, plastikiem, szkłem. Ostatnia seria jego prac to Drugie życie metalu – wykonana ze starych gwoździ, elementów metalowych, których funkcje użytkowe przeminęły. Ze starych okuć, skobli, śrub, zawiasów i innych metalowych detali, pozyskanych w czasie remontów starych domów, kościołów, ze spalonego pałacu w Wąsowie, wykonał figurki nawiązujące do archetypicznych postaci naszej kultury, metalowe wyobrażenia m.in. Chrystusa, Wieży Babel, Don Kichota, Stańczyka itd…Prace są jakby metaforą dwóch etapów, jakie w życiu przeszedł. Na zdjęciu z Atlasem, dźwigającym na barkach kulę ziemską…

Wieczór rozpoczął się od muzycznej dedykacji w wykonaniu tegorocznego maturzysty Jacka Szofera, która wprowadziła gości w klimat wystawy. Następnie dyrektor biblioteki Lucyna Kończal-Gnap przybliżyła zebranym sylwetkę fotografika, jego pozafotograficzne pasje oraz liczne sukcesy, po czym oddała głos autorowi zdjęć. Opowiedział o ewolucji swej pasji, o fotografowaniu przyrody (od której zaczynał), poprzez zdjęcia uliczne, aż po portrety. Podzielił się radosną informacją, iż zdjęcia jego autorstwa składające się na wystawę Otwórzmy się na Nowy Tomyśl w 2013 r. zagoszczą w galerii CK Zamek w Poznaniu, a następnie otworzą nowy cykl publikacji w Natiomal Geographic promujących małe, polskie miasta. Jak dowiedzieli się uczestnicy wernisażu przygoda Adama z fotografią rozpoczęła się na początku lat 90.ych. Pasją tą „zaraził” go starszy o 11 lat brat, Mariusz, który podarował mu pierwszy aparat fotograficzny – rosyjską „Smienę”. Dzisiaj fotografuje aparatem cyfrowym, ale często sięga po aparat analogowy średniego formatu. W latach 2004—2011 jego 167 prac znalazło się na pierwszych stronach krajowych galerii fotograficznych w kraju. Wystawiał je także m.in.: w Warszawie, Łodzi, Częstochowie, Zabrzu, Nowym Tomyślu, Sulęcinie, Pniewach i Lwówku. Adam Polański jest laureatem międzynarodowych konkursów fotograficznych organizowanych pod patronatem PSA oraz FIAP, w których zdobył pięć honorowych wyróżnień, a 63 jego prace zostały zakwalifikowane do wystaw pokonkursowych w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Serbii, Francji, Słowacji, USA. W drużynowym międzynarodowym konkursie fotograficznym, w dywizji Color Projected, zajął II miejsce, a w drużynowym konkursie GREATER LYNN INTERNATIONAL EXHIBITION w USA miejsce III. Zdjęcia jego autorstwa publikowane były m.in. w Głosie Wielkopolskim, Tygodniku Nasz Dzień po Dniu i periodykach: Nurkowanie, Przegląd sportowy, Wprost.

Zapraszamy do zwiedzania wystawy, która będzie czynna do do 25 maja.

Od kilku już lat kinematografia skandynawska cieszy się w naszym kraju szczególnym zainteresowaniem. Najlepszym tego dowodem są Nagrody Publiczności Warszawskiego Festiwalu Filmowego, które trafiły do rąk filmowców norweskich i duńskich. Dlatego również i my postanowiliśmy zaprezentować na kwietniowym spotkaniu naszego DKF-u film skandynawski. Wybraliśmy norweski film z 2004 roku w reżyserii Erika Poppe pt. Hawaje, Oslo.
Film opowiada 5 historii rozgrywających się w Oslo podczas najgorętszego dnia w roku. Bohaterowie obrazu to grupa niepowiązanych ze sobą osób zmuszonych do podjęcia decyzji, które odmienią ich życie. Dużym atutem filmu jest doskonała muzyka, pod którą podpisali się John Erik Kaada i Bugge Wesseltoft. Spokojne, elektroniczne dźwięki nie tylko wpadają w ucho, ale również doskonale budują atmosferę filmu. Hawaje, Oslo nie jest produkcją dla każdego.
Obraz Erika Poppe docenili nasi klubowicze, którzy nie szukają w kinie jedynie rozrywki, ale tematów trudnych, kontrowersyjnych, dyskusyjnych. Dlatego też film zaproponowany przez moderatora Macieja Czyżewskiego dostarczył wiele emocji i wzruszeń.

