31 maja 2010r. w Nowym Tomyślu odbyły się uroczystości podsumowujące program KATYŃ…OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA. Rozpoczęły się one upamiętnieniem w Parku Miejskim przy ulicy Tysiąclecia ofiar zbrodni katyńskiej odsłonięciem pamiątkowej tablicy. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli do naszej biblioteki, gdzie zwiedzili wystawę zatytułowaną Miejsca pamięci, na którą złożyły się projekty, mającego stanąć wkrótce w pobliżu odsłoniętej tablicy, Pomnika Pamięci studentów i pracowników naukowych Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Wystawa została przygotowana przez dra Piotra Szwieca, przy współpracy z naszą książnicą. Towarzyszył jej pokaz zdjęć delegacji z Nowego Tomyśla, która w dniach 9-13 kwietnia 2010 r. wyjechała reprezentować nowotomyślan w obchodach 70.lecia zbrodni katyńskiej w Rosji. W poniedziałkowych uroczystościach udział wzięli m.in: przedstawiciele władz samorządowych gminy i powiatu, delegacje ze szkół, duchowni oraz rodziny ofiar katyńskich.

Celem, trwającej od 2008r. ogólnopolskiej akcji KATYŃ…OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA jest uczczenie pamięci pomordowanych w Katyniu, Twerze oraz Charkowie, poprzez posadzenie 21 857 DĘBÓW PAMIĘCI. Każdy dąb upamiętnia konkretną osobę, która zginęła w miejscach kaźni. Do tej pory w ramach akcji posadzono już ponad 3 tys. dębów. Szczególnym walorem tego przedsięwzięcia jest zwrócenie uwagi na konkretną osobę, na pojedynczego człowieka, który stracił swe życie w imię miłości Ojczyzny. W związku z tym akcja daje impuls do odszukania śladów życia i bogatej działalności lokalnego bohatera, związanego z danym miastem, gminą, czy też powiatem. – powiedziała w swym wystąpieniu koordynator gminny programu KATYŃ…OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA, naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocji Urzędu Miejskiego – Ewelina Szofer Pajchrowska. Wymiernym rezultatem tego programu jest stworzenie Społecznego Archiwum Wiedzy o Bohaterach, którzy zginęli w 1940 r. Gmina Nowy Tomyśl, chcąc uczcić pamięć pomordowanych synów swej ziemi przygotowała w Parku Miejskim – Miejsce Pamięci, poświęcone 22 bohaterom, którzy własną krwią zapłacili za wierność swej Ojczyźnie, a są to: kapitan Tadeusz Baranowski, porucznik Zenon Bartkowiak, aspirant Policji Państwowej Jakub Bojak, kapitan Stanisław Fabrowski, porucznik Franciszek Jandy, aspirant Policji Państwowej Józef Karpiński, aspirant Policji Państwowej Władysław Kempa, major Stefan Korcz, aspirant Policji Państwowej Józef Krzyżaniak, aspirant Policji Państwowej Piotr Kuczyński, aspirant Policji Państwowej Julian Łoniewski, aspirant Policji Państwowej Bronisław Paradowski, major Kazimierz Piasecki, aspirant Policji Państwowej Stanisław Pięta, aspirant Policji Państwowej Eugeniusz Poprawa, podpułkownik Franciszek Rost, aspirant Policji Państwowej Jan Rożek, aspirant Policji Państwowej Marian Rybarczyk, porucznik Kazimierz Simon, komisarz Policji Państwowej Józef Wróblewski, aspirant Policji Państwowej Franciszek Zieliński, aspirant Policji Państwowej Feliks Żmudziński.

Inicjatorem lokalnej akcji upamiętniającej pomordowanych z rąk NKWD byli nauczyciele i dyrekcja Gimnazjum im. Feliksa Szołdrskiego w Nowym Tomyślu. Do aktywnego udziału w tym projekcie zaproszono również następujące szkoły: Szkołę Podstawową nr 1 w Nowym Tomyślu, Szkołę Podstawową nr 2 w Nowym Tomyślu, Szkołę Podstawową w Borui Kościelnej, Szkołę Podstawową w Bukowcu, Szkołę Podstawową w Jastrzębsku Starym, Szkołę Podstawową w Sątopach, Szkołę Podstawową w Wytomyślu oraz Gimnazjum w Borui Kościelnej. W każdej z tych szkół odbyły się uroczystości związane z tegorocznymi obchodami rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Na spotkania te przybyły rodziny pomordowanych bohaterów. Swoje wystąpienia mieli także historycy: dr Zdzisław Kościański i dr Zenon Wartel. Głównym punktem każdego spotkania było posadzenie Dębu Pamięci oraz odsłonięcie pamiątkowej tablicy poświęconej jednej z ofiar tego okrutnego mordu. Do programu zdecydował się również przyłączyć Zespół Szkół Zawodowych i Licealnych im. dra Kazimierza Hołogi w Nowym Tomyślu. W związku z tym, we wrześniu tego roku, w setną rocznicę urodzin porucznika Franciszka Jandy poświęcony zostanie kolejny Dąb Pamięci.

Program KATYŃ…OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA stworzył wspaniałą okazję do zaszczepienia młodszym pokoleniom pamięci o tragicznych losach II wojny światowej oraz poznanie tego okresu z perspektywy indywidualnego człowieka. Była to dla wszystkich prawdziwa lekcja historii oraz patriotyzmu. Ważnym walorem tej akcji była możliwość poznania losów lokalnych bohaterów, którzy do tej pory byli zapomniani i anonimowi.

Niezwykle energetyczne i radosne popołudnie spędzili wszyscy, którzy przybyli do naszej książnicy w sobotę 29 maja. Tą niebywałą energia emanował nasz gość – wysoko ceniona polska aktorka o niesłychanie wyrazistej osobowości, tryskająca ogromną radością życia – Dorota Stalińska.
Jako trzylatka powiedziała sobie, że będzie aktorką i słowa dotrzymała. Od siódmego roku życia zaczęła poważnie myśleć o aktorstwie i pracować w ty kierunku w zespole dziecięcym w staromiejskim domu kultury w Gdańsku. Dzisiaj jest znana z takich filmów jak: Krzyk, Debiutantka, Bez miłości i Miłość ci wszystko wybaczy. Występuje również w monodramach: Zgaga i Żmija. W swoim dorobku ma recitale: Nadzieja, Smak życia i Kolory świata, które zawsze cieszyły się dużym powodzeniem wśród widzów i uznaniem krytyków. Wydała też 3 tomiki wierszy: Pożyczone natchnienie, Niewierny czas i Agape.

