Popołudnia z książką w Bukowcu
W bardzo przyjemnej atmosferze upłynął miesiąc luty najmłodszym czytelnikom naszej filii w Bukowcu. Podczas cotygodniowych spotkań, odbywających się pod hasłem Popołudnie z książką, próbowali oni zaprzyjaźnić się z pomysłowym krecikiem, który przypadkiem znalazł się w…rakiecie. Bibliotekarka Danuta Łebkowska czytała jego wesołe historyjki, które spodobały się tak bardzo, że następnie dzieci próbowały je odwzorować w swych radosnych kolorowankach. W kolejnym tygodniu królowały gry planszowe i ruchowe. Na drzwiach biblioteki pojawiła się miara i każdy czytelnik miał okazję się zmierzyć. W maju dzieci będą mogły zmierzyć się ponownie, aby sprawdzić ile centymetrów im przybyło.
17 lutego natomiast bibliotekę odwiedziły pierwszaki ze swoją wychowawczynią. Dzieci mogły zobaczyć czym różni się biblioteka publiczna od szkolnej, zapoznały się również z regulaminem biblioteki, jej zbiorami, godzinami otwarcia i pracą pani Danusi. Porównywały też najstarsze książki z nowościami wydawniczymi i stwierdziły, że książeczki obecnie wydawane bardziej przyciągają oko czytelnika, niż te, które były drukowane wiele lat temu. Na koniec nie mogło zabraknąć pamiątkowego zdjęcia. Ostatnie lutowe Popołudnie z książką było próbą znalezienia oznak wiosny, co wcale nie było łatwe, gdyż za oknem jeszcze śnieg i mróz. Pani Danusia postanowiła zatem porozmawiać z dziećmi o różnych zwiastunach wiosny, w czym pomogła wspólna lektura opowiadania 0 chomiku, który szukał wiosny. Spotkanie zakończył konkurs zagadkowy oraz wykonanie barwnych prac z plasteliny.

Samo zdrowie w Wytomyślu
W środowy poranek 2 marca do wytomyskiej biblioteki zawitały przedszkolaki, które wzięły udział w zajęciach przebiegających pod hasłem Dbamy o higienę i bezpieczeństwo. Bibliotekarka Aleksandra Kaczmarek zaproponowała wiele atrakcji. Dzieci wysłuchały m.in. wiersza Juliana Tuwima pt. List do dzieci, wzięły udział w zabawie polegającej na pokazaniu bez użycia słów tego co robimy, kiedy wstajemy rano z łóżka. Następnie przedszkolaki musiały odszukać w bibliotece zdrowej żywności i przykleić ją do odpowiednich plansz. Na zakończenie zajęć został zorganizowany turniej wiedzy Higieniczny misz-masz, w którym dzieci rozwiązywały zagadki dotyczące tematu czystości. Najlepszymi okazali się Kamil Sommerfeld i Kuba Pawelczak. Wszyscy doskonale się bawili i doszli do wniosku, że: Kto książki czyta i prawidłowo się odżywia, ten będzie zawsze zdrowy i kwita!