W poniedziałek, 23 kwietnia gościem naszej biblioteki był Krzysztof Stelmarczyk, autor książki dla młodzieży zatytułowanej Crom i uczeń czarnoksiężnika. W ramach cyklu: PISARZ NAS GOŚCI W ŚWIECIE SWOJEJ TWÓRCZOŚCI spotkał się z dziećmi w Oddziale dla Dzieci naszej biblioteki, a także Filii MiPBP w Wytomyślu i Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Lwówek. Na spotkaniu w Wytomyślu obecna była Radna rady Miejskiej w Nowym Tomyślu, przewodnicząca Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska – Grażyna Targiel.
Krzysztof Stelmarczyk – rocznik 1977, absolwent filologii polskiej WSP w Zielonej Górze. Pisze od liceum. Początkowo parał się poezją (swoje szkolne wiersze spalił na studiach zawstydzony ich “młodzieńczością”), by na studiach zainteresować się twórczością prozatorską. W międzyczasie był wokalistą i autorem tekstów w zespole rockowym Blue Raincoat, który w swym dorobku ma trzy płyty. Aż do 2011 roku, kiedy to debiutował opowiadaniem na łamach Fantastyki, pisał do szuflady (metaforycznej, bo pisze na komputerze). Crom i uczeń czarnoksiężnika jest jego debiutem powieściowym. Chciałby kiedyś napisać powieść kultową, ale nie wie jeszcze, jakiego kultu. Żyje i mieszka w swoim rodzinnym mieście Wołowie na Dolnym Śląsku.
Podczas spotkań z autorem dzieci z przejęciem słuchały fragmentu jego książki, a następnie zadawały niezliczoną ilość pytań, nie tylko na temat literatury i kolejnych tomów powieści, ale także pasji i codziennych trosk pana Krzysztofa. Jak się okazało uwielbia Astrid Lindgren i zawsze marzyła mu się taka siostra jak Pippi. Kocha też fantasy (nie wstydzi się, że przeczytał Harrego Pottera), muzykę i dobry film. Nie przepada za czynnym sportem i nie bardzo rozumie, jaki jest sens biegania za nadmuchanym pęcherzem. Z ogromną przyjemnością oddaje się za za to spacerom i lubi spędzać czas na świeżym powietrzu. Jego bardzo ciepły i serdeczny sposób bycia, umiejętność prowadzenia dialogu, a także przyjazna aura sprawiły, że dzieciom trudno było się rozstać z autorem. Obiecał jednak, że niebawem wróci do nich z drugim tomem książki.

Ponad 300 osób zebrało się na sali widowiskowej Nowotomyskiego Ośrodka Kultury we wtorkowy wieczór 17 kwietnia. Nasza biblioteka była organizatorem kolejnego już koncertu Karawany Eskimosów. Zespół debiutował w 2010r. koncertem Próba generalna. W kolejnym, zatytułowanym Dokąd zmierza Karawana nakreślił już swój muzyczny wizerunek, który zaowocował wydaniem pierwszej płyty Didaskalia i promującym ją koncertem. Miało to miejsce w rocznicę debiutu zespołu, 17 czerwca 2011r.
W niespełna rok po tym wydarzeniu nowotomyska książnica zaprosiła na koncert promujący drugi już album zespołu – Kalejdoskop’ja. Nagrana w Perlazza Studio w Opalenicy na przełomie 2011 i 2012 r. jest efektem obserwacji świata, człowieka, jego zmagań z naturą i zwyczajnym życiem, nie tylko z punktu widzenia bezstronnego flaneura, ale przez kogoś, kto sam dobrze zna sprawy, o których mówi. Niesie za sobą egzystencjonalny ból i nadzieję na jego przetrwanie. Karuzela barw i dźwięków porywa słuchaczy w podróż po ludzkich duszach i umysłach. Autorem tekstów jest wokalista Rafał Putz. Twórcami muzyki: Rafał Putz i gitarzysta – Sebastian Ebol Koberling. Klimatyczną okładkę zaprojektował Norbert Bryłka.

