Inauguracja Podwieczorków z książką
W poniedziałek, 12 października miała miejsce inauguracja „Podwieczorków z książką”, które w tym roku odbywać się będą w każdy poniedziałek o godz.16.00. Podczas pierwszego spotkania dzieci wysłuchały jesiennych wierszy Natalii Usenko, które stały się inspiracją do wykonania przez nich, z przyniesionych darów jesieni – kasztanowych ludzików. Spotkanie zakończyło się tradycyjną już partyjką gry w Super pamięć. Kolejne spotkanie, które odbyło się w poniedziałkowe popołudnie 19 października było dowodem na to, że biblioteka to dobre miejsce dla człowieka i, że tu wbrew pozorom, wcale nie można się nudzić. Najpierw dzieci wysłuchały średniowiecznych legend i opowieści m. in. O Królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu a następnie opowiadały o swoich ulubionych książkach. Spotkanie zakończyło się zajęciami plastycznymi, podczas których dzieci wykonały plakat swojej ulubionej książki. Miejmy nadzieję, że kolejne spotkania z cyklu podwieczorków będą inspiracją do rozwoju zainteresowań nie tylko czytelniczych, ale także innych dyscyplin.

Książki naszego dzieciństwa…
To niezwykła wystawa zatytułowana: „Ulubione książki grona pedagogicznego Szkoły Podstawowej w Wytomyślu czytane chętnie w dzieciństwie i teraz”, którą można było oglądać od 8 do 31 października. Znalazło się na niej wiele ciekawych i interesujących książek, pochodzących w większości z prywatnych zbiorów nauczycieli, m.in.: Baśnie Andersena, Akademia Pana Kleksa, Dzieci z Bullerbyn czy Konik Garbusek. Ekspozycja wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród zwiedzających. Dla wielu z nich stała się powodem do częstszych wizyt w bibliotece, pokazała też, że oprócz lektur można wypożyczyć z biblioteki wiele innych bardzo ciekawych książek.

W krainie niejednego wiersza, czyli magiczna podróż do Wierszolandiii…
W poniedziałek 21 października czytelnicy wytomyskiej biblioteki trafili do niezwykłej krainy wierszy Juliana Tuwima i Jana Brzechwy. Gościem specjalnym tego spotkania była pani Danuta Sobieraj – sołtys wsi Wytomyśl. Wcielając się w rolę maszynisty zaprosiła dzieci w podróż niezwykłą lokomotywą do magicznej krainy Wierszolandii. Podróżując dzieci śpiewały piosenkę „Ze stacyjki siedmiu smutków rusza pociąg krasnoludków”. Docierając na pierwszą stację dzieci znalazły na niej niespodziankę – magiczny karton, w którym znajdowały się różne przedmioty pochodzące z wierszy Brzechwy i Tuwima. Podając prawidłową odpowiedź z jakiego wiersza pochodzi dany przedmiot, w nagrodę mogły wysłuchać odpowiedniego utworu. W rytmach piosenki dzieci ruszyły w dalszą podróż, gdzie na kolejnej stacji czekał zaczarowany plecak, a w nim zwierzęta z wiersza „ZOO” Jana Brzechwy. Przy piosence „Pędzi pospieszny pociąg” dzieci dotarły do ostatniej stacji, na której musiały wykonać ilustrację dowolnego wiersza wybranego autora. Spotkanie przyczyniło się do rozwijania wrażliwości i wyobraźni plastycznej dzieci, a przeczytane wiersze dostarczyły wiele wrażeń i emocji, rozbudziły także zainteresowanie twórczością Jana Brzechwy i Juliana Tuwima.