W piątek, 26 lutego grono miłośników dobrego kina miało przyjemność spotkać się w naszym Klubie Filmowym „16”. Tym razem tematem spotkania była twórczość wybitnego reżysera, scenarzysty, aktora filmowego i teatralnego – Romana Polańskiego, autora tak głośnych filmów jak m.in.: Nóż w wodzie, Dziecko Rosermary, Frantic, Dziewiąte wrota i nagrodzonego potrójnym Oscarem Pianisty. Co prawda życie prywatne Polańskiego wciąż wzbudza kontrowersje, jednakże dokonania artystyczne i wkład w historię kina są niezaprzeczalne.
W świat niespokojnego i często psychodelicznego kina Romana Polańskiego wprowadził gospodarz naszego klubu – dr Mikołaj Jazdon, który jak zwykle z wielkim znawstwem i pasją opowiadał o dziełach reżysera, a swą interesująca opowieść wzbogacał fragmentami omawianych filmów. Pokaz rozpoczął krótkometrażowy film zrealizowany przez Polańskiego jeszcze za czasów studenckich – Dwaj ludzie z szafą, za który otrzymał pięć międzynarodowych nagród, a następnie dr Jazdon przypomniał pełnometrażowy debiut Polańskiego, cierpki dramat psychologiczny – Nóż w wodzie, który zrealizował w 1962 roku. Mówiąc o filmach Polańskiego nie sposób pominąć arcydzieła horroru, z wyśmienitą rolą Mii Farrow, którego nie zabrakło na naszym spotkaniu. Mowa oczywiście o Dziecku Rosermary, filmu z 1968 roku, który ugruntował międzynarodową pozycję Polańskiego. Klubowicze obejrzeli też fragment komediowego pastiszu horroru Nieustraszeni pogromcy wampirów z 1967 roku, w którym obok Polańskiego wystąpiła Sharon Tate, żona reżysera, a także Tragedię Makbeta z 1971 roku, na podstawie sztuki Hamleta. To pierwszy film Polańskiego, nakręcony po śmierci żony i zrealizowany w Europie, w którym ociekające krwią sceny noszą znamiona prywatnej tragedii reżysera. Prezentację dopełnił nakręcony we Francji Frantic z 1988 roku – utrzymana w konwencji hitchcockowskiego thrillera historia amerykańskiego chirurga, rozpaczliwie poszukującego uprowadzonej żony, z Harrisonem Fordem i Emmanuelle Seigner w rolach głównych oraz Śmierć i dziewczyna z 1994 roku – film zrealizowany na podstawie sztuki chillijsko-argentyńskiego dramaturga, Ariela Dorfmana z rolami Sigourney Weaver i Bena Kinglseya. Podsumowaniem spotkania był Pianista, który otrzymał 3 Oscary: za reżyserię, scenariusz oraz dla odtwórcy głównej roli, w którą wcielił się Adrien Brody.
Mówiąc o kinie Polańskiego, nie sposób nie wspomnieć o specyfice jego bohaterów. Często są to ludzie osamotnieni, pogrążeni w stanie psychicznego odrętwienia i obłędu. To ludzie osaczeni przez innych, którzy zło widzą nawet w otaczających ich przedmiotach. Taka jest m.in. Carol, cierpiąca na halucynacje bohaterka filmu Wstręt, którą zagrała młodziutka Catherine Denevue. Film, pomyślany początkowo jako horror, ewoluował stopniowo w stronę dramatu psychologicznego, ukazując schizofreniczny rozpad osobowości młodej dziewczyny. Podobnie jest w Lokatorze, w którym główną rolę gra sam Polański. Wciela się on w postać Trelkovsky’ego, cichego i niepozornego urzędnika, którego szare życie wypełnia się strachem i grozą, kiedy wprowadza się do nowego mieszkania. Do narastającej paranoi przyczyniają się inni lokatorzy, którzy nie zrobią niczego, by pomóc mu opanować obsesję na tle tragicznego losu poprzedniej lokatorki.
Spotkanie z twórczością Polańskiego trwało dwie godziny i rzecz jasna nie wyczerpało tematu. Stąd też pomysł na kolejne, tym razem poświęcone jego filmom krótkometrażowym.

W czwartkowy wieczór, 18 lutego sala wystawowa naszej biblioteki przybrała wygląd studia telewizyjnego. Wszystko to na potrzeby niecodziennego Niebanalnego spotkania
i długo przez nas oczekiwanego gościa – Grzegorza Miecugowa, jednego z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy politycznych w naszym kraju, znanego głównie z popularnego Szkła kontaktowego.