Wtorkowy koncert był prawdziwym spektaklem muzycznych barw, przenikających się niczym w tytułowym kalejdoskopie, wzbogacony niebagatelnym, zachęcającym do myślenia tekstem. Poszczególne utwory łączone były poetyckimi frazami autorstwa wokalisty Rafała. Publiczność oklaskiwała nowe utwory, m.in. Bezgwiezdną noc, Entuzjastyczną efemerydę, Gniazdo śmierci, Nie budź mnie bo latam, Jaszczurcze pożądanie, Blues sumienia i Wysyłam Tobie mój sen, a także dobrze znane już nowotomyślanom kompozycje zamieszczone na pierwszej płycie. Zespół zagrał melanż wszystkich utworów, wzbudzając – na co wskazywały pokoncertowe komentarze – ciekawość, niedosyt i chęć dalszego odkrywania muzyki i przesłania Karawany.
Przypomnijmy, że zespół gra w składzie:
Rafał Putz – śpiew, gitara
Sebastian Ebol Koberling – gitary
Dominik Tuchołka – bas
Szymon Kapi Kandulski – perkusja

A oto kilka komentarzy obecnych na koncercie osób:
Nie wiem czy jam jest godzien recenzować koncert…no bo co tu recenzować. Jestem w szoku jak się rozwijacie muzycznie. Świetnie się słuchało. Widać, że stresu zero, pełen luz. Było czuć dobrą atmosferę ze sceny. Oczywiście, że najlepiej Polak bawi się przy tym co już kiedyś słyszał. Czyli, pierwsza płyta rządzi. Z punktu widzenia słuchacza to podobały mi się różnice między płytą a wykonaniem na żywo. To są niuanse (Rafał trochę inaczej śpiewa, inne brzmienie gitary ale to chyba instrument się zmienił (; i pod stopą też trochę przybyło D: ) ale są i oczywiście bardzo dobrze. Słychać, ze coś tam jeszcze „majstrujecie” w materiale z pierwszej płyty. Z nowego materiału na teraz (czyli Merkury plus koncert) największe wrażenie na mnie zrobił nr 4 na płycie. I to zwłaszcza na koncercie. Świetnie sie obie gitary przenikają i uzupełniają, lubię takie brzmienia. TO jest ta piosenka o której pisałem że Rafał nie brzmi jak Rafał. Zawodowy numer! Takie skojarzenie ze w tym utworze muzyka nie jest grana tylko malowana. Na płycie aż tak tego nie słychać, chociaż trochę też…ale live miażdży.
Najlepszą recenzją koncertu niech będzie moje odczucie po… to już?
/Michał Gumny/

Cześć! Dzisiejszy koncert wypadł po prostu genialnie. Wszyscy byliście świetni,ale Pan Sebastian… dawał czadu z tą gitarą 🙂 Kiedy następny taki występ? 🙂 Nie mogę się doczekać!:) /Ola/

Super koncert, Gniazdo śmierci niesamowite /Kamil Vogel/

Koncerty stają się coraz bardziej uzależniające:) Chcemy więcej;) /Ewelina Piechota/

Wasza muzyka to muzyka dla ludzi…myślących./Robert Salwowski/

W piątek, 13 kwietnia gościem Klubu Miłośników Podróży Przez kontynenty był Łukasz Wierzbicki, który już po raz kolejny zaprezentował klubowiczom ciekawą książkową relację z podróży. Tym razem opowiadał o książce wydanej jego staraniem pt. Mój chłopiec, motor i ja autorstwa Haliny Korolec-Bujakowskiej, będącej kroniką niezwykłej wyprawy jej i jej męża Stanisława.
Wyruszyli oni z Druskiennik 19 sierpnia 1934 roku. Ich pragnieniem było dotarcie tak daleko, jak to tylko możliwe, czyli, jak wynikało z map, do Szanghaju w Chinach. Bywało, że motocykl ich mknął niczym wicher, bywało, że sami pchać musieli, ciągnąć, nieść maszynę. Odżywiali się skromnie, żyli po spartańsku, śpiąc na ziemi, tak pośród śniegów w górach Persji, jak w skwarze Indii, w namiocie z upływem dni coraz bardziej przegniłym i podartym. W Birmie przyszło im mieszkać sześć miesięcy w sercu tropikalnej puszczy. Dżungla ich żywiła, towarzystwa dotrzymywało urocze niedźwiedziątko, które wykupili z niewoli i przygarnęli. Relacja z ich pionierskiej wyprawy motocyklowej do Chin miała się ukazać siedemdziesiąt lat temu. Tak się jednak nie stało. Wiosną 2011 roku zapomniana przez dziesięciolecia kronika podróży dwojga Polaków – m. in. staraniem Łukasza Wierzbickiego – trafiła wreszcie do rąk Czytelników.
Po tak ciekawej opowieści klubowicze bardzo chętnie kupowali nie tylko tę, ale również inne książki pana Łukasza, które on z radością podpisywał.