O samej sobie pisze w ten sposób:
Urodziłam się – jak każdy – z przekonaniem, iż czeka mnie żywot wspaniały, pełen atrakcji, niezwykłych przygód i gorącej, prawdziwej miłości. Bardzo szybko zrozumiałam, że w życiu najważniejsze jest to, aby robić to, co się potrafi, to, na co ma się ochotę, i to, co naprawdę sprawia nam przyjemność.
I to mi się chyba udało!
Jestem aktorką, ponieważ zawsze być nią chciałam.
Śpiewam piosenki, ponieważ zawsze śpiewać je chciałam.
Walczę uparcie z wszystkimi problemami, ponieważ nie chcę ich mieć i nigdy mieć nie chciałam.
Wychowuję sama swojego syna, ponieważ bez względu na wszystko bardzo go mieć chciałam.
A zatem uznawana jestem za osobę silną, bardzo silną.
I bardzo dobrze!

/www.dorotastalinska.pl/

Podczas spotkania z nowotomyślanami opowiadała o swojej aktorskiej karierze, prezentując fragment monodramu Żmija,piosenkę, którą napisała z myślą o swoim synku, a także swoje wiersze. Dużo mówiła też o wartościach, którymi kieruje się w życiu: Życie jest niepojętym dla nas darem, jedynym, jaki dostaliśmy w prezencie i każdy kolejny dzień jest wart naszego życia. Życie jest piękne, ale nie jest pasmem samych sukcesów i radości. Trzeba je przeżyć najlepiej jak umiemy, znajdując w nim radość i pogodę ducha, rozglądając się wokół i dostrzegając innych. Trzeba umieć czerpać radość z dawania jej innym. Miłość jest motorem wszystkiego, co robimy w życiu i jest jego powodem. – powiedziała artystka podczas sobotniego spotkania. Dorota Stalińska okazała się osobą o niesamowitej umiejętności interpretowania niekorzystnych zjawisk na swoją korzyść, co uznaje za podstawowy filar swojej filozofii życiowej. Przyznała, że aż 5 razy miała podarowane życie (przeżyła kilka poważnych operacji, wypadków, a nawet śmierć kliniczną) i zażartowała: Skoro nigdzie mnie nie chcą – w niebie mnie nie chcą, w piekle mnie nie chcą – to znaczy, że muszę żyć na ziemi, bo mam tu do wypełnienia misję, a misją tą jest czynienie dobra i działanie na rzecz innych ludzi.
Sporo powiedziała też na temat założonej przez siebie fundacji Nadzieja, która wyposażyła mnóstwo ludzi, w tym młodzież, w elementy odblaskowe, oraz na temat prowadzonych przez nią inicjatyw prozdrowotnych. Sama jest zdania, że podstawą dobrego zdrowia jest zdrowe odżywianie: Człowiek jest genia­lnym produktem Boga, genialną fabryką, która samoistnie się oczyszcza. Ja jestem dowodem na potęgę samoleczenia, bo najlepszym lekarzem jest sam orga­nizm, tylko nie wolno mu przeszkadzać. Mamy chore społeczeństwo i trzeba zrobić coś, żeby ono nie chorowało.
Całe spotkanie było niezwykle żywe i pełne pozytywnych wibracji. Entuzjazm Doroty Stalińskiej udzielił się naszym bibliotecznym gościom, którzy chętnie kupowali nie tylko jej tomiki poezji, ale również książkę dra Wojciecha Urbaczki Szlachetne zdrowie, zainteresowali się odblaskami oraz folderami na temat zdrowego odżywiania.

14 października 2009 roku w Szkole Podstawowej w Urbanowie odbyła się uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy pamiątkowej poświęconej Leonowi Neumannowi – pierwszemu polskiemu nauczycielowi i organizatorowi szkoły po II wojnie światowej. Wydarzenie, które miało miejsce w naszej bibliotece w czwartkowy wieczór 27 maja, było w pewnym sensie jego kontynuacją…
Leon Neumann – rodem z Opalenicy – nauczyciel i poeta – był postacią barwną i osobliwą. Oprócz wielu rozlicznych pasji pielęgnował także zamiłowanie do poetyckiego słowa.
Pisanie było jego wewnętrzną potrzebą. Pisanie, nie zaś wydawanie drukiem swoich impresji poetyckich. O ich publikowanie nie dbał zupełnie. Ocalała niewielka część jego wierszy. Zachowały się te, które ocaliły jego córki – Maria Szymańska, Ewa Bosiacka i przede wszystkim Wanda Neumann, którą można nazwać strażniczką dorobku literackiego jej ojca. Dzięki temu – 22 lata po śmierci autora – debiutancki tomik opalenickiego poety i nauczyciela Leona Neumanna (1912-1988) -wydany staraniem jego rodziny w naszej bibliotecznej oficynie- mógł ujrzeć światło dzienne.
Wśród gości czwartkowego promocyjnego spotkania znaleźli się: Burmistrz Nowego Tomyśla – Henryk Helwing, Naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocji Urzędu Miejskiego – Ewelina Szofer-Pajchrowska, członkowie sekcji emerytów Związku Nauczycielstwa Polskiego z przewodniczącym Henrykiem Stasińskim, Zygmunt Duda – regionalista, nieoceniony badacz przeszłości Ziemi Opalenickiej, a także rodzina Leona Neumanna z jego córką Wandą Neumann – urodzoną w Urbanowie, uznaną aktorkę i jej mężem, aktorem i dziennikarzem – Wiesławem Nowickim. Słowo wstępne o autorze wygłosił p. Zygmunt Duda. Najbardziej oczekiwanym punktem promocji były wiersze z tomiku poety czytane przez Wandę Neumann i Wiesława Nowickiego. W wiersze te wplotła się muzyka Fryderyka Chopina w wykonaniu uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej I st. im. Witolda Lutosławskiego klasy fortepianu Aleksandry Walczak: Zuzanny Cywińskiej, Kacpra Łuczaka, Jakuba Ostapkowicza i Bartłomieja Skrzypińskiego. Promocji towarzyszyła prezentacja rysunków częstochowskiej malarki, rysowniczki, graficzki i ceramika Marty Kuberskiej-Sieczka, inspirowanych wierszami Leona Neumanna Poezją rysowane.Rok temu artystka zainteresowała się wierszami Leona Neumanna i postanowiła stworzyć cykl rysunków będących komentarzami do jego wierszy. Z niemal graficzną precyzją artystka ukazuje świat widziany oczami dziecka, gdzie zwykły wiatrak staje się symbolem ruchu, życia, potęgi przyrody i jednocześnie ciszy, oznaczającej kres wszystkiego, co materialne…Jej rysunki skłaniają do zadumy i przypominają, że żyjąc w zgiełku miasta, tracąc czujność na zjawiska natury i stare symbole naszej cywilizacji, umyka nam coś bardzo cennego – ludzka wrażliwość.