Podczas spotkania, na które przybyło bardzo liczne grono wielbicieli jego dziennikarskiego talentu, Grzegorz Miecugow opowiedział m.in. o początkach swojej pracy dziennikarskiej oraz o swoim drugim zajęciu, jakim jest praca wykładowcy w Collegium Civitas, skomentował sytuację polityczną w kraju, a nawet wspomniał o swoim pupilku – kocicy Fruzi. Nie wszyscy wiedzieli, że karierę rozpoczynał od lokalnego radia warszawskiego, aby następnie, aż do końca PRL-u pracować w radiowej Trójce. Później przeszedł do Telewizji Polskiej prowadząc główne wydania Wiadomości. Następnie przeszedł do TVN, a po powstaniu informacyjnego kanału TVN24 zdecydował się na publicystykę.
Poza konkretnymi pytaniami dotyczącymi jego życia zawodowego, znalazły się również pytania o barwne, choć trudne czasy studenckie. Jak się okazało, aby zarobić trochę pieniędzy imał się przeróżnych zajęć, zwłaszcza poza granicami kraju. Grzegorz Miecugow przyznał, że najbardziej nietypową zwłaszcza jak na mężczyznę pracę jakiej się podjął to praca niani u madame Truszkowskiej w Paryżu. Pochwalił się, że wówczas szczególnie ceniono go za umiejętności kulinarne.
Podczas czwartkowego spotkania nie mogło obyć się rzecz jasna bez pytań dotyczących obchodzącego w tym roku 5. lecie istnienia Szkła kontaktowego. Jak się okazało najlepsze pomysły rodzą się niespodziewanie i spontanicznie. I tak właśnie było z tym niezmiernie lubianym i cenionym w całej Polsce programem. Pomysł na realizację programu, które bije dzisiaj rekordy oglądalności powstał podczas luźnej, przyjacielskiej rozmowy Miecugowa z Sianeckim.
Nasz gość udzielał bardzo wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie pytania, wykazał się też dużą cierpliwością podczas sesji fotograficznej – a chętnych do wspólnego zdjęcia nie brakowało. Kolejka ustawiła się również po wpisy do książek jego autorstwa, które można było nabyć na stoisku zorganizowanym przez bibliotekarki. Redaktor Miecugow wyjechał z naszej biblioteki z pięknie udekorowanym barwnymi kwiatami i wypełnionym promocyjnymi gadżetami oraz naszymi wydawnictwami wiklinowym koszem.

W czwartek, 11 lutego bywalcy naszej biblioteki przespacerowali się barwnymi uliczkami i ponurymi zaułkami Paryża, odwiedzając jego nostalgiczne kafeterie, w których do dnia dzisiejszego rozbrzmiewają pieśni kochanego – nie tylko przez Francuzów – Wróbelka, czyli Edith Piaf.
Na spacer ten zaprosili: Izabella Tarasiuk – solistka i aktorka Teatru Muzycznego w Poznaniu oraz Jacek Skowroński, akompaniujący na fortepianie.
Czwartkowy koncert był opowieścią o miłości utkaną z pięknych piosenek francuskich XX wieku, pochodzących z repertuaru tak wielkich muzycznych osobowości jak: Edith Piaf, Charles Aznavour i Jacques Brel. Przepiękne teksty tych wpisanych już na stałe w kulturę XX wieku utworów podkreślała muzyka – cała feeria barw, od nostalgicznej ballady, aż po swing. Interpretowane utwory oraz piękne tłumaczenia oryginalnych tekstów oczarowały naszą publiczność. Piaf, delikatny kwiat ulicy, krucha i nieporadna w życiu, na scenie była demonem. Wiele lat temu, gdy Edith wchodziła na scenę, publiczność wstrzymywała oddech. W czwartkowy wieczór nasza publiczność z równym zachwytem wysłuchała tych ponadczasowych, nieśmiertelnych utworów, wśród których znalazły się: Milord, Mon Dieu, La vie en rose, L’accordéoniste, Bravo pour le clown czy Padam, padam. Szczególnie przejmujące było wykonanie pieśni Non, je ne regrette rien, którą Piaf tak chętnie śpiewała mimo swego niełatwego życia:
Nie żałuję niczego…
Ani dobra, które mi uczyniono, ani zła…
Jest mi wszystko jedno…
Nie, nie żałuje niczego,
bo moje życie, moje radości zaczynają się dziś z tobą.
Izabella Tarasiuk, z zawodu również aktorka, urzekła także swoim wykonaniem lirycznej pieśni, swoistego hymnu do miłości- Hymne a l’amour:
Gdy umrzesz, nasza miłość się nie skończy, póki ty mnie kochasz miły.
Bo ja wtedy umrę też i będziemy wieczność mieć dla siebie.
I jak tu, tak i w błękitnym niebie
nasze serca będą się cieszyły tą wieczną miłością, mój miły…
Muzyczna Francja kojarzy się też z poetyckimi utworami belgijskiego barda, kompozytora, piosenkarza i aktora, od 23. roku życia mieszkającego i tworzącego we Francji – Jacquesa Brela. Kiedy mówi się o Brelu myśli się przede wszystkim o jego sztandarowym utworze Ne me quitte pas (Nie opuszczaj mnie) – z solowego albumu wydanego w 1972r. Ten słynny utwór wykonywany był przez ponad 400 innych artystów, m.in. Charlesa Aznavoura, Franka Sinatrę, Shirley Bassey, Marlenę Dietrich, Alison Moyet, Barbrę Streisand i Stinga. W Polsce pierwotnie w tłumaczeniu Adama Kreczmara był wykonywany pod koniec lat 70.przez Irenę Jarocką, a następnie, już ze słowami Wojciecha Młynarskiego śpiewany przez Michała Bajora i Edytę Górniak. W czwartek na naszej bibliotecznej scenie, z równym przejęciem wykonała go Izabella Tarasiuk. Trzecim wielkim francuskim artystą, którego piosenki zostały przypomniane tego wieczoru był Charles Aznavour – kompozytor, piosenkarz i aktor filmowy pochodzenia ormiańskiego, nazywany francuskim Frankiem Sinatrą, wyrażający się artystycznie w wielu językach: francuskim, angielskim, włoskim, neapolitańskim, hiszpańskim, niemieckim, rosyjskim, portugalskim i oczywiście ormiańskim. Z repertuaru Aznavoura nasza publiczność oklaskiwała słynny utwór La bohème z cieszącego się dużym sukcesem musicalu Monsieur Carnaval.