 

W czwartek, 12 kwietnia zaprosiliśmy młodzież nowotomyskich szkół ponadgimnazjalnych na drugie już spotkanie z naszego cyklu: Kulturowy zawrót głowy. Tym razem wspólnie odkrywanym obszarem kultury była Muzyka i elektronika, o których tajnikach opowiadali: Krzysztof Kowalewski, Janek Adamczewski i Bartek Kucz, którzy jako muzycy sesyjni współpracują m.in. z Mezo i Kasią Wilk, Robertem Rozmusem, Hanną Śleszyńską, Piotrem Gąsowskim i Urszulą Dudziak.
Podczas warsztatów muzycznych połączonych z koncertem muzycy prezentowali swe instrumenty w ich czysto brzmiącej postaci, ukazując przy tym różne techniki gry. Licealiści zainteresowali się różnymi efektami basowymi, do których należą: delay, bass envelope filter, kompresor, oktawer i looper. O ich przeznaczeniu opowiadał Bartek Kucz. Krzysztof Kowalewski odsłonił przed młodzieżą bank brzmień i narzędzi edycyjnych syntezatora, natomiast Janek Adamczewski pokazał multi efekt saksofonowy oraz bardzo rzadko spotykany w Polsce dęty instrument elektroniczny – EWI. Muzycy wyjaśnili kolejno jak działają dane urządzenia, mówili także o ich przeznaczeniu oraz zastosowaniu w konkretnych utworach muzycznych, co stanowiło jeden z ciekawszych koncertowych elementów spotkania. Owe przykłady muzyczne to utwory z takich stylistyk jak gospel, pop, rnb czy smooth jazz. Nie zabrakło też jednej z najbardziej znanych ścieżek muzyki filmowej produkcji z Hollywood.
Projekt współfinansowany jest przez Starostwo Powiatowe w Nowym Tomyślu, a pomysłodawcą i koordynatorem cyklu jest Izabela Putz – animator kultury naszej biblioteki.

12 kwietnia w godzinach popołudniowych, korzystając z gościnnych progów Czytelni dla Dorosłych odbyło się spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Omawiana książka „gabarytowo niewielka” (154 strony) do dyskusji znakomita! Jednoznacznie stwierdziłyśmy że nie jest to książka, którą czyta się jednych tchem, trzeba czytać ją po kilka kartek często zastanawiając się nad treścią. Pisarka młodego pokolenia Sofija Andruchowycz zebrała 11 opowieści pozornie niezwiązanych ze sobą, to co je łączy to KOBIETA.
Poniżej przedstawiamy przemyślenia pani Anny Przymęskiej, która w taki sposób odebrała tę książkę:
Sofija Andruchowycz to młoda ukraińska pisarka, tłumaczka, publicystka, mieszkająca w Worzlu pod Kijowem. Jej książka Kobiety ich mężczyzn to zbiór opowiadań, w którym ukazane są światy konkretnych osób np. amatorki jazdy na rowerze, stypendystki, sprzątaczki, babci klozetowej, pijaka opowiadającego o miłości swojego życia, starej kobiety – wiedźmy nazwanej księżną, aktorki porno czy mordercy. Pojawiają się też postaci z pogranicza jawy i snu. Bohaterowie reprezentują różne zawody, różne warstwy społeczne, są w różnym wieku. Pozornie wydają się być przeciętnymi ludźmi, okazuje się jednak, że mają dziwaczne przyzwyczajenia np. kąpią się pod prysznicem w ubraniu, jedzą surowe mięso, miewają różne słabości i nałogi, wysiadują na parapecie w deszczu. Autorka pozwala nam widzieć, jakby przez oko kamery, najpilniej strzeżone tajemnice tych ludzi, oglądać wnętrza ich mieszkań, wnikać w ich myśli, czuć ich emocje a nawet upodobania seksualne. Katarzyna Wojtkowiak w swojej recenzji „Poetyckość, oniryczność, ale i trochę zapychania (na siłę?) „mówi: ” Świat Sofii Andruchowycz to świat kobiecy, w pozornym odizolowaniu od świata męskiego. Tu i ówdzie przebija jednak ten męski świat, jawiący się nam jako antagonistyczny, jednakże w przewrotny sposób zespolony z tym kobiecym, mitologizowanym czasami do rozmiarów zwiewnych nimf z bagnisk leśnych. Kobiety Andruchowycz świadome są siebie, własnej seksualności, własnych pragnień i ograniczeń społecznych, którym nie chcą się poddawać. Tu nie ma prostego rozwiązania dla męskości i kobiecości, ale wewnętrzny świat bohaterów jest dużo bardziej barwny od tego, który otacza ich na zewnątrz. ” Książka trudna w odbiorze, chociaż napisana prostym językiem, zrozumiałym, z precyzyjnymi zdaniami, czasem z lakoniczną narracją, dowcipnie, komicznie lub karykaturalnie. Polecam do przeczytania. * * *