Ten trudny, wielokrotnie podejmowany temat był również obiektem rozmów podczas majowego spotkania w naszym Dyskusyjnym Klubie Książki. Do rozmów tych skłoniła lektura książki Szczury i wilki Grzegorza Gortata.
Niespodzianką tego dnia był smakowity sernik, upieczony przez jedną z klubowiczek.

Najnowsza powieść Grzegorza Gortata skłania do refleksji na tym, jak wciąż żywe i niebezpiecznie są przekonania, które w ubiegłym wieku doprowadziły do holokaustu. Stawia pytania, czy błędy historii są rzeczywiście nauką i przestrogą. To znakomita powieść napisana językiem zrozumiałym, przystępnym i interesującym dla współczesnego czytelnika. Czyta się ją jak thriller, z ogromnym zainteresowaniem śledząc losy bohaterów, nie zaś jak dawne reportaże i niedzisiejsze powieści, którymi raczona jest młodzież w szkołach. Kilka chwil z życia bohatera książki we współczesnej Polsce boleśnie zderza się z tragedią Holocaustu. Jego poglądy boleśnie przywodzą na myśl sytuacje, jakie miały miejsce w Auschwitz. Nieludzkie traktowanie więźniów, wmawianie im, że czekają na kąpiel, gdy tak naprawdę stoją w kolejce po nieludzką śmierć, zabijanie nowonarodzonych dzieci – to obrazy, jakie czytelnicy śledzą w dalszej części książki. Młodzi czytelnicy potrzebują dziś innego języka, innego stylu, innego sposobu opowiadania. Mamy więc Złodziejkę książek – literaturę piękną dla nieco młodszych czytelników i quasi-thriller dla nastolatków: Szczury i wilki Grzegorza Gortata. Książki te są tak znakomite i ważne właśnie dlatego, że doskonale odpowiadają na potrzeby współczesności.

W tym roku ogólnopolskie obchody Tygodnia Bibliotek przebiegały pod hasłem „Biblioteka – słowa, dźwięki, obrazy”. W dniach od 7 do 14 maja nasza książnica zaproponowała,, nie tylko czytelnikom i stałym bywalcom naszych imprez, udział w szeregu wydarzeń kulturalno-edukacyjnych. Starannie przygotowany program cieszył się dużym zainteresowaniem i z pewnością z tak różnorodnej oferty każdy mógł wybrać coś dla siebie.

W bibliotecznej galerii
Tegoroczny Tydzień Bibliotek został zainaugurowany 7 maja otwarciem wystawy malarstwa olejnego Poszukiwania. Bohaterem wieczoru był Sławomir Dominczak – poznaniak rodem, a z wyboru, od 2007r., mieszkaniec urokliwych okolic Starego Tomyśla.
Sławomir Dominczak to człowiek o rozlicznych pasjach: muzykuje, nurkuje, a przede wszystkim maluje. To właśnie ta ostatnia pasja skupiła w bibliotecznej galerii miłośników wysmakowanej sztuki, szerokie grono rodziny i przyjaciół artysty. Artysta umyślnie nie zatytułował żadnego z prezentowanych obrazów i dzięki temu poszukiwaniem był nie tylko sam tytuł wystawy, ale stał się nim również jej odbiór. Z pewnością warto obejrzeć tę wystawę, bo każdy obraz jest zaczątkiem innej historii i zachęca do jej zgłębienia, a od zwiedzających, ich wyobraźni, umiejętności interpretacji i również temperamentu zależy to, czy uda się zobaczyć więcej. Oprawa muzyczna piątkowego wernisażu doskonale wkomponowała się w sztukę Sławomira Dominczaka, a zapewnili ją młodzi muzycy, nowotomyscy gimnazjaliści: Szymon Kozłowski, Przemysław Foks i Jakub Ostapkowicz, którzy porwali zwiedzających w świat przepięknych, nieśmiertelnych standardów jazzowych.

I Na cygańską nutę
W poniedziałkowy wieczór 10 maja w ogniste, cygańskie klimaty wprowadziła biblioteczną publiczność tancerka Rada Żivković ze Szczecina, która swoim pokazem przybliżyła tę radosną, żywiołową i bogatą kulturę.
Rada Żivković jest absolwentką Szkoły Baletowej w Szczecinie i Heidelbergu (Niemcy). Swoją przygodę z tańcem rozpoczęła w wieku lat sześciu. Uczyła się tańca klasycznego, ludowego i rytmiki. Po ukończeniu szkoły baletowej, naukę kontynuowała w szkole klasycznego tańca indyjskiego w Heidelbergu, Berlinie i Indiach.Od wielu lat prowadzi zajęcia klasycznego tańca indyjskiego w całej Europie. Oprócz klasycznej formy tańca indyjskiego specjalizuje się również w tzw. tańcu filmowym oraz w tańcu cygańskim, do którego zamiłowanie ma we krwi. Tańczyła w Cygańskim Teatrze Muzycznym „TERNO” , była solistką i tancerką w zespole „Don Wasyl i Cygańskie Gwiazdy”. Wystąpiła na wielu międzynarodowych festiwalach kultury i muzyki Romów – w Gorzowie Wlkp. i Ciechocinku, w programach TVP oraz kilku filmach.
Tańce cygańskie były tańczone w czasach taborów przy ognisku, przy okazji spotkań rodzinnych i uroczystości. Obrazują one liczne inspiracje z miejsc, w których żyli Cyganie, włączając lokalne tradycje do swojego kręgu kulturowego. Cechą charakterystyczną tańca cygańskiego jest jego elastyczność pozwalająca na improwizacje, co odzwierciedla wolny tryb życia Cyganów. Stary taniec taborowy charakteryzuje się krokiem damskim, w którym ważnym elementem stylizacji jest falowanie szerokiej spódnicy. Nie tylko ten – zaprezentowany przez Radę Żivković – żywiołowy taniec wywołał burzę oklasków, bardzo podobały się też tańce zaprezentowane w drugiej części wieczoru, tym razem te inspirowane korzeniami Romów, czyli Indiami. Rada Żivković swój bajecznie kolorowy pokaz wzbogaciła opowieścią o Romach, ich pochodzeniu, obyczajach i wspaniałej kulturze. Wspomniała też swoją ukochaną cygańską poetkę – Papuszę, która przez większość życia mieszkała w Gorzowie Wielkopolskim,gdy na dobre zatrzymał się jej romski tabor. Piękna, kobieca poezja Papuszy, którą Rada czytała w języku romskim, a następnie również w tłumaczeniu polskim wprowadziła w klimat cygańskiej duszy.