Książka o Kubusiu Puchatku została po raz pierwszy wydana 14 października 1926 roku, nietrudno więc obliczyć, że w tym roku poczciwy Miś obchodził już 83 urodziny. Uczciłyśmy je po raz kolejny w naszym Oddziale dla Dzieci wraz z grupą wychowanków przedszkola „Bajkowe Zacisze”.
Dzieci, którym bliska jest postać Misia o Małym Rozumku, chętnie wysłuchały jednej z opowieści zawartej w Rozdziale II, „w którym Puchatek idzie z wizytą i wpada w potrzask”. Perypetie Puchatka stały się okazją do rozmowy o tym, jak się zachować, gdy się jest czyimś gościem oraz na czym polegają dobre maniery w każdej innej sytuacji – choćby w czasie wizyty w bibliotece. Dzieci bardzo trafnie odgadywały, jakie zachowania są zgodne z dobrymi manierami. Ich pomysły zostały spisane na kolorowych kartkach, które potem metodą origami, przy pomocy pań, przedszkolaki ułożyły w jesienne liście i przyczepiły do pnia narysowanego przez siebie drzewa. W ten sposób powstało najważniejsze drzewo Stumilowego lasu – Drzewo Dobrych Manier.
W nagrodę za dobrze wykonane zadanie dzieci nauczyły się wesołej piosenki z pokazywaniem, oczywiście pod tytułem: „Niedźwiadek”. Piosenka bardzo spodobała się maluchom, podobnie jak odgadywanie pytań z ułożonej dla nich krzyżówki. Hasło „Kubuś Puchatek” zostało prawie błyskawicznie, co było dowodem na to, że dzieci bajkę o Puchatku nie tylko lubią, ale i dobrze znają. Rozwiązawszy krzyżówkę spontanicznie postanowiły zaśpiewać Kubusiowi w prezencie piosenkę.
Zapamiętawszy dyskusję o dobrych manierach dzieci nie zapomniały o grzecznym dziękuję na koniec spotkania i gromkim „do zobaczenia” – bo obiecały, że bibliotekę odwiedzą po raz kolejny. Nam zaś na pewno miło będzie gościć ponownie tak miłych i grzecznych przedszkolaków.

We wtorek, 20 października gościem naszej biblioteki był Wiesław Drabik, który podczas spotkań z cyklu: Twórca i jego dzieło odwiedził młodych czytelników nie tylko w Oddziale dla Dzieci, ale również w naszej filii w Sątopach oraz w bibliotece w Bolewicach.
Jak się okazało, dzieci doskonale znały większość zabawnych, wierszowanych książeczek autora i już od pierwszych chwil atmosfera spotkania była bardzo przyjazna, tym bardziej, że autor poprowadził je w przyjaznej dla dzieci formie zabawy. Było zatem wspólne czytanie, nie zabrakło też zagadek oraz ciekawych konkursów. Poprawne odpowiedzi były nagradzane zakładkami i naklejkami, a osoba, która zgromadziła ich najwięcej otrzymała w prezencie wybraną przez siebie książeczkę, oczywiście autorstwa Wiesława Drabika. Spotkania były żywe, radosne i bardzo wesołe, zatem nic dziwnego, że w podziękowaniu autor otrzymał ogromne brawa. Dzieci przyznały, że czytając te pełne humoru, wierszowane bajeczki nawet dorośli nie mogą się nudzić. Same bardzo chętnie czytają je ze swoimi rodzicami i babciami. Ulubione przez nich książeczki to: „Bajka o Smoku i Kraku i o tym jak powstał Kraków”, „Wiejski cyrk”, „Awantura na podwórku”, „Łakomczucha”, „Kocie łakocie” i „MAŁa mYSZ skacze czyli myszomania”. Dużym powodzeniem cieszy się również seria Zostań Mistrzem opisująca drogę do medali naszych najlepszych sportowców,występujących pod postaciami zwierzątek. Dzieci chętnie kupowały te i inne książeczki autora, który wpisywał w nie wierszowane dedykacje.
Wesołe spotkanie – a wiemy to z relacji rodziców przedszkolaków – podobało się dzieciom bardzo, właśnie dlatego, że mogły uczestniczyć w nim czynnie – rymując wierszyki i odgadując zagadki. Spełniło też swoją rolę, budząc zainteresowanie literaturą poprzez twórczą zabawę.