Książka wywołała żywą dyskusję między innymi o tym, że młode pokolenie (do którego należy też autorka) postrzega świat inaczej niż osoby starsze – tłumaczące rzeczywistość poprzez pryzmat własnego doświadczenia. Ludzie dojrzali widzą szarość, negują wiele rzeczy, usprawiedliwiają a młodzież jest bezkompromisowa – coś jest albo białe albo czarne… Nam udało się połączyć ambitną książkę, miłe spotkanie i burzliwą dyskusję – a smaczkiem spotkania była CZEKOLADA, która występuje w różnych postaciach: gorzkiej, mlecznej i białej, ponieważ 12 kwietnia obchodzony jest Dzień Czekolady.

Za sprawą przedświątecznych, czytelniczych spotkań, w jakich uczestniczyły dzieci oraz uczniowie z Zespołu Szkół Zawodowych i Licealnych im. dra Kazimierza Hołogi, w Oddziale dla Dzieci naszej biblioteki zapanował prawdziwie wielkanocny nastrój.
Przez trzy dni licealiści spotykali się z dziećmi, by poczytać im wesołe, świątecznie nastrajające bajki, wspólnie wykonać prace plastyczne i oddać się beztroskiej zabawie. Uroku tym popołudniowym atrakcjom niewątpliwie dodawał fakt, iż młodzież wraz ze swoją wychowawczynią Lidią Dudek aktywnie włączała się do wszelkich zabaw. Sprzyjało to międzypokoleniowej integracji, a uczestnicy obdarzyli się nieskrywaną, wzajemną sympatią. Nie było to pierwsza czytelnicza akcja z udziałem uczniów z ZSZiL im. dra K. Hołogi. Okazją do wcześniejszych spotkań z dziećmi były organizowane w grudniu, biblioteczne zajęcia pod hasłem: Świąteczne opowieści pełne magicznej treści. Pozytywne wrażenia, jakie najmłodsi wynieśli z grudniowych spotkań, zaowocowały sporą frekwencją podczas wielkanocnego czytania. Duże zainteresowanie zajęciami wykazały zarówno dzieci, jak i rodzice, którzy mogli na czas ich trwania pozostawić maluchy w bibliotece.

Prawdziwą detektywistyczną gratkę zapewniło uczniom z klas drugich i trzecich Szkoły Podstawowej nr 2 z Nowego Tomyśla Wydawnictwo ZAKAMARKI. Jest to poznańskie wydawnictwo, które wprowadza na polski rynek cenione na całym świecie i tłumaczone na dziesiątki języków szwedzkie książki dla dzieci. Na zaproszenie Oddziału dla Dzieci, przedstawiciel wydawnictwa – Marcin Głowiński, przeprowadził w naszej bibliotece warsztaty detektywistyczne, z których skorzystało ponad stu uczniów.
Podstawę warsztatów stanowiły książki opowiadające o przygodach pary młodych detektywów Lassego i Mai. Czytanie fragmentów jednej z części przygód bohaterów, uzupełnione zostało o pokaz multimedialny połączony z wspólnym rozwiązywaniem detektywistycznych zagadek. Uczniowie próbowali wydedukować, kto z podejrzanych może być odpowiedzialny za zniknięcie cennych diamentów ze sklepu jubilera. Towarzyszyło temu wiele śmiechu i niesamowitych hipotez. Kolejne zadania pozwoliły wykazać się dzieciom, niezwykle ważną w pracy każdego detektywa spostrzegawczością. Wydawane przez ZAKAMARKI książki z serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai są bestsellerem w Szwecji. Kolejne tytuły, przez szwedzkie Jury Dziecięce, czyli niemal 50 tys. głosujących dzieci kilkakrotnie wybierane były książką roku w kategorii wiekowej 7-9 lat. Wszelkie warsztatowe działania podejmowane w Oddziale dla Dzieci miały na celu rozbudzenie zainteresowania młodych czytelników książkami, skłonienie do sięgania po nie bez przymusu i zachęcanie do samodzielnej lektury. Jak się okazało, jeszcze tego samego dnia, wszystkie z 15 książek o tajemnicach Lassego i Mai zniknęły z bibliotecznych półek.