Majówka z książką
Pod piracką banderą, czyli morskie opowieści – to hasło towarzyszące tegorocznej Majówce z Książką, po raz ósmy organizowanej przez Oddział dla Dzieci nowotomyskiej biblioteki.
11 maja salę widowiskową NOK-u zapełniły dzieci z nowotomyskich szkół i przedszkoli. Przebrane w barwne stroje, rodem z morskich podań i opowieści z chęcią uczestniczyły w przygotowanych na ten dzień atrakcjach. Zabawa rozpoczęła się od zaprezentowania przez poszczególne grupy uczniów i przedszkolaków pomysłowych przebrań nawiązujących do tematu przewodniego Majówki. Za najoryginalniejsze stroje zostały wręczone nagrody książkowe autorstwa zaproszonych gości. Dzieci brały udział w różnych konkurencjach, m. in. odpowiadały na pytania sprawdzające ich wiedzę o morskim świecie przedstawianym w znanych bajkach i opowiadaniach. Zwycięzcy każdej z konkurencji zostali oficjalnie pasowani na piratów: Na złote monety, srebrne klejnoty i wszystkie diamenty świata, pasuję Cię na pirata. Majowe święto książki uświetnił występ teatru Krokodyl z Poznania, który zaprezentował przedstawienie pod tytułem Morskie opowieści. Na specjalnie przygotowanych stoiskach w holu Nowotomyskiego Ośrodka Kultury można było zakupić barwne książeczki autorki Mirosławy Woźnej oraz wziąć udział w warsztatach plastycznych prowadzonych przez ilustratorkę Elżbietę Krygowską-Butlewską. Tuż obok, w magicznym namiocie, długa kolejka chętnych oczekiwała na oryginalny piracki makijaż, bez którego mało który uczestnik majówki powrócił do swojej szkoły lub przedszkola. Zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń były żywiołowe występy grup tanecznych działających w Nowotomyskim Ośrodku Kultury.

Wspaniałe podróże z Tadeuszem Chudeckim
Gościem specjalnym Tygodnia Bibliotek i jednocześnie niespodzianką w Klubie Miłośników Podróży Przez Kontynenty był aktor i podróżnik – Tadeusz Chudecki. Podczas spotkania z nowotomyskimi miłośnikami podróży, które miało miejsce we wtorek 11 maja, podzielił się informacjami o tym, jak zorganizować ciekawą podróż za jedyne 100 euro. Pan Tadeusz okazał się bardzo sympatycznym, ciepłym i otwartym człowiekiem. Bardzo szybko nawiązał kontakt z publicznością i z pewnością zachęcił do nieco innej, zdecydowanie tańszej formy podróżowania. Tadeusz Chudecki w każdej wolnej chwili przemierza stary kontynent w poszukiwaniu miejsc niezwykłych. Odwiedził już mnóstwo znanych i mniej znanych zakątków Europy i, jak twierdzi, wcale nie trzeba być milionerem, aby tego dokonać. W swojej książce Wspaniałe podróże na każdą kieszeń, czyli Europa za 100 EURO w nader barwny sposób przedstawia wybrane kraje naszego kontynentu. To przewodnik, w którym opisy przeplatają się z wątkami wspomnieniowymi, anegdotami i praktycznymi informacjami oraz fascynującymi fotografiami. Książka zawiera 30 tras wycieczkowych po najciekawszych miejscach: miastach, ich zabytkach i muzeach, magicznych zakątkach i urzekających krajobrazach. Pomocne w zorganizowaniu podróży będą liczne, zawarte w książce praktyczne wskazówki: jak przygotować się do wyjazdu, jak zaplanować budżet wyprawy, jaki środek lokomocji wybrać i o jakiej porze roku najlepiej pojechać. O tym wszystkim Tadeusz Chudecki opowiedział bibliotecznym gościom, a jego książki sprzedawały się niczym świeże bułeczki. Druga część spotkania miała miejsce tradycyjnie w czytelni biblioteki, gdzie przy słodkim poczęstunku można było porozmawiać z panem Tadeuszem i uzyskać jego autograf. Nie brakowało również chętnych do sfotografowania się ze znaną, medialną postacią – z kochanym Heniem z ulubionego serialu.

Z Kabaretu Starszych Panów
Kabaret Starszych Panów – kabaret autorski dwójki wybitnych twórców rozrywki telewizyjnej lat 50. i 60. XX wieku, Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. W ich programach nadawanych w latach 1958-1966 występowała śmietanka aktorska owych czasów, m.in. : Wiesław Gołas, Edward Dziewoński, Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Krystyna Sienkiewicz, a wśród nich niezapomniana, zawsze dumna, piękna i pełna energii Kalina Jędrusik. To właśnie piosenki z Kabaretu Starszych Panów i Kaliny Jędrusik królowały w czwartkowy wieczór 13 maja w nowotomyskiej bibliotece. Z talentami tamtych lat spróbowali się zmierzyć– i to z dużym powodzeniem – Beata Adamska /śpiew/, Jacek Skowroński /pianino/ i Wojtek Winiarski /gitara/, którzy nie pierwszy raz swym muzycznym kunsztem zachwycili naszą publiczność. Na czwartkowym koncercie zabrzmiały największe przeboje Kaliny Jędrusik: O Romeo i Bo we mnie jest seks. Beata Adamska przypomniała publiczności również piosenki innych osobliwości polskiej sceny tamtych lat: Sławę Przybylską i jej cudne Kasztany, pełną życia Irenę Kwiatkowską w piosence Tango Kat , charyzmatyczną Ewę Demarczyk i jej Rebekę, Renę Rolską w zmysłowej piosence Nie oczekuję dziś nikogo oraz przedwcześnie zmarłą Ludmiłę Jakubczak i jej romantyczne Wakacje z deszczem. Nie zabrakło też tak klimatycznych utworów jak: Miłość w Portofino, Alabama, Nie pożałuje pan czy Widzisz mała. Burza złocistych loków, piękny uśmiech, wyrazista sceniczna osobowość, prezentowany repertuar i wspaniali akompaniatorzy – wszystko to złożyło się na sukces czwartkowego wieczoru. I choć czasy świetności Kabaretu Starszych Panów to szary, obwarowany licznymi zakazami PRL, piosenki które śpiewała w tym czasie m.in. Kalina Jędrusik po dziś dzień zachwycają swym urokiem, brzmieniem i niezwykłą wrażliwością. Cały koncert został tak pomyślany, aby jak najpełniej oddać nastrój tamtego muzycznego świata, który tak naprawdę nigdy nie odszedł do lamusa, a utwory te do dnia dzisiejszego rozczulają, cieszą i bawią. Nowotomyska publiczność była oczarowana i nie pozwoliła artystom zbyt szybko opuścić sceny, nie obyło się rzecz jasna bez bisów i burzy oklasków.