W czwartkowe popołudnie, 15 października czytelniczki bukowieckiej biblioteki spotkały się na inauguracyjnym „Spotkaniu przy kawce”. Gościem spotkania była pani Agnieszka Sobczak, która zaprezentowała misternie wykonane szyszko-bombki ze wstążką.
Przybyłe na spotkanie panie dowiedziały się, jak wykonać takie cudeńka krok po kroku. Panie stwierdziły, że warto w tym zabieganym świecie zatrzymać się na chwilę i znaleźć czas na spotkania z ciekawymi ludźmi o przeróżnych pasjach, którymi potrafią i – co ważne – chcą się nimi dzielić. Na koniec wszystkie panie jednogłośnie stwierdziły: Niech żałują te, które nie przyszły

Nie ma celu, nie ma życia – to zasada, którą kieruje się w życiu wspinacz, taternik, alpinista i jeden z najwybitniejszych himalaistów świata – Krzysztof Wielicki, który w czwartek, 13 października był gościem naszego Klubu Miłośników Podróży
Przez Kontynenty
.
Jak sam mówi nie wyobraża sobie życie bez kolejnych wyzwań i bez określania sobie kolejnych życiowych „szczytów”. Najważniejsza jest jego zdaniem sama droga do celu, której towarzyszy wiele emocji, w tym pokonywanie różnego rodzaju przeciwności.
Od blisko 40 lat jego prawdziwą pasją jest alpinizm, którym zaraził się podczas studiów elektronicznych we Wrocławiu, gdzie prężnie działał klub alpinistyczny. – Nie było wówczas tak wiele różnych możliwości spędzania wolnego czasu przez młodzież, więc bardzo łatwo zaraziłem się wspinaczką. Pierwszym zdobytym przeze mnie szczytem był Kościelec w Tatrach, a potem było już tylko wyżej… – powiedział pan Krzysztof i przyznał, że na wysokościach człowiek zmaga się z wielkim zmęczeniem i strachem. Choć strach nie jest nie jest mu obcy, to nie nazywa go strachem paraliżującym lecz kreatywnym, czyli takim, który uruchamia wyobraźnię – strachem potrzebnym i pomocnym również w wielu sytuacjach życiowych.Krzysztof Wielicki, człowiek o niewielkich gabarytach i – jak udowodnił – o wielkich możliwościach ma na swoim koncie wiele osiągnięć: jako piąty człowiek na świecie zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Wspinał się w Alpach, Kaukazie, Pamirze, Hindukuszu. O swojej pasji dowcipnie, barwnie oraz z dużym dystansem do samego siebie opowiadał członkom Klubu Miłośników Przez kontynenty oraz wszystkim amatorom wysokogórskich wędrówek. Urozmaicając swoją opowieść fragmentami filmów mówił o swoich pionierskich zimowych wejściach na Mount Everest (pierwszy ośmiotysięcznik zdobyty wraz z Leszkiem Cichym), Kanczendzongę (razem z Jerzym Kukuczką) i Lhotse (wszedł samotnie w noc sylwestrową w gorsecie, jaki nosił po starciu z kamienną lawiną). Opowiedział również o tym, jak „wbiegł” solo w ciągu jednego dnia na Broad Peak (pierwsze na świecie wejście na ośmiotysięcznik w ciągu doby). O tym, jak samotnie wspiął się na Gaszenbruma II i Sziszipangmę, wytyczając nowe drogi. I o tym, że jedynymi świadkami jego samotnego wejścia na Nanga Parbat, jedną z największych ścian Ziemi, byli jedynie pakistańscy pasterze obserwujący jego wyczyn z oddalonych łąk. Brał udział w czterech wyprawach na K2, dopiero podczas ostatniej, latem 1996, jego wytrwałość została nagrodzona – wszedł na szczyt Filarem Północnym z dwoma włoskimi alpinistami. Podczas zejścia był wyczerpany i walczył z ogarniającą go sennością…śpiewając głośno harcerskie i żołnierskie piosenki, co – jak twierdzi – uratowało mu życie. Na przełomie lat 2006/2007 podjął kolejną próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, lecz z powodu skrajnie trudnych warunków pogodowych musiał wycofać się wraz ze swoim zespołem. Brał udział w ponad 30 ekspedycjach wysokogórskich, w tym ponad 16 prowadzonych samodzielnie. Krzysztof Wielicki jest członkiem prestiżowego The Explorers Club oraz współzałożycielem Jurajskiego Klubu Wysokogórskiego. Jest obok Leszka Cichego i Jacka Żakowskiego współautorem książki „Rozmowy o Evereście”.