 

W środowe popołudnie 11 kwietnia w naszej bibliotece odbyło się spotkanie z Wojciechem Olejniczakiem. Współredaktor książki pt.: Do zobaczenia za rok w Jerozolimie przedstawił nieznaną historię Zbąszynia, a właściwie dworca kolejowego, którego mury i otoczenie były świadkami sytuacji niespotkanych i tragicznych.
Niemal rok przed wybuchem drugiej wojny światowej, w dniach 28 – 29 października 1938 r., władze Niemiec wysiedliły ze swego terytorium kilkanaście tysięcy Żydów polskiego pochodzenia. Było to sprytne posunięcie hitlerowskiego aparatu władzy, który był świadomy, iż na skutek kontrowersyjnej polskiej ustawy obywatele ci musieli trafić na polską granicę przed 30 października tego roku. Los ludzi, którzy w ciągu dwóch dni zostali pozbawieni swoich domów i dobytku, zależny stał się od tragicznych w skutkach politycznych decyzji. Przez okres niemal roku wysiedleńcy korzystali z pomocy Zbąszynian, którzy pomogli przetrwać trudne chwile czyniąc egzystencję bardziej znośną. Wspomnienia i relacje z tamtego okresu oraz obszerną dokumentację zdjęciową znaleźć można w książce „Do zobaczenia za rok w Jerozolimie”. Podczas prezentacji wyświetlono również 30. minutowy film dokumentujący m.in. prace nad książką. Dopełnieniem całości były tematyczne zdjęcia wystawione w pomieszczeniach biblioteki. W spotkaniu uczestniczyli m.in. przedstawiciele władz samorządowych powiatu nowotomyskiego i Nowego Tomyśla, radni powiatowi i gminni oraz historycy, regionaliści i pozostali goście żywo interesujący się tematyką żydowską. Spotkanie było również okazją do poszerzenia swojej wiedzy oraz do wymiany opinii i doświadczeń.
Wszystkich, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę i odkryć nieznaną dotąd historię Zbąszynia gorąco zachęcamy do nabycia książki. Szczegóły znaleźć można na stronie www.tres.org.pl oraz www.zbaszyn1938.pl.

Czy w 80 minut można odwiedzić każdy kontynent na Ziemi? Uczestnicy międzypokoleniowego spotkania, organizowanego w naszej bibliotece dowiedli, że jest to możliwe i może towarzyszyć temu dużo dobrej zabawy. Dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy w ramach międzynarodowej akcji Tydzień z Internetem 2012, wspólnie wyruszyli w wirtualną podróż dookoła świata.
Uczestnicy spotkania, podzieleni na sześć drużyn przeprawiali się przez dżunglę na Bali, rozległą pustynię i Wielki Kanion w Ameryce, zobaczyli miasto Inków, podwodny świat oraz słynne muzeum w Paryżu. W każdym z miejsc, przy użyciu komputerowej myszki mieli do wykonania różnego rodzaju zadania, takie jak: zaprowadzenie porządku w cennych zbiorach Luwru, pomalowanie indonezyjskiej wazy, czy też ozdobienie naszyjnika w stylu inkaskim. Uczestnicy zabawy poradzili sobie ze wszystkimi zadaniami i zdołali przemierzyć wyznaczoną trasę w 80 minut, w związku z czym wszyscy okazali się zwycięzcami. Podróżnicze akcesoria, barwne dekoracje i słodki poczęstunek dodatkowo roznieciły apetyt na pełne wrażeń wyprawy.
Tydzień z Internetem 2012 to międzynarodowa akcja trwająca od 26 do 30 marca. Koordynatorem polskiej edycji jest już po raz drugi Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, realizująca Program Rozwoju Bibliotek. W Polsce Tydzień z Internetem 2012 przeprowadzany był pod hasłem aktywności osób starszych i solidarności międzypokoleniowej. Projekt W 80 minut dookoła świata niewątpliwie się w tą ideę wpisał, pozwalając jednocześnie odkryć, że internet jest bezbrzeżną skarbnicą wiedzy i rozrywki.
Koordynatorką projektu była Róża Mleczak, a bibliotekarkami zaangażowanymi w jego przygotowanie: Martyna Kimstacz, Małgorzata Śnieguła i Barbara Rogacz.