VII Powiatowe Forum Bibliotekarzy
W piątek, 14 maja w naszej bibliotece spotkali się bibliotekarze z całego powiatu na VII. już Powiatowym Forum Bibliotekarzy. Forum otworzyła dyrektor – Lucyna Kończal-Gnap, która w swojej prezentacji zaprezentowała wszystkie placówki biblioteczne w powiecie nowotomyskim: od biblioteki powiatowej, poprzez miejsko-gminne, gminne, aż po punkty biblioteczne. W dalszej części dnia miały miejsce uroczystości z okazji Dnia Bibliotekarza i Bibliotek, w których uczestniczyli także włodarze powiatu nowotomyskiego i poszczególnych jego gmin. Tradycyjnie już przedstawiciele władz samorządowych złożyli życzenia wszystkim bibliotekarzom, składając wiązanki kwiatów na ręce dyrektorów poszczególnych placówek. Piątkowe uroczystości były również okazją do podsumowania dorobku nowotomyskiego środowiska bibliotekarskiego w minionym roku i uczczenia przypadających w bieżącym roku bibliotekarskich jubileuszy. 20. lecie pracy zawodowej obchodziły: Aleksandra Suwiczak – starszy kustosz oraz Danuta Karbowska – pracownik obsługi. Po uroczystościach oficjalnych bibliotekarze uczestniczyli w warsztatach z zakresu tworzenia wizerunku bibliotekarza pt. Wykreuj siebie, które poprowadziła stylistka Małgorzata Broniszewska. Zwieńczeniem bibliotekarskiego święta był koncert piosenek Aleksandry Walczak, która zadedykowała bibliotekarzom piękną muzyczną dedykację.

We wtorek, 2 marca panie skupione w naszym Dyskusyjnym Klubie Książki spotkały się z jednym z najciekawszych debiutów powieściowych ostatnich lat w Polsce – Lalą Jacka Dehnela. To niezwykła, opowiedziana pięknym językiem, pełna emocji historia.
Autor w przepiękny sposób opisał życie swojej babci i tym samym udowodnił, że o miłości można pisać tak po prostu, bez przesłodzenia, bez ckliwości, za to z wielką czułością.
Lala to książka gadana, a zatem książka o wielu sprawach. O miłości w rozmaitych odmianach, chorobie i odchodzeniu. O wielkich wojnach i japońskim szpiegu, piorunie kulistym i krowie w sałatkach. O małym dworku i zagubionym pierścionku z szafirem. Lecz nade wszystko o bliskości. Jest rok 1919, w Kielcach przychodzi na świat dziewczynka. Roztargniona rodzina przez pięć lat nie może się zebrać, aby nadać jej imię. Mówią o niej Lalka, Laleczka, Lalunia. W końcu rodzice wywiązują się ze swojego obowiązku, jednak dziewczynka na zawsze już pozostaje Lalą. W powieści Jacka Dehnela imię bohaterki nabiera jednak dodatkowych znaczeń. Z jednej strony jest wyrazem czułości, jaką przez całe życie otaczana była przez bliskich, z drugiej zaś metaforą jej starczego bezwładu i zdziecinnienia, powolnego zapadania w letarg. Rozpięta pomiędzy tradycją rodzinnej sagi, biografii, powieści o dojrzewaniu i wywiadu-rzeki, Lala jest historią kobiety, która wbrew temu, co nieustannie powtarzała, zawsze miała więcej rozumu niż szczęścia. Dzięki temu udało jej się dokonać rzadkiej sztuki – przeżyła bezpiecznie i względnie pogodnie najokrutniejsze chyba stulecie w historii Europy.
Opinie klubowiczek po przeczytaniu książki były pozytywne, choć styl pisania nie do końca im odpowiadał: Na początku trochę gubiłam się w pradziadkach, praciotkach i innych niuansach drzewa genealogicznego, więc przestałam przywiązywać uwagę do tego, kto jest kim. Jednak książka bardzo mi się podobała, wzruszyła i jednocześnie rozśmieszyła do łez. Z pewnością warto przeczytać tę opowieść o życiu, o wszystkich jego blaskach i cieniach. Polecam książkę wszystkim, którzy marzą aby odnaleźć klucz do krainy dzieciństwa oraz utraconych miejsc i osób. Zauważona została również atrakcyjna edycja książki: Plusem jest duża czcionka i ładnie rozrysowane, wcięte akapity. Okładka jest tak śliczna, że można ją sobie położyć na stoliku nocnym w sypialni.

W piątek, 14 maja w naszej bibliotece spotkali się bibliotekarze z całego powiatu na VII. już Powiatowym Forum Bibliotekarzy. Forum otworzyła dyrektor – Lucyna Kończal-Gnap, która w swojej prezentacji zaprezentowała wszystkie placówki biblioteczne w powiecie nowotomyskim: od biblioteki powiatowej, poprzez miejsko-gminne, gminne, aż po punkty biblioteczne.
Dzień ten był doskonałą okazją do pochwalenia się naszymi osiągnięciami. Zdecydowanie największym osiągnięciem było przyznanie naszej książnicy II miejsca w X. edycji konkursu na najlepszą bibliotekę w Wielkopolsce, organizowanym w tym roku przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu przy współpracy z Fundacją Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego pod patronatem Marszałka Województwa Wielkopolskiego. Tegoroczne hasło konkursu brzmiało: Jak cię widzą, tak cię piszą – zmieniamy wizerunek, na najciekawszą aranżację przestrzeni bibliotecznej. Nasza biblioteka została wyróżniona za pomysłową i innowacyjną modernizację sali wystawowo-widowiskowo-konferencyjnej. Znalazła się wśród 5 nagrodzonych na 37 startujących bibliotek.
W dalszej części dnia miały miejsce uroczystości z okazji Dnia Bibliotekarza i Bibliotek, w których uczestniczyli także włodarze powiatu nowotomyskiego i poszczególnych jego gmin: Ireneusz Józefowski – Sekretarz Powiatu Nowotomyskiego, Maria Ceglecka – Sekretarz Gminy Nowy Tomyśl, Józef Ćwiertnia – Wójt Miedzichowa, Danuta Brudło – Sekretarz Gminy Zbąszyń, Maciej Piechowiak – Sekretarz Gminy Lwówek i Urszula Grześkowiak – Skarbnik Gminy Opalenica. Tradycyjnie już przedstawiciele władz samorządowych złożyli życzenia wszystkim bibliotekarzom, składając wiązanki kwiatów na ręce dyrektorów poszczególnych placówek.Piątkowe uroczystości były również okazją do podsumowania dorobku nowotomyskiego środowiska bibliotekarskiego w minionym roku i uczczenia przypadających w bieżącym roku bibliotekarskich jubileuszy. 20. lecie pracy zawodowej obchodziły: Aleksandra Suwiczak – starszy kustosz oraz Danuta Karbowska – pracownik obsługi.