W piątkowy poranek 9 października, sale wytomyskiego przedszkola zmieniły swój wystrój w oczekiwaniu na niecodziennych gości – rodziców przedszkolaków. Od samego rana trwało gorączkowe rozwieszanie balonów i serpentyn, a także przystrajanie stołów.
Okazją do tego były 83. urodziny Kubusia Puchatka, które przygotowała bibliotekarka Aleksandra Kaczmarek wraz z nauczycielkami przedszkola: Małgorzatą Michalak i Moniką Strugałą.
W scenerii Stumilowego Lasu nie zabrakło najwierniejszych przyjaciół misia o małym rozumku: Prosiaczka, Krzysia, Królika, Tygryska i Maleństwa, w których role wcielili się rodzice dzieci. Solenizantowi zaśpiewano tradycyjne 100 lat, a w zamian miś poczęstował wszystkich wspaniałym tortem urodzinowym i innymi łakociami. Po uczcie dzieci tańczyły w rytm bajkowych melodii i malowały puchatkowe wizerunki.
Cudowna atmosfera, jaką udało się stworzyć, wróży, że takich urodzinowych spotkań będzie jeszcze więcej.

Niezwykle ciekawą sportowo-czytelniczą akcję, w dniach 5-8 października zaproponował dzieciom nowotomyskich szkół podstawowych – przy współpracy z Oddziałem dla Dzieci naszej biblioteki – Klub LKS „Budowlani” w Nowym Tomyślu.

Przez cztery dni fragmenty książek dla dzieci mówiące o sporcie czytali zawodnicy Sekcji Podnoszenia Ciężarów: Piotr Łuczkowski – zawodnik w kategorii juniorów młodszych, Mikołaj Zuchowski – zawodnik w kategorii do 77 kg, Maciej Napierała – zawodnik w kategorii do 85 kg i Łukasz Wiesiołek – były zawodnik,a obecnie fizjoterapeuta.
Czytali też wysportowani przyjaciele klubu: Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej – st.kpt. Tomasz Antuszewski, Komendant Powiatowy Policji – podinsp. Zbigniew Borowczyk oraz Burmistrz Nowego Tomyśla – Henryk Helwing. Niewątpliwie największą atrakcją dla dzieci była możliwość spotkania się z olimpijczykiem, Mistrzem Polski w podnoszeniu ciężarów, prezesem Klubu LKS „Budowlani”Pawłem Najdkiem, która nadarzyła sie dopiero we czwartek. Jak się okazało, Paweł Najdek miał wiele do powiedzenia nie tylko o sporcie i swoich zwycięstwach, ale i o książkach, bo na każde zawody zabierał ze sobą coś do czytania.
Pomysłodawcą, koordynatorem i organizatorem całej akcji był członek zarządu klubu i szef marketingu – Robert Salwowski, który w ten sposób podsumował całe wydarzenie: – Myślę, że akcja doskonale spełniła swoją rolę. Chcieliśmy pokazać, że sportowcy również czytają, że czytanie rozwija wyobraźnię. Dla klubu i opiekunów ważne jest wychowanie dzieci w duchu sportowym, a nasi zawodnicy bardzo chętnie udzielają się we wszelkich społecznych akcjach. Mamy już pomysł-niespodziankę czytelniczą na przyszły rok, ale nie chcę dzisiaj zdradzać jej szczegółów.
To pomysł trafiony w dziesiątkę, gdyż sportowcy będąc autorytetami, zwłaszcza dla młodych chłopców, pokazali, że czytanie może być i jest przyjemnym i pożytecznym sposobem spędzania wolnego czasu, niezależnie od innych zainteresowań.