Za sprawą uroczystości pasowania, jaka odbyła się Na dworze króla Maciusia, pierwszoklasiści z nowotomyskich szkół podstawowych zostali uroczyście przyjęci w poczet czytelników naszej biblioteki. W nawiązaniu do powieści autorstwa Janusza Korczaka pt. Król Maciuś Pierwszy, Oddział dla Dzieci na dwa dni zamienił się w prawdziwe Królestwo Książki.
Król Maciuś, w rolę którego wcielił się sześcioletni Krzysiu Oględziński wezwał uczniów klas pierwszych, by pilnie stawili się na jego królewskim dworze. Wraz ze swoimi dwórkami – bibliotekarkami przekazał dzieciom niepokojące wieści. Uczniowie dowiedzieli się, że Królestwo znalazło się w wielkim niebezpieczeństwie i w związku z tym pilnie poszukiwani są ochotnicy o wielkiej odwadze, gotowi by stać na jego straży. Wszyscy uczniowie zapytani, czy zechcieliby zostać Strażnikami Królestwa Książki odpowiedzieli bardzo entuzjastycznie i podjęli się wykonania szeregu zadań, mających na celu sprawdzenie ich predyspozycji do przyjęcia niniejszej roli. Rozpoznawanie tytułów bajek i baśni po charakterystycznych przedmiotach, rozwiązywanie zagadek, chronologiczne szeregowanie wydarzeń na podstawie książkowych ilustracji nie sprawiły pierwszoklasistom żadnego problemu. Równie dobrze poradzili sobie z odpowiedziami na pytania dotyczące zasad obowiązujących w bibliotece i obchodzenia się z książkami.
Po zapoznaniu się z Kodeksem Strażnika oraz oficjalnym ślubowaniu zawierającym m. in. obietnicę jego przestrzegania, uczniowie byli w pełni gotowi bu zasilić szeregi królewskiej straży. Mały Król Maciuś, przy użyciu pięknie wydanej powieści Janusza Korczaka, każdego ucznia z osobna pasował na Strażnika Królestwa Książki, co jednoznaczne było z oficjalnym przyjęciem do grona czytelników odwiedzających naszą bibliotekę.

Przedszkolacy z Plastusiowego Osiedla należący do Klubu Małych Odkrywców nie spoczywają na laurach. W ramach cyklu Co w trawie piszczy organizowanego przez Oddział dla Dzieci naszej biblioteki, w marcu zgłębili tajemnice kosmosu. Swoją wiedzą z tej dziedziny posłużyli uczniowie nowotomyskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika będący członkami Powiatowego Klubu Astronomicznego Solarisnt.
W trakcie spotkania, odbywającego się w szkolnej bibliotece, przy pomocy multimedialnej prezentacji opowiedzieli dzieciom o swojej działalności, a następnie przystąpili do niezwykłej opowieści o UFO. Wspólnie z małymi odkrywcami zastanawiali się czy możliwe jest życie na innych planetach oraz porozmawiali o wizerunkach istot pozaziemskich znanych z filmów i bajek. Niewątpliwie największą atrakcją spotkania była możliwość zwiedzania obserwatorium astronomicznego znajdującego się na terenie Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Policealnych im. Mikołaja Kopernika.
Dzieci podzieliły się na cztery grupy i pod przewodnictwem licealistów przekonały się, ile niesamowitych wrażeń mogą dostarczyć profesjonalne urządzenia do obserwacji nieba. Po zwiedzaniu obserwatorium, nadszedł czas na spacer po szkole. Uczniowie pokazali dzieciom sale, w jakich się uczą. W jednej z nich na małych odkrywców czekał naukowy eksperyment, który zapewne utwierdził ich w poczuciu, że świat jest jeszcze pełen tajemnic wartych odkrycia.