Po uroczystościach oficjalnych bibliotekarze uczestniczyli w warsztatach z zakresu tworzenia wizerunku bibliotekarza pt. Wykreuj siebie, które poprowadziła stylistka Małgorzata Broniszewska.
Zwieńczeniem bibliotekarskiego święta był koncert piosenek Aleksandry Walczak, która zadedykowała bibliotekarzom piękną muzyczną dedykację. Bibliotekarze nagrodzili wielkimi brawami skomponowane przez nią do tekstów nowotomyskiego poety Mateusza Kurcewicza nastrojowe piosenki, m.in. Cisza, Czy być, Urojenie, Koniec i Nie pytaj.

Kabaret Starszych Panów – kabaret autorski dwójki wybitnych twórców rozrywki telewizyjnej lat 50. i 60. XX wieku, Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. W ich programach nadawanych w latach 1958-1966 występowała śmietanka aktorska owych czasów, m.in. : Wiesław Gołas, Mieczysław Czechowicz, Wiesław Michnikowski, Edward Dziewoński, Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Aleksandra Śląska, Krystyna Sienkiewicz, a wśród nich niezapomniana, zawsze dumna, piękna i pełna energii Kalina Jędrusik. To właśnie piosenki z Kabaretu Starszych Panów i Kaliny Jedrusik królowały w czwartkowy wieczór 13 maja w naszej bibliotece. Z talentami tamtych lat spróbowali się zmierzyć– i to z dużym powodzeniem – Beata Adamska /śpiew/, Jacek Skowroński /pianino/ i Wojtek Winiarski /gitara/, którzy nie pierwszy raz swym muzycznym kunsztem zachwycili naszą publiczność.
Burza złocistych loków, piękny uśmiech, wyrazista sceniczna osobowość, prezentowany repertuar i wspaniali akompaniatorzy – wszystko to złożyło się na sukces czwartkowego wieczoru. I choć czasy świetności Kabaretu Starszych Panów to szary, obwarowany licznymi zakazami PRL, piosenki które śpiewała w tym czasie m.in. Kalina Jędrusik po dziś dzień zachwycają swym urokiem, brzmieniem i niezwykłą wrażliwością.
Kalina Jędrusik wypracowała sobie opinię wampa, budząc sensację przede wszystkim wśród żon urzędników partyjnych. Narażona była zwłaszcza na niechęć Zofii Gomułkowej, po tym jak wystąpiła w Stoczni Gdańskiej w audycji dla robotników w krzyżyku z granatów, który dostała od swojego męża. Doszło do tego, że uzyskała zaszczytny tytuł kobiety niedopuszczonej do środków masowego przekazu. Nikt nie zastanowił się wtedy, że jeśli już, to odpowiadać powinni ci, co fotografowali ją nazbyt dokładnie. Wszyscy zastosowali się do zakazu. Tylko Starsi Panowie ośmielali się angażować ją do swego kabaretu. Wydawało się, że się poddała – w którymś z programów wystąpiła w sukni szczelnie zapiętej pod szyję. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że w puencie programu odwróciła się tyłem, pokazując dekolt sięgający pośladków. Tak, Kalina Jędrusik była osobą niekonwencjonalną, skandalistką, ale i odtwórczynią bardzo poważnych ról, które zagrała świetnie. Debiut Kaliny w Kabarecie Starszych Panów był początkiem jej pieśniarskiej kariery. My zyskaliśmy w niej tak nieodzowny dla naszego kabaretu wątek młodości, urody, nieszablonowej osobowości i inteligencji, a przy tym wszystkim głos o urodzie kryształu, przydymionego mgiełką matu, który timbre tego głosu czynił fascynującym. Nie tylko kiedy śpiewała. – mówił o niej Jeremi Przybora.
Na czwartkowym koncercie zabrzmiały największe przeboje Kaliny Jędrusik: O Romeo i Bo we mnie jest seks. Beata Adamska przypomniała publiczności również piosenki innych osobliwości polskiej sceny tamtych lat: Sławę Przybylską i jej cudne Kasztany, pełną życia Irenę Kwiatkowską w piosence Tango Kat , charyzmatyczną Ewę Demarczyk i jej Rebekę, Renę Rolską w zmysłowej piosence Nie oczekuję dziś nikogo oraz przedwcześnie zmarłą Ludmiłę Jakubczak i jej romantyczne Wakacje z deszczem. Nie zabrakło też tak klimatycznych utworów jak: Miłość w Portofino, Alabama, Nie pożałuje pan czy Widzisz mała. Cały koncert został tak pomyślany, aby jak najpełniej oddać nastrój tamtego muzycznego świata, który tak naprawdę nigdy nie odszedł do lamusa, a utwory te do dnia dzisiejszego rozczulają, cieszą i bawią.Nasza publiczność była oczarowana i nie pozwoliła artystom zbyt szybko opuścić sceny, nie obyło się rzecz jasna bez bisów i burzy oklasków. 

Gościem specjalnym Tygodnia Bibliotek i jednocześnie niespodzianką w naszym Klubie Miłośników Podróży Przez Kontynenty był aktor i podróżnik – Tadeusz Chudecki.
Podczas spotkania z nowotomyskimi miłośnikami podróży, które miało miejsce we wtorek 11 maja, podzielił się informacjami o tym, jak zorganizować ciekawą podróż za jedyne 100 euro. Pan Tadeusz okazał się bardzo sympatycznym, ciepłym i otwartym człowiekiem. Bardzo szybko nawiązał kontakt z publicznością i z pewnością zachęcił do nieco innej, zdecydowanie tańszej formy podróżowania.

Tadeusz Chudecki w każdej wolnej chwili przemierza stary kontynent w poszukiwaniu miejsc niezwykłych. Odwiedził już mnóstwo znanych i mniej znanych zakątków Europy i, jak twierdzi, wcale nie trzeba być milionerem, aby tego dokonać. W swojej książce Wspaniałe podróże na każdą kieszeń, czyli Europa za 100 EURO w nader barwny sposób przedstawia wybrane kraje naszego kontynentu. To przewodnik, w którym opisy przeplatają się z wątkami wspomnieniowymi, anegdotami i praktycznymi informacjami oraz fascynującymi fotografiami. Książka zawiera 30 tras wycieczkowych po najciekawszych miejscach: miastach, ich zabytkach i muzeach, magicznych zakątkach i urzekających krajobrazach. Pomocne w zorganizowaniu podróży będą liczne, zawarte w książce praktyczne wskazówki: jak przygotować się do wyjazdu, jak zaplanować budżet wyprawy, jaki środek lokomocji wybrać i o jakiej porze roku najlepiej pojechać. O tym wszystkim Tadeusz Chudecki opowiedział naszym bibliotecznym gościom, a jego książki sprzedawały się niczym świeże bułeczki. Druga część spotkania miała miejsce tradycyjnie w czytelni naszej biblioteki, gdzie przy słodkim poczęstunku można było porozmawiać z panem Tadeuszem i uzyskać jego autograf. Nie brakowało również chętnych do sfotografowania się ze znaną, medialną postacią – z kochanym Heniem z ulubionego serialu.