Akcja została tak zorganizowana, że poza samym czytaniem sportowcy oraz ich przyjaciele rozmawiali z dziećmi, odpowiadali na przeróżne, czasem bardzo zaskakujące pytania i bardzo chętnie rozdawali autografy. Dzieci z przejęciem i otwartymi ustami oglądały przyniesione puchary i medale Pawła Najdka, brały też udział w sportowym mini-quizie, podczas którego wykazały się sporą wiedzą. Organizatorzy przygotowali jeszcze jedną niespodziankę – pokaz slajdów z wyjazdów Pawła Najdka na zawody, które miały miejsce na całym świecie, a także występów zawodników klubu.

W czwartkowy wieczór, 8 października, po wakacyjnej przerwie ponownie „ruszył” nasz Klub Filmowy „Szesnastka”.
Skupia on osoby wrażliwe artystycznie, o wysublimowanym smaku, oczekujące od filmu czegoś więcej aniżeli wszechobecnej na każdym kroku komercji. Dzięki kameralnemu gronu klubowiczów, jak i urokowi naszej bibliotecznej czytelni spotkania nabierają swoistego, niepowtarzalnego klimatu. Tradycyjnie już gospodarzem filmowych opowieści był filmoznawca – dr Mikołaj Jazdon, który mówił o twórczości mało znanego w kraju, a cenionego za granicą oraz środowisku filmowym reżysera, operatora i fotografa – Bogdana Dziworskiego.
Sam Dziworski nie nazywa siebie reżyserem, lecz skromnym obserwatorem:Uważam, że rzeczywistość jest ciekawsza niż pomysły, które przychodzą mi do głowy. Z wiekiem zdobywa się doświadczenie i jest się świadomym pewnych zabiegów, ale zauważyłem, że w fotografii, którą uprawiam, ta świadomość mnie niszczy. Byłem lepszy, kiedy byłem nieświadomy. Czasem film nie zrealizowany może być przeżyty, to znaczy: nie koniecznie trzeba kręcić, żeby odnieść satysfakcję z obserwowania życia.

Bogdan Dziworski był przez wiele lat związany z łódzką Wytwórnią Filmów Oświatowych, gdzie stworzył wiele znakomitych filmów dokumentalnych. Niektóre jego dzieła uzyskały po kilkanaście nagród i wyróżnień na najbardziej liczących się festiwalach, np.Hokej i Olimpiada. Jest autorem ok. 40 filmów krótkometrażowych, średniometrażowych i fabularnych oraz wystaw i albumów fotograficznych.
Dziworski tworzył filmy o miejscach, filmy sportowe oraz filmy o artystach, głównie sztuki cyrkowej. Szczególne dla jego filmów jest to, że nie opatrza ich zbędnymi komentarzami: Dobrze nakręcony film nie potrzebuje słowa. Zajmuje się on tzw. dokumentem kreacyjnym, który charakteryzuje się wykorzystywaniem wyrazistych środków ekspresji wizualnej i dźwiękowej, przez długi czas zarezerwowanych wyłącznie dla kina fabularnego czy eksperymentalnego. U Dziworskiego są to efekty specjalne w postaci zdjęć zwolnionych czy przyspieszonych, techniczne deformacje dźwięku czy zakłócanie hierarchii dźwięków nienaturalnym wzmocnieniem drugorzędnych dźwięków z tła.