W poniedziałek, 2 kwietnia z okazji Międzynarodowego Dnia Ptaków zaprosiliśmy bywalców naszej biblioteki na otwarcie radosnej, iście wiosennej wystawy zatytułowanej: Ptaszarnia.
Wieczór rozpoczął się od prezentacji Michała Kruszony, historyka, muzealnika, dyrektora Muzeum – Zamku Górków w Szamotułach, autora książki Kulturalny atlas ptaków. To opowieść o ptakach, jakie patrzą z dzieł najwybitniejszych malarzy, rozbrzmiewają w muzyce, wyłaniają się w najmniej oczekiwanych momentach z kart książek i filmowego ekranu.
Następnie wszyscy goście przeszli do sali wystawowej, która powitała ich zapachem lasu i ptasim koncertem. W tej scenografii – zaaranżowanej z ogromnym wyczuciem smaku przez Sylwię Kupiec – wyeksponowane zostały prace: Egona Gruchalla-Węsierskiego – nieżyjącego litografa, rysownika, grafika i jego córki Bogumiły Rękoś, (absolwentki liceum plastycznego), którzy w 1960 roku, na potrzeby CEZAS temperą i akwarelami namalowali planszę: Ptaki zimujące i odlatujące. Plansza ta stanowiła istotną część ekspozycji. I to od potrzeby ich zaprezentowania przez panią Bogumiłę, narodził się pomysł całej wystawy.
Ekspozycję urozmaiciły ptasie rzeźby z elementów metalowych uzyskanych podczas remontów starych domów autorstwa nowotomyskiego rzeźbiarza-amatora Edwarda Kupca, figurki ceramiczne Malwiny Borowskiej, niesłyszącej uczestniczki Warsztatów Terapii Zajęciowej w Kościanie, a także prace Waldemara Lisickiego – emerytowanego nauczyciel biologii, wykonane techniką mieszaną i gwaszem. Na tę ptasią kolekcję złożyły się również figurki, kartki oraz znaczki ze zbiorów Krzysztofa Jandy.
W serdecznej atmosferze przy ptasich pracach i ptasim poczęstunku upłynął czas naszym gościom, wśród których znaleźli się przyjaciele i rodzina artystów, a także pasjonaci ptaków i stali bywalcy naszych wernisaży.

Podczas marcowego spotkania w naszym Dyskusyjnym Klubie Filmowym 16 zaprezentowaliśmy amerykański komediodramat romantyczny w reżyserii Marca Webba500 dni miłości. W zastępstwie Macieja Czyżewskiego spotkanie poprowadził członek stowarzyszenia Rychtyk Eka – Jakub Skrzypczak.
Życiowe wakacje Toma skończyły się, kiedy odeszła od niego Summer. Dziewczyna zawładnęła sercem i umysłem chłopaka na równe 500 dni. A potem? A potem… jakoś to było. Narrator na samym początku zapowiada 500 dni miłości jako opowieść o chłopaku i dziewczynie, która jednak nie będzie love story. Nie kłamie. Choć główny bohater jest romantykiem jak się patrzy, w dodatku nieuleczalnym, to w filmie Marca Webba romantyzmu mamy odrobinę, czyli – akurat. „500 dni miłości” to opowieść o dzisiejszych dwudziestoparolatkach: niepoprawnym romantyku Tomie i nie wierzącej w miłość Summer. On oskarża ją o tchórzliwość, o egoizm i nieuczciwość. Jednak to ona zdaje się odważna i szczera, gdy nie chce trwać w fasadowym związku. Jej pesymistyczne nastawienie, zamknięcie na poważne relacje, musi ulec zmianie. Od czasu, gdy w wyobraźni Helen Fielding narodziła się Bridget Jones, a przez telewizyjne ekrany przetoczyła się fala „Seksu w wielkim mieście”, wiadomo, że każda singielka tylko czeka na wymarzonego księcia z bajki i później – choć zazwyczaj prędzej – wpadnie w sidła miłości. On wiele nauczy się od niej, ona – dzięki niemu – uwierzy w miłość. On rzuci odmóżdżającą pracę przy wymyślaniu sloganów na pocztówki, wyrywając się tym samym z marazmu. Ona, umiarkowana buntowniczka, zmieni się w umiarkowanie ustabilizowaną kobietę. Te 500 dni ich zmieni, nauczy życia i pozwoli dojrzeć.