Życiowe motto Tadeusz Chudeckiego brzmi: Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej – tyle tylko, że nudno!
Co cię tak gna po tym świecie? – pytają mnie przyjaciele, a i ja sam często zastanawiam się, dlaczego nie mogę zbyt długo usiedzieć na miejscu. Przede wszystkim podróżowanie to dla mnie wielka przygoda. Wojaże dodają odwagi i poszerzają horyzonty. Uczą, jak odnaleźć się w każdym miejscu świata i zadomowić się w nim. Jest takie powiedzenie: Kto podróżuje, przeżywa wielokrotnie swoje życie. To święta prawda. Kiedy człowiek znajdzie się w nowym miejscu, nowym kraju czy obcuje z nową kulturą, zaczyna widzieć świat z innej, szerszej perspektywy. Podróżuję, bo czuję się szczęśliwym człowiekiem, dla którego Pan Bóg stworzył niebo i ziemię, słońce i księżyc, dzień i noc, morze…i góry. Stwórca podarował mi świat i na pewno raduje się, widząc, że potrafię to docenić i cieszyć się jego pięknem. – wyznaje Tadeusz Chudecki.

Pod piracką banderą, czyli morskie opowieści, – to hasło towarzyszące tegorocznej Majówce z Książką, po raz ósmy organizowanej przez Oddział dla Dzieci naszej biblioteki.
11. maja salę widowiskową NOK-u zapełniły dzieci z nowotomyskich szkół i przedszkoli. Przebrane w barwne stroje, rodem z morskich podań i opowieści z chęcią uczestniczyły w przygotowanych na ten dzień atrakcjach. Małych piratów, marynarzy, księżniczki i syrenki przywitali: zastępca dyrektora Eleonora Woźniczka, autorka książek dla dzieci Mirosława Woźna i ilustratorka (m. in. tomików wierszy Emilii Waśniowskiej i Joanny Papuzińskiej) Elżbieta Krygowska – Butlewska.
Zabawa rozpoczęła się od zaprezentowania przez poszczególne grupy uczniów i przedszkolaków pomysłowych przebrań nawiązujących do tematu przewodniego Majówki. Za najoryginalniejsze stroje zostały wręczone nagrody książkowe autorstwa zaproszonych gości. Dzieci brały udział w różnych konkurencjach, m. in. odpowiadały na pytania sprawdzające ich wiedzę o morskim świecie przedstawianym w znanych bajkach i opowiadaniach. Zwycięzcy każdej z konkurencji zostali oficjalnie pasowani na piratów: Na złote monety, srebrne klejnoty i wszystkie diamenty świata, pasuję Cię na pirata.
Nasze majowe święto książki uświetnił występ teatru Krokodyl z Poznania, który zaprezentował przedstawienie pod tytułem Morskie opowieści. Aktywne uczestnictwo dzieci w spektaklu, wspólne śpiewanie, fabuła nasuwająca refleksje na temat prawdziwej przyjaźni, zostały przyjęte z ogromnym entuzjazmem przez licznie zgromadzoną publiczność.
Na specjalnie przygotowanych stoiskach w holu Nowotomyskiego Ośrodka Kultury można było zakupić barwne książeczki wraz z podpisami autorek uczestniczących w majówce oraz wziąć udział w warsztatach plastycznych prowadzonych przez Elżbietę Krygowską – Butlewską. Efektem wspólnej pracy dzieci i pani ilustratorki były piękne, kolorowo zdobione, tekturowe rybki. Tuż obok, w magicznym namiocie, długa kolejka chętnych oczekiwała na oryginalny piracki makijaż, bez którego mało który uczestnik majówki powrócił do swojej szkoły lub przedszkola. Zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń były żywiołowe występy grup tanecznych działających w Nowotomyskim Ośrodku Kultury.

W poniedziałkowy wieczór 10 maja w ogniste, cygańskie klimaty wprowadziła naszą publiczność tancerka Rada Żivković ze Szczecina, która swoim pokazem – w ramach Spotkań niebanalnych – przybliżyła tę radosną, żywiołową i bogatą kulturę.

Goszcząca u nas tancerka Rada Żivković jest absolwentką Szkoły Baletowej w Szczecinie i Heidelbergu (Niemcy). Swoją przygodę z tańcem rozpoczęła w wieku lat sześciu. Uczyła się tańca klasycznego, ludowego i rytmiki. Po ukończeniu szkoły baletowej, naukę kontynuowała w szkole klasycznego tańca indyjskiego u Aleksandry Romanowej w Heidelbergu. Następnie uczyła się w Berlinie u Bhitiki Caterjee oraz u wielu wybitnych nauczycieli ze Śri Ram Bharatiya Kalakendra School Dance w New Dehli (Indie). Obecnie od 10 lat jest studentką guru Uma Sundaram w Chennai (Madras – Indie). Od wielu lat prowadzi zajęcia klasycznego tańca indyjskiego w całej Europie. Uczyła w szkołach tańca w Szwecji, Italii i Niemczech, prowadziła też liczne warsztaty w Polsce, Belgii, Serbii i Czarnogórze. Oprócz klasycznej formy tańca indyjskiego specjalizuje się również w tzw. tańcu filmowym (movie dance – Bollywood) – bardziej uwspółcześnionej wersji tańca hinduskiego oraz w tańcu cygańskim, do którego zamiłowanie ma we krwi. Tańczyła w Cygańskim Teatrze Muzycznym „TERNO” , była solistką i tancerką w zespole „Don Wasyl i Cygańskie Gwiazdy”. Wystąpiła na wielu międzynarodowych festiwalach kultury i muzyki Romów – w Gorzowie Wlkp. i Ciechocinku, w programach TVP oraz kilku filmach. Prywatnie jest mamą 9.letniego Milana i małej Radiki. Poza tańcem uwielbia podróże, muzykę i gotowanie. Jest wegetarianką od ponad 20 lat i na co dzień praktykuje proces bhakti – yogi.