W dniach 4 i 5 lutego naszym gościem była Katarzyna Majgier – autorka książek dla dzieci i młodzieży. W czwartek, 4 lutego, w ramach cyklu TWÓRCA I JEGO DZIEŁO spotkała się z młodymi czytelnikami Filii w Michorzewie GBP w Kuślinie oraz naszej Filii w Borui Kościelnej. 5 lutego gościła w Oddziale dla Dzieci naszej biblioteki, gdzie spotkała się z uczniami szkół podstawowych, a następnie odwiedziła uczniów Gimnazjum im. F.Szołdrskiego w Nowym Tomyślu.

Psycholog z wykształcenia, pisarz z zamiłowania, miłośniczka rękodzieła i szczurów. Z wyboru. Pierwszą książką napisaną przez panią Katarzynę w 2003 roku, była Amelka, ale tak się złożyło, że kolejna napisana dwa lata później, została wydana na kilka tygodni przed właściwym debiutem prozatorskim pisarki. Była to Trzynastka na karku, która ukazała się w 2006 r. i spotkała się z bardzo przychylnym przyjęciem czytelniczek i krytyków. Otrzymała nawet nominację do nagrody IBBY. Losy bohaterów wymyślonych dla Trzynastki na karku znalazły swoją kontynuację w kolejnych powieściowych tomach – Marzycielki (2007) i Po co mi chłopak? (2008). W 2008 autorka wydała także powieść o nastolatkach zakładających zespół muzyczny pt.: Przebój na pięć. Książki te – co możemy obserwować w naszej bibliotece – cieszą się dużą popularnością wśród młodzieży, być może dzięki pomysłowi konsultowania z młodymi czytelnikami napisanych fragmentów książek. Pani Katarzyna czyni to poprzez specjalnie stworzony serwis internetowy, który nazywa pastwiskiem – tam młodzież może „pastwić się” nad fragmentami jej prozy.