Dziworski nie robi filmów z góry zaplanowanych: Jestem otwarty w stosunku do rzeczywistości, która jest naprawdę bogatsza od tego co bym zaplanował. Mam oczywiście pewne założenia, ale podczas realizacji te założenia ulegają zazwyczaj raptownie zmianie. Bywa też tak, że nakręcę jedno ujęcie i już wiem, po tym jednym ujęciu, że mam film, a jak tego ujęcia nie ma, to nie ma też filmu. Artysta jest zwolennikiem zgrzebności i prostoty. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na ekranie wszystko widać, a jego zdaniem, im mniej widać tym jest ciekawiej. Filmy Dziworskiego pokazują również, że często plan drugi jest ważniejszy od planu pierwszego: Dokumentu nie robi się pod kątem jakiegoś scenariusza, tylko tego co się wydarzy. Cały czas się czeka, poluje na momenty i trzeba być czujnym, żeby je złowić. A gdy się je już złowi, to potem, na montażu, można kombinować jak wydobyć je z drugiego planu.

Nasze grono klubowiczów doceniło artystycznie szczere, bardzo specyficzne i o nieskomplikowanej tematyce filmy Dziworskiego, na które pomysły powstają – ma się wrażenie – podczas samej ich realizacji. Następne spotkanie, na które niebawem zaprosimy, zapowiada się również bardzo interesująco, a dotyczyć będzie filmów nagrodzonych na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Off Cinema w Poznaniu, którego dr Mikołaj Jazdon jest dyrektorem.

We wtorek, 6 października, podczas jesiennego spotkania w naszym Dyskusyjnym Klubie Książki licznie przybyłe klubowiczki omawiały utwory czeskiego pisarza Bohumila Hrabala zawarte w jego „Pięknej rupieciarni”.

Bez przerwy pić też się nie da, więc się dokształcam.
„W tym jednym zdaniu, wypowiedzianym podczas spotkania z czytelnikami w restauracji „Leśna” w Kersku wiosną 1984 roku, jest cały Bohumil Hrabal. Dowcip, przekora, autoironia – to cechy charakterystyczne jego pisarstwa. Gdy towarzyszył im także szczególny poetycki liryzm, nieco surrealistyczne widzenie świata i całkowite utożsamienie się autora ze swymi bohaterami – a więc niemal zawsze – mieliśmy do czynienia z hrabalowskimi arcydziełami, jak „Obsługiwałem angielskiego króla” czy „Zbyt głośna samotność” – pisze w posłowiu do „Pięknej rupieciarni” Aleksander Kaczorowski.

„Piękna rupieciarnia” to opracowany przez Aleksandra Kaczorowskiego oraz znakomicie przez niego i Jana Stachowskiego przetłumaczony „Hrabala portret własny”: zbiór niepublikowanych wcześniej w Polsce esejów, szkiców i wywiadów z czeskim pisarzem. Wyjątkowa, niezwykle osobista książka.
„Piękna rupieciarnia” to zbiór niepublikowanych wcześniej w Polsce esejów, szkiców i wywiadów z czeskim pisarzem. Wyjątkowa, niezwykle osobista książka.

A co o niej myślą nasze klubowiczki?

Gorąco polecam tę książkę, lecz trzeba ją czytać na siedząco lub stojąco, a nie w łóżku przed snem – wówczas strasznie usypia. Podoba mi się humorystyczny styl, łatwy w odbiorze język i ten powszechnie znany obraz dowcipnego Czecha opijającego się piwem.

Ta książka to nietypowe spotkanie autorskie Hrabala samego ze sobą…

Hrabal był bardzo wrażliwy na otaczające piękno. Widział je w rzeczach najmniejszych, najzwyklejszych:- „Zachwyt dla tego, co nas otacza, dla samego siebie, żeby człowiek znalazł czas i rozejrzał się wokół, i dostrzegał, że przyroda, ludzie, ludzkie losy i cały widzialny świat jest na swój sposób wspaniały i wyjątkowy, nawet jeśli banalny”.