Tańce cygańskie były tańczone w czasach taborów przy ognisku, przy okazji spotkań rodzinnych i uroczystości. Obrazują one liczne inspiracje z miejsc, w których żyli Cyganie, włączając lokalne tradycje do swojego kręgu kulturowego. Tańce cygańskie z obszarów Europy Środkowej i Wschodniej są zbliżone, to jest w zasadzie ten sam styl tańca, ale różnie interpretowany. Cechą charakterystyczną tańca cygańskiego jest jego elastyczność pozwalająca na improwizacje, co odzwierciedla wolny tryb życia Cyganów. Stary taniec taborowy charakteryzuje się krokiem damskim, w którym ważnym elementem stylizacji jest falowanie szerokiej spódnicy. Nie tylko ten – zaprezentowany przez Radę Żivković – żywiołowy taniec wywołał burzę oklasków, bardzo podobały się też tańce zaprezentowane w drugiej części wieczoru, tym razem te inspirowane korzeniami Romów, czyli Indiami. Rada Żivković swój bajecznie kolorowy pokaz wzbogaciła opowieścią o Romach, ich pochodzeniu, obyczajach i wspaniałej kulturze. Wspomniała też swoją ukochaną cygańską poetkę – Papuszę, która przez większość życia mieszkała w Gorzowie Wielkopolskim,gdy na dobre zatrzymał się jej romski tabor. Piękna, kobieca poezja Papuszy, którą Rada czytała w języku romskim, a następnie również w tłumaczeniu polskim wprowadziła w klimat cygańskiej duszy.
Współcześni Cyganie nie prowadzą już wzorem przodków koczowniczego trybu życia, chociaż chętnie spotykają się na różnego rodzaju festiwalach czy też spotkaniach klanowych. Dzisiejsze tabory to już nie malowane wozy, lecz luksusowe kampery, wyposażone w piękne salony, żyrandole, a nawet fortepiany. Klimat spotkań i panująca atmosfera pozostały jednak bez zmian: starszyzna z rozrzewnieniem wspomina dawne dzieje, a młodzież radośnie tańczy wokół ogniska. I te chwile są piękne – mówi Rada Żivković. Cyganie nigdy nie potrzebowali do tańca specjalnych okazji. W taborach często tańczono wokół ogniska, wystarczyło, że ktoś zaczyna tańczyć, a cała grupa rusza w jego ślady. Kiedy Rada zafalowała swą imponującą spódnicą, miało się wrażenie, że jest wśród „swoich”. I prawdę mówiąc była, gdyż publiczność przyjęła ją owacyjnie, a kilka pań odważyło się nawet przyłączyć do wspólnego tańca.

Tańce cygańskie przekazywane z pokolenia na pokolenie były zawsze sekretem rodzinnym, nie można się go było nauczyć nigdzie poza taborem. W dzisiejszych czasach można go poznać na różnego rodzaju kursach i warsztatach tanecznych lub też też na pokazach, takich jak nasz, poniedziałkowy.

Poszukiwania to tytuł wystawy malarstwa olejnego, która została otwarta w sali wystawowej naszej biblioteki w piątkowy wieczór 7 maja, a która czynna będzie do 21 maja.
Bohaterem wieczoru był Sławomir Dominczak – poznaniak rodem, a z wyboru, od 2007r., mieszkaniec urokliwych okolic Starego Tomyśla.

Sławomir Dominczak po ukończeniu, w 1996 roku, studiów na wydziale witrażu Wyższej Szkoły Sztuki Stosowanej SCHOLA POSNANIENSIS, był związany z poznańskim środowiskiem artystycznym. Nauki pobierał u profesorów: Walczaka, Łubowskiego i Sadleya. Zawsze najbliższe jego sercu było malarstwo olejne, sztalugowe. W swoim dorobku ma kilka wystaw grupowych (Schola Posnaniensis w Poznaniu – 1993 i 1995, Galeria Michała na poznańskich Garbarach – 1993, Galeria u Stępaka w Toruniu – 1994 i 1996), projektów muzycznych (formacja muzyczna WASYL, zespół THE FACES, zespół „Happy Pills”) i teatralnych (kabaret „Wuja Ceśku i jego gzuby”, Niezależny Teatr przy Domu Kultury „Trojka” w Poznaniu, działania parateatralne w Schola Posnaniensis). W 2007 roku znalazł swoją małą ojczyznę na wsi w okolicach Nowego Tomyślu, z którym odtąd związał swoje życie. Tutaj postanowił realizować swoje pasje. Poza malarstwem i muzyką, które są dla niego ważnym dopełnieniem życia, fascynuje się także światem podwodnym i zgłębianiem jego tajemnic. Wraz z kolegami z Nowego Tomyśla i jego okolic, założył Nowotomyski Klub Płetwonurków LATIMERIA, który z powodzeniem funkcjonuje w naszym regionie.

Jak widać, Sławomir Dominczak to człowiek o rozlicznych pasjach: muzykuje, nurkuje, a przede wszystkim maluje. To właśnie ta ostatnia pasja skupiła w naszej galerii miłośników wysmakowanej sztuki, szerokie grono rodziny i przyjaciół artysty. Obrazy, które można oglądać pieszczą zmysły nie tylko ciepłem i nie tylko chłodem barw, wyróżnia je od wielu to, że otwierają się przed zwiedzającym i pozwalają mu znaleźć się w sercu przedstawionego na płótnie świata. Artysta umyślnie nie zatytułował żadnego z prezentowanych obrazów i dzięki temu poszukiwaniem był nie tylko sam tytuł wystawy, ale stał się nim również jej odbiór. Z pewnością warto obejrzeć tę wystawę, bo każdy obraz jest zaczątkiem innej historii i zachęca do jej zgłębienia, a od zwiedzających, ich wyobraźni, umiejętności interpretacji i również temperamentu zależy to, czy uda się zobaczyć więcej.
Oprawa muzyczna piątkowego wernisażu doskonale wkomponowała się w sztukę Sławomira Dominczaka, a zapewnili ją młodzi muzycy, nowotomyscy gimnazjaliści: Szymon Kozłowski, Przemysław Foks i Jakub Ostapkowicz, którzy porwali zwiedzających w świat przepięknych, nieśmiertelnych standardów jazzowych. I porwali nie tylko zwiedzających, ale również samego pana Sławka, który na koniec z wielką radością przyłączył się do zespołu i zagrał na perkusji. Mało brakowało, a melodyjne rytmy porwałyby zwiedzających do wspólnego tańca.
Artysta z całego serca podziękował muzykom. Podziękował też pani dyrektor naszej biblioteki – Lucynie Kończal-Gnap za umożliwienie wyeksponowania swych prac w Nowym Tomyślu, swoim rodzicom za to, że pozwalali mu się rozwijać i nie ograniczali jego pasji, a na koniec podziękował swojej żonie Kasi, bez której być może nie byłoby tej wystawy, bo to ona właśnie przyczyniła się do tego, że po 15 latach przerwy znowu wziął pędzel do ręki.