Pisanie nie jest jej jedynym zajęciem – prowadzi także serwisy internetowe dla dzieci i nastolatków: Junior, Amanita i Quizeria, jest autorką scenariuszy do gier komputerowych i artykułów prasowych. Podczas spotkań opowiedziała naszym czytelnikom o tajnikach wydawania książek, bo pracując w kilku wydawnictwach poznała „od kuchni” drogę książki od autora do czytelnika. Odpowiadając na liczne pytania dotyczące swoich inspiracji, sposobu pracy i zainteresowań nie zapomniała opowiedzieć o swojej pasji jaką są… szczury. Dzieciom szczególnie przypadł do gustu pomysł szczurzego hotelu, dzięki któremu podczas wakacji grono znajomych hodujących te zwierzaki wyręcza się w opiece nad nimi. Młodzież interesowała praca w portalach internetowych i związane z nimi kwestie prawne, a także wiedza o tym, w jaki sposób zostać pisarzem. Szczególnie gimnazjalistki zrzeszone w gimnazjalnym klubie książki zadowolone były ze spotkania ze swoją ulubioną pisarką – wiele z nich przyniosło do podpisu zaczytane egzemplarze książek pani Majgier.

Nie tylko muzyka łagodzi obyczaje, taniec również. Wiedzą o tym uczestnicy milongów – wieczorów tanga argentyńskiego, których organizatorem jest Krzysztof Kachel – twórca bydgoskiego Tango Argentino Club NEXUS.
W piątkowy wieczór, 5 lutego zagościł w naszej bibliotece,by wraz z uroczymi partnerkami: Magdaleną Lubik i Marzeną Orłowską wprowadzić naszą publiczność w namiętny świat tanga. Licznie przybyła publiczność miała przyjemność oklaskiwać cztery zaprezentowane rodzaje tanga: tango de salon, tango milonguero, tango vals i tango nuevo. Taniec wzbogacony był pokazem zdjęć, a także opowieścią o samym tangu, jego historii i specyfice.Tango – grzeszny taniec dla zbłąkanych dusz…
Sto lat temu tango zagościło na europejskich salonach. Rozbudziło ukryte namiętności, wznieciło ogień w sercach kochanków, zafascynowało i oburzyło. W XVIII wieku tango przeniosło się z ulic Argentyny do miejscowych spelun i domów publicznych. Od początku znalazło swoich zwolenników i zagorzałych przeciwników. Namiętności i dramaty na parkiecie były czymś nowym i nieprzyzwoitym, jak na tamte czasy. Dlatego też tango wzbudziło niepokój wśród salonowych gości. Tańczono je wszędzie, choć bulwersowało. Obawiano się demoralizacji społeczeństwa, głoszono sodomę i gomorę. Sprzeczny charakter tanga odczuwalny był na każdym kroku. Może dlatego taniec ten, zyskał sobie tak ogromną popularność. Pół wieku później namiętne dźwięki i erotyczne akcenty trafiły do Europy. Od tej pory nic nie mogło powstrzymać fali namiętności i fascynacji, która zalała serca Europejczyków.
W Polsce tango pojawiło się w roku 1913. Lucyna Messal i Józef Redo po raz pierwszy zatańczyli je w spektaklu „Targ na dziewczęta”. To był początek polskiej mody na tango. Później w naszym kraju zorganizowano pierwsze milongi, czyli tangowe spotkania taneczne. Na milongi przychodzą osoby, które się nie znają, nic o sobie nie wiedzą. Ale przełamują swoje opory, przywierają do siebie ciałami i uważnie stawiają pierwsze wspólne kroki. Emocja jak żadna inna. Tango to grzeszny, cielesny, namiętny taniec. Ale jest ukojeniem dla zbłąkanych dusz. Miłość i nienawiść, radość i smutek, szczęście i dramat. Takie właśnie jest tango.

Złodziejka książek australijskiego pisarza Markusa Zusaka była książką omawianą podczas lutowego spotkania w naszym Dyskusyjnym Klubie Książki, które miało miejsce w czwartek, 4 lutego.
Książka stała się wielkim odkryciem literatury australijskiej. Po wydaniu jej w USA przez rok zajmowała czołowe miejsca na liście bestsellerów The New York Timesa, z wynikami sprzedaży łącznie 326 300 egzemplarzy, zyskując jednocześnie ogromne uznanie krytyki literackiej.
Jest to książka opowiadająca w niezwykły sposób o życiu w nazistowskich Niemczech. Tytułowa bohaterka, dziesięcioletnia Liesel, dorasta w rodzinie zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone stratą najbliższych oraz piętnem ciężkich czasów, w jakich przyszło jej dorastać. A jednak odkrywa jego piękno – dzięki szczególnym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Bez epatowania przemocą, ale i bez sentymentalizmu Markus Zusak kreśli obraz dnia codziennego w hitlerowskich Niemczech, opisując najjaśniejsze i najciemniejsze strony natury ludzkiej, jakie wydobywają na światło dzienne dramatyczne sytuacje. Autor pokazuje jak istotne były wówczas człowieczeństwo, piękno i dobro. Dzięki nim bohaterom książki udało się ocaleć – lub umrzeć z godnością.
Prasa światowa tak recenzjonowała książkę: – Zusak nie lukruje rzeczywistości; jednak swój trudny temat czyni znośnym w podobny sposób, w jaki zrobił to Kurt Vonnegut w Rzeźni nr 5 – stosując mroczny humor, który daje ukojenie. (Time). – Elegancka, filozoficzna i poruszająca. Stworzona, by czytać ją powoli i smakować. Piękna i ważna. (Kirkus Reviews). – Jedna z najbardziej oczekiwanych książek dla młodzieży i dorosłych od lat. (Wall Street Journal). – Jedna z tych książek, które mogą zmienić życie. (New York Times Book Review).
Polscy recenzenci również nie szczędzą słów uznania dla książki Zusaka. Tak ocenił ją Jarosław Lipszyc, poeta i publicysta : – Kiedy narratorem czyni się śmierć, a tematem holokaust, można spodziewać się kłopotów. Markus Zusak radzi sobie jednak znakomicie. To nie są wspomnienia, Złodziejka książek nie rości sobie pretensji do oddania historycznej prawdy, tylko raczej – historycznej sprawiedliwości. Wysiłek godzien zastanowienia.
Czytelniczki skupione wokół bibliotecznego DKK uznały Złodziejkę książek za taką, która może wzbudzić ważne emocje, obudzić wrażliwość i skłonić do myślenia. Polecają ją bardzo gorąco, zwłaszcza młodzieży, gdyż stanowi ona przejmujący opis nazistowskiego systemu widzianego właśnie oczami niemieckich nastolatków.

w Jastrzębsku Starym
W bibliotece w Jastrzębsku Starym cyklicznie w okresie ferii zimowych, dzieci i młodzież mają możliwość spędzenia części wolnego czasu w sposób bezpieczny i pożyteczny, uczestnicząc w proponowanych im zajęciach. W bibliotece znajdziesz wszystko – takie hasło towarzyszyło dzieciom odwiedzającym bibliotekę podczas tegorocznych ferii. Początek bibliotecznych zajęć upłynął w poetyckiej atmosferze. Dzieci wyszukiwały z książek oraz układały same okolicznościowe wiersze przeznaczone dla kochanych babć i dziadków, które potem pięknie wykaligrafowały w swoich laurkach. Odbywały się również zajęcia plastyczne, podczas których dzieci mogły wykazać swoje umiejętności od prostych kolorowanek do tworzenia witraży z bibuły. Miłośnicy rozrywek umysłowych chętnie grali w szachy i rozwiązywali krzyżówki. Nie brakowało też ciekawych filmów i bajek na DVD, nieśmiertelnych gier planszowych oraz, rzecz jasna, czytania książek.

w Wytomyślu
Tegoroczne ferie zimowe w Wytomyślu przebiegały pod hasłem Baw się razem z nami!. Celem działań biblioteki było zagospodarowanie dzieciom czasu wolnego, a także dostarczenie im miłych wrażeń podczas uczestnictwa w bibliotecznych imprezach. Ferie z Reksiem czy Mama Mu na sankach to tylko niektóre z opowiadań, z jakimi dzieci zapoznały się podczas ferii. W czasie zimowych spotkań dzieci zrobiły też sztucznego bałwana z worków na śmieci, bibuły i starych gazet oraz papierowe pieski wraz z domkami. Oprócz tego brały udział w rozwiązywaniu różnego rodzaju quizów, krzyżówek i zagadek. Grały też w różne gry planszowe. Ferie zimowe należy zaliczyć do bardzo udanych. Koncepcja spędzenia ich w towarzystwie książki okazała się słuszna i zaowocowała nowymi czytelnikami.

w Bukowcu
Podczas styczniowych spotkań w bukowieckiej bibliotece dzieci rozmawiały o zimie oraz święcie babć i dziadków. Nie zabrakło również zimowych opowiadań o bialutkim śniegu i dziadku mrozie, które były inspiracją do wykonania bajecznych prac plastycznych. Ferie były także wspaniałą okazją do wykonania serduszek dla ukochanych babć i dziadków i nauczenia się specjalnie dla nich okolicznościowych wierszyków, które dzieci pięknie wyrecytowały 26 stycznia. Tego dnia biblioteka pachniała słodkimi wypiekami, a babcie, które szczególnie dbają o linię miały okazję wziąć udział w aktywnym konkursie, pozwalającym spalić trochę zbędnych kalorii. Pozostałe dni ferii upłynęły w równie przyjemnej atmosferze: były ciekawe zajęcia plastyczne oraz konkurs na mistrza warcab. W konkursie tym mistrzem została Wiktoria Brudło, a II miejsce zajęła Aleksandra Łukaszyk. Dzieci w Bukowcu z żalem żegnały się z bibliotecznymi feriami i obiecały, że nadal będą jej częstymi gośćmi.

W dniach 25 – 29 stycznia, czyli od poniedziałku od piątku, w Oddziale dla Dzieci naszej biblioteki odbywały się Ferie z Mikołajkiem. Zabawna lektura, będąca zresztą od lat jedną z ulubionych dziecięcych książek spowodowała, że codziennie na zajęcia stawiała się stała grupa kilkudziesięciu dzieci, które podczas ferii w bibliotece nie tylko wzbogaciły się o nowe pomysły na zabawy, ale i wielu nowych kolegów i koleżanki.

Mikołajkowe opowiadania tradycyjnie posłużyły nam jako kanwa do stworzenia różnorakich, interdyscyplinarnych zajęć. Od zabaw ruchowych, ćwiczeń aktorskich, łamigłówek poprzez prace plastyczne w różnych technikach, po wymyślanie własnych zabaw przez dzieci. W ciągu pięciu dni ferii wspólnie przeczytaliśmy kilka opowiadań z różnych tomów przygód Mikołajka, były to m.in.: Robię zakupy, Wartość pieniądza, Mówiliśmy przez radio, Mieliśmy kino, Filatelistyka i List, co pozwoliło nam każdego dnia zajmować się wspólnie z dziećmi innym tematem. Oprócz zabaw w prezentera telewizyjnego i redaktora radiowego dzieci chętnie projektowały walutę i znaczek własnego, wymyślonego kraju, przypominały sobie zasady pisania listu i adresowania koperty, co zaowocowało napisaniem prawdziwych listów (które faktycznie wysłałyśmy) opisujących ciociom, czy babciom ferie w bibliotece. Znaczki z rożnych krajów były pretekstem do zabaw w rozpoznawanie symboli różnych państw, co okazało się dla dzieci bardzo prostym zadaniem. Zabawy w kino pozwoliły zaprezentować dzieciom „dziadka” odtwarzacza video i dvd czyli epidiaskop, którego sposób działania i wyświetlania bajek wydała się dzieciom w równym stopniu fascynujący, co archaiczny. Podsumowaniem wielotematycznych zabaw było stworzenie przez dzieci własnej gry planszowej, na której ukryte zostały zadania dotyczące Mikołajka, w którą dzieci grały wykonanymi przez siebie pionkami przedstawiającymi bohaterów książki duetu Sempe i Gościnny. Na wszystkich czekały drobne niespodzianki, bo w tej grze nie były wygranych i przegranych.

Cieszyłyśmy się , że przygody stworzonych ponad 50 lat temu bohaterów : Mikołajka, Ananiasza, Gotfryda, Alcesta, Joachima, Euzebiusza, Kleofasa, Rufusa i wielu innych śmieszą i bawią dzieci do dzisiaj. Dzieci, mimo, że nie najmłodsze chętnie słuchały ich głośnego czytania i tym chętniej uczestniczyły w związanymi z książkom zabawach. Mamy tylko nadzieję, że przekonanie iż literatura to nie tylko obowiązek, ale i zabawa wezmą ze sobą do ławy szkolnej.